Czy rząd PiS-u chciałby się połasić na pieniądze Polaków?

Oszczędności obywateli zgromadzone na kontach bankowych to łakomy kąsek dla rządów państw zagrożonych katastrofą finansową. Czy rząd PiS-u chciałby się połasić na pieniądze Polaków? Zdradził to niedawno prezes Polskiego Funduszu Rozwoju

W mediach społecznościowych krąży fragment programu emitowanego w ostatnich dniach w TV Trwam.  – W bankach, na kontach Polacy mają ogromne sumy. To jest około 900 mld zł. Czy właśnie obywatele by nie mogli sfinansować tych potrzeb państwa, gdyby mieli korzystne oprocentowanie? – mówi prowadzący audycję.

– Myślimy również o tym – odpowiada Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju. – Jak już mówiłem, jest to potężna operacja. Jest to wyzwanie czasowe, ponieważ chcemy, żeby te środki bardzo szybko trafiły (…) Nie wykluczamy tego rzeczywiście. Myślę, że potencjalnie byłaby to też atrakcyjna forma gromadzenia oszczędności.

Już w ubiegłym roku pojawiały się w mediach informacje, że w Ministerstwie Finansów trwają prace nad projektem wprowadzenia obligacji skarbowych z zerowym oprocentowaniem. Miało wówczas chodzić o 200 mld zł. Jest to jeden z bezpieczniejszych mechanizmów inwestycyjnych, ale nieprzynoszący zysków. Zachętą dla pożyczających miałyby być loterie. Według ministra finansów Tadeusza Kościńskiego, obligacje miałyby być na dowolnie długi czas, nawet 50 lub 100 lat.

Ministerstwo Finansów w poprzednich latach emitowało już obligacje z loteriami. Były one jednak oprocentowane, chociaż nisko. Pożyczając państwu pieniądze na 10 miesięcy, mieliśmy gwarantowane odsetki w wysokości 1,5 proc. w skali roku. Dodatkowo każda pojedyncza obligacja brała udział w losowaniu premii pieniężnej w wysokości 10 zł, 100 zł, 1000 zł i 10.000 zł.

9 kwietnia minister Kościński ogłosił, że finansowanie tarczy antykryzysowej będzie pochodziło z emisji obligacji z gwarancjami Skarbu Państwa przez Polski Fundusz Rozwoju (PFR), natomiast Narodowy Bank Polski (NBP) będzie mógł skupować te papiery od banków komercyjnych.

To nie pierwszy raz, kiedy rządy będące w sytuacji podbramkowej myślą o sięgnięciu po oszczędności obywateli. Przypomnijmy:

  • W Polsce obowiązuje już opodatkowanie dochodów kapitałowych. Jest to wprowadzony w 2002 r. tzw. podatek Belki, czyli 19% podatek od odsetek z oszczędności bankowych.
  • W 2013 r. rząd na Cyprze zabrał swoim obywatelom część ich wkładów bankowych. Był to jednorazowy podatek w wysokości od 7 do 10 procent obejmujący wszystkie wkłady bankowe. Przyniosło to 6 mld euro i pomogło uratować kraj przed niewypłacalnością.
  • W 1950 r. w Polsce miała miejsce reforma kapitałowa, w wyniku której władze komunistyczne zabrały ludziom 2/3 oszczędności. Ustawę przepchnięto przez Sejm w tajemnicy późnym wieczorem 28 października 1950 r. Nowy złoty wszedł do obiegu już po dwóch dniach. Tydzień później traciły ważność wszystkie pieniądze będące do tej pory w obiegu. Istota procesu polegała na nieekwiwalentnej wymianie starych złotych na nowe. Ceny, płace, zobowiązania, wkłady bankowe (ale tylko do 100 tysięcy starych złotych) przeliczano w relacji 100 do 3, natomiast gotówkę przeliczano już w relacji 100 do 1, a spora część społeczeństwa trzymała wówczas pieniądze w przysłowiowej skarpecie. Efektem ograniczonej wymiany było unieważnienie ok. 60% obiegu pieniężnego. Polakom zagrabiono ok. 750 mln ówczesnych dolarów (czyli ok. 8 mld współczesnych dolarów). Do akcji wykorzystano wojsko, które rozwoziło pieniądze po kraju. Celem władzy było zdobycie środków na odbudowę kraju po wojennej katastrofie.
  • W lata 80. ub. wieku Polska wkroczyła w stanie kryzysu. W 1981 roku odnotowano spadek dochodu narodowego o 22 procent. Rząd gen. Wojciecha Jaruzelskiego poinformował Klub Paryski o wstrzymaniu spłat zadłużenia zagranicznego z powodu niewypłacalności PRL. W sklepach brakowało podstawowych towarów, rosło niezadowolenie społeczne. W obliczu narastających strajków władze zdecydowały się na wprowadzenie stanu wojennego. Wykorzystano go do wprowadzenia niepopularnych zmian, takich jak olbrzymie podwyżki cen żywności o kilkaset procent w lutym 1982 roku. Rząd „pożyczył” sobie od obywateli ich oszczędności. Zablokowano konta dewizowe i wprowadzono limity wypłat z kont złotówkowych.

Dotychczasowe zapowiedzi emisji obligacji w Polsce zakładają dobrowolność przystąpienia do programu. Czy PiS teraz zdecyduje się na przymus pożyczenia państwu oszczędności?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *