Do wyborów jest sporo czasu

fot. Pixbay

Mamy dzisiaj 10 kwietnia 2020 roku. Do wyborów 30 dni. Dużo czasu, bo tyle może się jeszcze wydarzyć

Jakiś czas temu Obecny Prezydent zauważył, że ludzie chodzą na zakupy, na pocztę i nie boją się. Ale podobno boją się wyjść i zagłosować. Rząd, który wsłuchuje się w głos wyborców, wygłosował sobie więc w Sejmie głosowanie korespondencyjne. Dla rządu i parlamentarzystów PiS było szokiem to, że nie spodobało się to wszystkim! To, że opozycji, to zrozumiałe, bo jej się nic nie podoba, ale że suweren też jest niezadowolony, to już było dziwne.

W tej sytuacji rząd po raz kolejny ominie nowelizując kodeks wyborczy i ustali takie zasady głosowania w majowych wyborach, które usatysfakcjonują większość Polaków. Mamy do majowych wyborów sporo czasu – a ludzie siedzą teraz w domach, nie mają co robić i mogą wszechstronnie przeanalizować swój stosunek do świata, w tym zarówno to, na kogo chcą zagłosować, jak i zrozumieć – gdy już się im to powie – jak będą głosować, a przy okazji zaaprobować też Ustawę o zakazie aborcji.

Ponieważ jest w Polsce grupa ludzi, która chce długo wcześniej wiedzieć, jak będzie głosować i na kogo, tych ciekawskich chciałbym poinformować, iż głosowania korespondencyjnego jednak nie będzie.

Bo nie.

Nieprawdą jest też, że rząd zaproponuje głosowanie na Facebooku. Powód jest oczywisty, serwery Facebooka są poza terenem Polski i w tej sytuacji nasz rząd nie może zapewnić Polkom i Polakom, że nie dojdzie do niezatwierdzonych wcześniej pomyłek albo, że wynik nie zostanie zafałszowany przez atak rosyjskich trolli.

Jestem w stanie uwierzyć, że rząd zaaprobował już pomysł, aby głosowanie odbywało się w systemie audiotele. Koszt głosowania to złotówka, nie będzie naliczany VAT.

Audiotele to system sprawnie działający od wielu lat, wszechstronnie przetestowany przez TVP i sprawdzony przez widzów. Polacy ufają audiotele! Przez lata nigdy nie podważano wyników audiotele, choć to, kto powinien wygrać jakiś konkurs, budziło naprawdę większe namiętności niż to, kto będzie prezydentem a kto nie.

Co bardzo ważne: nikt więc nie będzie mógł zarzucić ustawodawcy, że testuje niesprawdzone metody, jak w przypadku głosowania korespondencyjnego. Nikt też nie będzie ostentacyjnie i publicznie palił swoich smartfonów.

Jak słusznie zauważył premier Morawiecki, zaletą tak przeprowadzonych wyborów będzie to, że nie tylko nie pociągną one za sobą żadnych dodatkowych kosztów, ale wręcz zasilą nasz budżet państwa kwotą co najmniej 30 milionów złotych.

Faktem jest, że głosujący będzie musiał zapłacić złotówkę. Ale przecież demokracja kosztuje.

Złotówka za uczciwe wybory to naprawdę niedużo, nawet opozycja musi to przyznać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *