Dzień Kobiet po polsku

Stereotypowe i przemocowe postrzeganie roli kobiet często powielają same kobiety. Co roku w okolicy 8 marca słyszy się, że w jakichś szkołach, za akceptacją mocno sfeminizowanego ciała nauczycielskiego, chłopcy wręczali dziewczynkom prezenty w postaci płynu do mycia naczyń czy fartuchów

fot. Pixabay

Cynthia Nixon, aktorka znana z serialu „Seks w wielkim mieście”, w świetnym klipie reklamowym dla magazynu modowego „Girls, Girls, Girls, Magazine” wypowiada nakazy kierowane przez współczesne społeczeństwo do kobiet. Jesteś za gruba, za chuda, wyglądaj sexy, mężczyźni mają swoje potrzeby, nie bądź kusicielką, mężczyźni nie mogą siebie kontrolować, noś szpilki – to tylko niektóre hasła, które padają w czasie filmu

Chyba nie bez powodu twórcy włożyli te słowa w usta aktorki, a nie aktora. Niestety dużo kobiet zamiast się wspierać, wpisuje się w patriarchalną historię przemocy wobec kobiet. Matki, babki, przedszkolanki, nauczycielki, katechetki, dyrektorki szkół, redaktorki tzw. prasy kobiecej. W Polsce bardziej niż  gdzie indziej.

Dzisiaj świętujemy Dzień Kobiet, więc jutro odbędzie się coroczny wysyp przaśnych horrorków w polskich placówkach oświatowych.

Nasz czytelnik, pan Marcin Marszewski, ojciec ucznia SP nr 2 w Giżycku, przysłała nam taką oto wiadomość znalezioną w szkolnym Librusie (pisownia oryginalna):

Z niewielkim czasowym poślizgiem obchodzimy w naszej szkole 9 marca (poniedziałek) Dzień Kobiet. W tym dniu dziewczęta, które będą miały na sobie spódniczki lub sukienki będą traktowane ulgowo: nie będą pytane przez nauczycieli.

Obecnie coraz mniej kobiet nosi spódnice. Jak pokazują badania, aż 14% kobiet nie ma zamiaru nigdy jej założyć, a 40% tylko latem pozwala sobie na odsłonięcie nóg.

Kształt i długość spódnic zmieniał się na przestrzeni wieków. Średniowieczne damy z wyższych sfer nosiły na przykład ogromne, szerokie spódnice, których średnica u dołu wynosiła nawet 3 metry. Z kolei rewolucja obyczajowa lat 60. przyniosła ze sobą miniówki, które ledwie zakrywały bieliznę. Smutny okres dla wielu miłośników damskich wdzięków rozpoczął się w latach 70, kiedy to spódniczki zaczęły być zastępowane spodniami. Dlatego nie możemy zapominać, że to spódnica czy sukienka stanowi ozdobę kobiety. Zachęcam więc do podkreślania atrybutu kobiecości.

Opiekun Samorządu Uczniowskiego dziękuje już teraz wszystkim dziewczętom, również koleżankom, które tego dnia ubiorą się stosownie do obchodzonego Dnia Kobiet.”


Nie będę znęcać się nad niedbałym językiem tej wiadomości i błędami merytorycznymi dotyczącymi historii ubiorów. Istotne jest, że pod postem podpisał się ktoś jako „opiekun” Samorządu Uczniowskiego SP. Zastanawiający może się wydawać ten entuzjazm dorosłego mężczyzny na myśl o odsłoniętych nogach dziewczynek. Rodzice chyba powinni czuć się zaniepokojeni. Ale, ale! Okazje się, że opiekunem SU jest wychowawczyni syna pana Marcina. Czyli jednak nie napisał tego mężczyzna. Napisała to kobieta, która tak mocno identyfikuje się z patriarchatem, że nawet podpisuje się w rodzaju męskim „opiekun”.  Panią  poniosło tak bardzo, że w ostatnim zdaniu poucza również swoje koleżanki (z pokoju nauczycielskiego) w kwestii „atrybutów kobiecości”. Na zakończenie dziękuje innym nauczycielkom, ale tylko tym grzecznym, które „tego dnia ubiorą się stosownie do obchodzonego Dnia Kobiet”.

Pan Marcin interweniował w sprawie powyższego ogłoszenia u dyrektorki szkoły. Niestety bez efektu. Dyrektorka nie widzi w wywodach swojej podwładnej nic niestosownego. Strach pomyśleć, jaka byłaby reakcja ciała pedagogicznego w takiej szkole na comming out uczniów LGBT.

Cóż, krytycy współcześni Gabrieli Zapolskiej zarzucali jej zbytnie skupianie się na kwestiach kobiecych w twórczości. Pisali, że uczyniła sztandar ze spódnicy. Nauczycielka z SP nr 2 w Giżycku chyba zrozumiała to zbyt dosłownie. Przydałoby się jej oraz pani dyrektor wytłumaczyć, co takiego wspólnie uczyniły. Panie nie wiedzą bowiem, że ogłoszenie z Librusa wpisuje się w odwieczną, najobrzydliwszą tradycję upupiania kobiet.  Jest to proceder przyzwyczajania dziewczynek, że zawsze będą im stawianie warunki – jak będziesz grzeczną kobietą, taką jaką chcemy cię widzieć, to może potraktujemy cię w sposób uprzejmy.  Ale musisz zawsze się starać, nawet w dniu swojego święta. Nie lubisz spódnic? I co z tego? Twoje zdanie się nie liczy. Masz być idealnie dostosowana do oczekiwań społeczeństwa. Ech… Niech nas Opatrzność chroni od takich wychowawczyń młodzieży.

Najgorsze, że stereotypowe i przemocowe postrzeganie roli kobiet powielają same kobiety. Co roku w okolicy 8 marca słyszy się, że w jakichś szkołach chłopcy wręczali dziewczynkom prezenty w postaci płynu do mycia naczyń czy fartuchów, za akceptacją mocno sfeminizowanego ciała nauczycielskiego. Gdzie indziej z kolei jakieś katechetki w przedszkolu wymuszają na pięcioletnich dziewczynkach zakładanie spódnic na lekcje religii. W szkołach takie wymuszanie odbywa się z okazji Dnia Kobiet, a stroje uczennic  punktowane są w rankingu klas. W jednym z krakowskich przedszkoli powstała strefa relaksu dla dzieci – w kąciku dla dziewczynek panie przedszkolanki umieściły zabawkową kuchenkę, garnki i żelazko, a w kąciku dla chłopców kanapę i telewizor (dlaczego w ogóle podzieliły dzieci według płci?!). Paniom przedszkolankom nikt tego nie nakazał. Zrobiły to z własnej woli. Tak głęboko mają zakorzenione przekonanie o „właściwym miejscu kobiety”. Jak ma być inaczej, skoro ksiądz co niedziela mówi im w kościele „Będziesz nieść swój krzyż”, a Pierwsza Dama milczy od lat pięciu.

Jakoś nikt nigdy nie pomyśli, że może to chłopcy powinni ubrać się w tym dniu ładniej i zachowywać grzeczniej. Patriarchat został stworzony przez mężczyzn i dla mężczyzn, ale uparcie podtrzymywany jest przez cześć kobiet.

Na co dzień sytuacja wcale nie jest lepsza. Dalej często spotyka się w tzw. prasie kobiecej, redagowanej w większości przez kobiety, sformułowania typu „Czego pragną mężczyźni?”, „Te kobiety nie mają szans na związek”, „Takich kobiet nie chcą mężczyźni” itp., itd. Nadal reklamy środków na odchudzanie kierowane są tylko do kobiet. „Czy wiesz, że ponad połowa kobiet po odchudzaniu wraca do poprzedniej wagi?” – brzmi reklama środka odchudzającego, którą słuchacze pewnej stacji radiowej katowani są kilka razy dziennie.

Na szczęście mamy w Polsce międzynarodowe korporacje, które uczą nas poszanowania praw nie tylko kobiet, ale ogólnie praw człowieka. Każdy nowo zatrudniony dostaje do podpisania dokument, w którym zobowiązuje się przestrzegać polityki antydyskryminacyjnej. Wszelkiego typu prześladowanie ze względu na płeć, kolor skóry, wyznanie, wygląd, wiek, poglądy polityczne czy orientację seksualną jest zakazane, a jeśli się zdarzy, musi być zgłoszone do odpowiedniego działu. Przepisy te są wpajane pracownikom na wstępnym szkoleniu, a potem raz na kilka miesięcy na szkoleniach przypominających.  Dobrze by było, żeby standardy z wielkiego biznesu trafiły pod strzechy – do szkół i przedszkoli, tak aby rodzice nie musieli użerać się z ciałem pedagogicznym tkwiącym mentalnie w średniowieczu.

Nauczyciele przy okazji świąt takich czy innych mogliby przy odrobinie wysiłku wymyślić coś razem z uczniami, żeby uczcić ten dzień odpowiednio. Opiekunka Samorządu Uczniowskiego w Giżycku zamiast bajdurzyć o długości i kształcie spódnic na przestrzeni wieków, mogłaby wygłosić pogadankę na temat walki kobiet o prawa wyborcze lub zorganizować dla dzieci konkurs na ten temat. Ale żeby tak było w tej i w innych szkołach, potrzebni są nam dobrze opłacani nauczyciele, tak by do tego zawodu szły osoby mądre, a nie przypadkowe.

Z okazji Dnia Kobiet życzę wszystkim kobietom, żeby miały tylko mądre kobiety wokół siebie. Z resztą problemów damy sobie radę.

fot. Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *