Egzamin próbny ósmoklasisty. Wszystko padło!

fot. Pixabay

Tak, jak staramy się i przygotowujemy do przeprowadzenia egzaminów ósmoklasisty czy egzaminów maturalnych, tak też przygotowujemy się do wyborów prezydenckich – Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera


Myślałam, że Anka ma szczęście w nieszczęściu unikając kumulacji roczników przy rekrutacji do liceum w zeszłym roku. No cóż, myliłam się. Oczywiście koronawirus (w przeciwieństwie do kumulacji roczników, likwidacji gimnazjów i licznych idiotyzmów programowych) nie jest dziełem pisowskiego rządu, ale zapieranie się przy organizacji egzaminów ósmoklasisty rzekomo w terminie (rzekomo, bo nikt w to nie wierzy, ani uczniowie, ani nauczyciele) już jest.

Anka ma usposobienie po ojcu i wykazuje stoicki spokój. Bardziej niż egzaminami przejmuje się prowadzoną sesją RPG we własnym autorskim systemie. Tym niemniej do „egzaminów próbnych” zdecydowała się podejść. Zdecydowała, bo okazały się dobrowolne (co jest akurat OK). I chyba tylko matematykę sprawdzać będzie nauczyciel. W każdym razie polski mamy sobie same sprawdzić.

30 marca, godz. 8.45, Anka wyciąga mnie z łóżka w charakterze pomocy technicznej (z jej komputera nie da się drukować). Otwieram laptopa, odpalam przeglądarkę, wyszukuję Centralną Komisję Egzaminacyjną. Jest dziwnie.

– Strona CKE normalnie tak wygląda?

– Nie.

No nic, pewnie włączyli uproszczoną wersję tekstową z powodu obciążenia. Właściwie da się tak nawigować, szczególnie jeśli ktoś używał kiedyś Lynxa na Unixie. Tylko tych testów nigdzie nie widać…

– W linku „Arkusze” nic nie ma – mówię Ance. – Jest tylko egzamin z 2019. Myślałam, że to będzie gdzieś na wierzchu, skoro uczniowie mają sobie sami ściągać.

– Akurat, uczniom by ułatwili? Kliknij jeszcze tu.

– No co ty, w materiałach pomocniczych by dali?

– Ja ich znam, sprawdź.

– O, rzeczywiście! I popatrz, pliki wprawdzie nie ściągają się przez kliknięcie, ale jak otworzyć je w nowym oknie, nawet daje radę, tylko bardzo wolno.

Ściągamy, drukujemy. Anka zasiada do pracy, po drodze jeszcze warcząc na mnie, że za głośno mówię przez telefon i ją dekoncentruję. Pełen sukces organizacyjny. Jak się później okazuje, wykazujemy brak wrażliwości społecznej, bo po klasowej grupie messengerowej krążą w tym czasie nerwowe wpisy: „wszystko padło”, „strona dolnośląskiej komisji okręgowej jako jedyna jeszcze działa, ściągajcie szybko”, „ktoś gdzieś wrzucił arkusze na twittera”, „dajcie linka!”

Po dwóch godzinach Anka przynosi mi wypełnione arkusze i każe sprawdzać. W sumie mogę, tylko co to do cholery jest funkcja formantu i czy za nadmiar przecinków mam odejmować punkty? A za błąd gramatyczny? Nie wiem, Anka również. Strona CKE (szczęśliwie przywrócona) też nie wie, bo obiecująco brzmiące „Zasady oceniania rozwiązań zadań” nie są aktywnym linkiem.

To wszystko w profesorskim domu z rodzicami na home office. Co się dzieje w innych, nie próbuję sobie nawet wyobrazić. Jutro czeka nas matematyka. Wchodzę na FB. Wśród nauczycieli rodzi się teoria spiskowa, że właściwe egzaminy też mają tak wyglądać…

fot. Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *