Kraje bałtyckie wyspą demokracji w Europie Środkowo-Wschodniej. Dlaczego?

Zamek w Trokach na Litwie, fot. Dominika Kukułka, Pixabay

Estonia, Litwa i Łotwa pozostają wyspą stabilnej demokracji w Europie Środkowo-Wschodniej — wynika z badań amerykańskiej organizacji Freedom House, która monitoruje demokratyczne zmiany na świecie

Kraje bałtyckie, wraz z Czechami i Słowenią, znalazły się w pierwszej piątce rankingu „Nations in Transit 2020”, przedstawionego na początku maja. To coroczne badanie o krajach w okresie transformacji, w którym znajdują się państwa byłego bloku socjalistycznego oraz ZSRR (29 krajów). Badany jest rozwój demokracji i swobód obywatelskich.

W rankingu Estonia zajmuje pierwsze miejsce, Łotwa — trzecie, a Litwa czwarte.

Według politologa Vytisa Jurkonisa, przedstawiciela „Freedom House” w Wilnie, w tegorocznym badaniu, po raz pierwszy od 1995 r., w całym regionie odnotowano niewiele państw w pełni demokratycznych.


PRZECZYTAJ TAKŻE: Łotewska policja postawiła się premierowi: Mimo COVID-19 żyjemy w państwie prawa


Według analityka następuje nie tylko erozja demokracji: stały spadek poziomu demokracji (na Węgrzech), demokracja fasadowa (głęboko zakorzeniona korupcja, tendencje populistyczne), ale także wzmocnienie reżimów autorytarnych.

W całej Europie Środkowo-Wschodniej — w Bułgarii, Czechach, Estonii, Łotwie, Polsce, Słowacji i na Węgrzech — odnotowano spadek poziomu rozwoju demokracji.

– Litwa jest jedynym krajem, w którym widoczny jest niewielki, ale ciągle krok do przodu. To nie powinno nas uspokoić, ale zobowiązać do pójścia naprzód, ponieważ istnieje pole do poprawy,  przede wszystkim w walce z korupcją — mówi Jurkonis w rozmowie z portalem DELFI.lt.

W głównym raporcie krajom bałtyckim nie przywiązuje się dużej uwagi. Jurkonis tłumaczy to tym, że w innych krajach miały miejsce bardziej dramatyczne wydarzenia, zmiana władzy, masowe protesty, skandale.


– W przypadku Litwy stabilność z pewnego punktu widzenia można uznać za stagnację. Postęp w rankingu nie zawsze oznacza długoterminowe zmiany. Dlatego w tym przypadku warto cieszyć się stabilnością i próbować wzmocnić podstawy demokracji, ponieważ trendy w regionie niestety pokazują, że demokracja nie jest procesem nieodwracalnym — twierdzi politolog.

W tym roku w raporcie zwrócono uwagę na rosnący wpływ państw autorytarnych — Chin, Rosji i Turcji — na państwa postsocjalistyczne i postkomunistyczne. Jeśli wcześniej dużo uwagi poświęcano negatywnemu wpływowi Kremla (więzi kleptokratyczne, informacje i cyberataki, trend na „umacnianie tradycyjnych wartości”, a nawet bezpośredni wpływ na wybory itp.), to w tym roku dużo uwagi poświęca się wpływom Chin.

10 z 29 krajów podpisało umowy „Bezpieczne miasto” z chińską firmą „Huawei”, a zwiększa się pułapka zadłużenia wobec Pekinu (Białoruś) oraz różnego rodzaju kampanie mające na celu szerzenie wpływów Chin.

fot. Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *