Lektury obowiązkowe. „Czarne Słońce” czyta się z kamieniem w brzuchu

To trudna książka, ale przeczytać trzeba ją koniecznie. Szczególnie teraz, gdy Agent Tomek ujawnił mechanizmy władzy PiS i gdy wiemy, że na górze są po prostu przestępcy

Jeżeli ktoś był lub jest faszol skinheadem, narodowcem, rasistą, wyznawcą żołnierzy wyklętych, członkiem nazi formacji, paramilitarnym miłośnikiem wpierdolu, członkiem ONR-u, wszechpolakiem, zwolennikiem Hitlera, miłośnikiem Himmlera czy po prostu prawicowym, brunatnym wyznawcą Odyna, to po przeczytaniu tej książki już nim nie będzie. Takiej kpiny i szydery z prawicowej patologii jeszcze w polskiej literaturze nie było

Ta świetnie napisana książka, to mroczna wizja polskiej przyszłości. Polska wychodzi z Unii i nie musi się już krępować ani prawami człowieka, ani żadnymi innymi zgniłymi wartościami. Rządzi Polską Ojciec Premier Dyrektor, kraj jest dyktaturą katolicką i tonie w smrodzie, bo ekologizm jest traktowany jak lewicowy terroryzm. Najzabawniejsze sceny dzieją się na Podhalu, gdzie znajduje się Autonomiczna Republika Karpacka, w której rządzą motocyklowe gangi górali kanibali, łapiące uchodźców i Żydów na mięso.

Książka posiada elementy humorystyczne, ale czyta się ją z kamieniem w brzuchu. Wiemy, że autor przesadza i że jest to wizja zbyt mroczna, ale z tyłu głowy mamy przeświadczenie, że tak przecież może być.

Długo nie mogłem przekonać się do Jakuba Żulczyka jako autora. Jego wczesne książki nie porywały mnie. Po przeczytaniu „Ślepnąc od świateł” nabrałem do niego szacunku, a teraz uważam go za jednego z najlepszych i najciekawszych polskich pisarzy.

„Czarne Słońce” to trudna książka, ale przeczytać trzeba ją koniecznie. Szczególnie teraz, gdy Agent Tomek ujawnił mechanizmy władzy PiS i gdy wiemy, że na górze są po prostu przestępcy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *