Strach ma oczy premiera Morawieckiego

fot. flickr.com

Ledwo żyję.  Ze strachu nie zmrużyłem oka przez całą noc. Od godziny 7. i coś tam wieczorem,  do 7. i coś tam nad ranem nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Żeby się uspokoić z psem spacerowałem od 23:15 do 4:07 nad ranem. Pies miał już dość, a ja ciągle nie byłem uspokojony

Zaczęło się po 19. od Wiadomości. Nie, nie od wczoraj wiem, że w Polsce mamy epidemię i ludzie chorują i umierają naprawdę.

Nie, nie pomyliłem się i wiem, że jakieś 150 tysięcy zakażonych i 2 tysiące zmarłych  to dane z tygodnia –  a nie z jednego dnia. Co więc wprowadziło mnie w stan panicznego strachu i rozwibrowania totalnego?


PRZECZYTAJ TAKŻE: Brak zgody na powtórkę z Szydło


Najpierw usłyszałem, że amerykańska i niemiecka firma – nie podam na wszelki wypadek ich nazwy – sporządziły wspólnie szczepionkę, która jest skuteczna i będzie chronić przed koronawirusowai 90% zaszczepionych.

Wtedy to się nawet ucieszyłem: jest światełko w tunelu. 

Obłędny strach wypełzał z telewizora chwilę potem, a pełznął powolutku. Zobaczyłem premiera Morawieckiego, który oświadczył, że załatwił w Unii Europejskiej, że z 200 milionów szczepionek, które zakupi Unia, my jako pierwsi dostaniemy 20 milionów.

Wtedy jakiś dzwonek alarmowy zabrzmiał w mojej głowie.


Gdyby premier  Morawiecki powiedział, że Unia Europejska poszła naszym śladem – i za prezydentem Dudą zamówiła u prezydenta Trumpa szczepionki – wiedziałbym, że jest jak zwykle i czułbym grząski, bo grząski, ale jednak grunt pod nogami. Natomiast stwierdzenie otwartym tekstem, że Unia coś dla nas robi, mogło oznaczać tylko jedno. Premier już wie, że skończy się to klęską. Wskazanie zaś na Unię jako głównego sprawcę tego wydarzenia, pozwoli mu w przyszłości uniknąć kłopotów wizerunkowych, gdy przyjdzie  totalna klapa.

Winny będzie jak zwykle  ten sam: Unia Europejska. 


PRZECZYTAJ TAKŻE: Wygrana Bidena. Miejmy nadzieję, że topunkt zwrotny także dla Polski


A to był dopiero początek.

W prawdziwą panikę wpadłem, kiedy usłyszałem i zrozumiałem kolejne słowa. Oto premier już dzisiaj – a szczepionka jest jeszcze w trakcie badań i jak dobrze pójdzie to pierwsze partie – (których na pewno nie dostaniemy) pojawią się w USA w styczniu, a u nas, w Europie, pewnie najwcześniej w marcu – zapowiedział powołanie struktury, która przygotuje Polskę do zaszczepienia 20 milionów z nas, Polaków.

Tym, którzy nie mają dzieci, które trzeba szczepić i sami nigdy nie szczepili się na nic, przypominam, iż każdy ma kogoś takiego, jak lekarz rodzinny, a szczepienie w niczym nie przypomina operacji na otwartym mózgu i lekarz rodzinny robi to od ręki.

Nagle zobaczyłem to oczami duszy. Oto premier rządu, który:

– w marcu mówił nam, że jesteśmy perfekcyjnie przygotowani na epidemię i do września opowiadał nam o tym, jak to Unia Europejska i świat cały uczą się od nas, jak przygotowywać się do walki z epidemią i jak z nią walczyć – zobaczył, że do czegoś nie jesteśmy gotowi;

– w maju ogłosił zwycięstwo nad epidemią i klęskę totalną koronawirusa –  boi się , że poniesie jakąś klęskę;

– przez co najmniej pół roku w każdym wystąpieniu opowiadał nam, jak to Unia Europejska i świat uczy się od nas jak walczyć z epidemią  – chce się  teraz uczyć czegoś od innych;

– dopiero w październiku, kiedy to okazało się, że każdego dnia mamy co najmniej 15 tysięcy zakażonych (według epidemiologów 4-7 razy więcej) a ponad 300 osób umiera dziennie z powodów bardziej lub mniej związanych z koronawirusem (według statystyk nawet 10 razy więcej) z dnia na dzień przestał mówić o tym, że inni nadal się uczą i teraz  zapewnia nas, że coś chce zrobić, aby być gotowym na coś, co zdarzy się dopiero za pół roku!


PRZECZYTAJ TAKŻE: To się wywróci, ale nie tak szybko, jaknam się wydaje


Zrozumiałem wtedy, że skoro ten premier, najlepiej poinformowany w tym kraju człowiek, mówi mi dzisiaj, że za pół roku nie będziemy w stanie zrobić tego, co dzisiaj jeszcze damy radę zrobić, to naprawdę stoimy na skraju przepaści! I właśnie robimy wielki skok do przodu.

No i przyznaję się, wtedy wpadłem w panikę.

Panika niestety ma to do siebie, że człowiek nie myśli racjonalnie. Nie analizuje.

Panikowałem więc do 7. z kawałkiem rano – pełne dwanaście godzin. A kiedy zupełnie osłabłem i padłem z wycieńczenia, przyszło otrzeźwienie.

Rząd, który w swoich prognozach wykorzystuje dane zbierane przez maturzystę i proponuje jakiekolwiek rozwiązania, których horyzont czasowy to od 6 godzin do 6 dni, chce coś zrobić z pół rocznym wyprzedzeniem?!!! Żart. Od razu się uspokoiłem i pomyślałem trzeźwo o co może chodzić.


Wyjaśnień tej zdumiewającej sytuacji mogło być kilka.

Najbardziej oczywiste to to, że skopiowali kawałek dokumentu przygotowanego przez amerykańską firmę farmaceutyczną, która proponuje, aby w USA – kraju bez powszechnej służby zdrowia – przygotować coś, co by mogło wspomóc operację logistyczną polegającą na zaszczepieniu jakich 300 milionów ludzi.

Prawdopodobne. Może…

A potem, kiedy byłem już spokojniejszy, przyszedł błysk geniusza i zrozumienia!

Po pierwsze, ogólnopolska struktura do szczepienia wszystkich! Ileż to etatów i stanowisk w każdym województwie, powiecie, gminie. I te pensje wypłacane swoim przez co najmniej pół roku! Kto się odważy powiedzieć: NIE. Pewnie minister Sasin już szuka ludzi. 

Po drugie: lokale.

Etaty to pierwszy element tej układanki, drugi to lokale. Potrzebne przecież będą lokale, w których będą przeprowadzane szczepienie. Są szpitale i przychodnie, ale czy o takie lokale chodzi? Nie.

Pomysł, że może PiS udostępni za pół ceny swoje lokale partyjne odrzuciłem szybki. Za mało ich. I wtedy przyszło do mnie to co oczywiste.

Jest w Polsce organizacja, która ma dzisiaj kłopot wizerunkowy i której zawsze brakuje pieniędzy i do której PiS zawsze wyciągnie pomocną dłoń. Wynajęcie od tej organizacji 10 tysięcy pomieszczeń – po jednym w każdej gminie – przez pół roku, na tak szczytny cel, jak walka z epidemią, poprawi wizerunek i tej organizacji, i tego rządu. Niech państwo płaci nawet skromne tysiąc złotych miesięcznie, to i tak mamy 60 milionów złotych. Nawet dla Kościoła Katolickiego jest to kwota nie do pogardzenia.

A kto z opozycji parlamentarnej odważy się powiedzieć głośno i wyraźnie, że to szwindel i machlojka? Widzę tylko 3-4 takie osoby. Nikt ich więc i tak nie usłyszy.

I wtedy odetchnąłem z ulgą.

Wiem, że znajdą się tacy, którzy nie bez racji oskarżą mnie o brak patriotyzmu. Kolejny przekręt w tym coraz biedniejszym kraju, a ja oddycham z ulgą!

Ale proszę niech mnie oni spróbują zrozumieć: ja po prostu ucieszyłem się, że jest jakieś światełko w tym tunelu! Tak źle z nami jeszcze nie jest, skoro ten rząd, jak zawsze, trwa na posterunku i troszczy się  o swoich. 

Bo przecież jak będzie tak zupełnie do d…., to chyba pomyśli on też o reszcie Polaków?

A przynajmniej mam jeszcze taką nadzieję.

Total Page Visits: 3 - Today Page Visits: 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *