Żenująca fuszerka. CBA, Kwaśniewscy i „Krystyna”

Najbardziej karalne ze wszystkiego, co można znaleźć na stronie CBA, to całkowity brak troski o tajemnicę śledztwa i zupełne lekceważenie dóbr osobistych przypadkowych ludzi

fot. Wikimedia

Opublikowanie na stronie CBA materiałów operacyjnych ze sprawy „Krystyna” to kolejny dowód na to, jak instrumentalnie politycy PiS traktują służby specjalne. A właściwie teraz już policję polityczną

Co ciekawe, w opublikowanych plikach nie ma żadnych dowodów na przestępstwa popełnione rzekomo przez Jolantę i Aleksandra Kwaśniewskich. Żeby tak twierdzić trzeba mieć chorą wyobraźnię. Są ewentualnie sygnały o przestępstwie podatkowym, ale popełnionym przez inne osoby. Ale i te są słabe i wymagałyby dodatkowych potwierdzeń. Najbardziej karalne ze wszystkiego, co można znaleźć na stronie CBA, to całkowity brak troski o tajemnicę śledztwa (po takich publikacjach traci ono jakikolwiek sens) i zupełne lekceważenie dóbr osobistych przypadkowych ludzi.

Kiedy czytałem protokoły z podsłuchów ujawnionych na stronie CBA, nie mogłem zrozumieć jak można wyciągać tak kategoryczne wnioski z tak wątłych przesłanek. Zamiast zarzutu prania pieniędzy można tam łatwo wyczytać, że Jolanta Kwaśniewska (znająca się przecież na rynku nieruchomości) podsunęła zamożnemu znajomemu okazję kupienia willi, która w ciągu najbliższych paru lat powinna bardzo znacząco zyskać na wartości. On w zamian pozwolił rodzinie Kwaśniewskich korzystać z willi jak z własnej, i prawdopodobnie strony uzgodniły jakiś udział w zysku za takie pośrednictwo i opiekę. Tym bardziej, że willa w której mieszkał były prezydent, z pewnością zyskuje na wartości.

Oczywiście zgaduję, ale czym moje zgadywanie jest różne od spekulacji CBA, które wyraźnie uczepiło się jednej – najbardziej niekorzystnej dla „figurantów“ – wersji. Nie próbując nawet weryfikować podejrzeń o tak oczywiste sprawdzenia, jak weryfikacja danych dotyczących transakcji z 2006 roku przez przejrzenie przepływów finansowych nabywcy willi. I jego rzeczywistych relacji z Jolantą Kwaśniewską.

Nic dziwnego, że zarzut z art.  299 kk, czyli „pranie pieniędzy” nie utrzymał się ani przed następnym kierownictwem CBA, ani w prokuraturze.

Publikacja tych materiałów, w rzeczywistości kompromitujących dla Centralnego Biura Antykorupcyjnego, bo potwierdzających ich naiwność i brak profesjonalizmu, niewątpliwie ma „przykryć” szereg wpadek CBA i innych służb kierowanych przez Mariusza Kamińskiego, w ostatnich latach. Od sprawy Mariana Banasia zacząwszy, poprzez powiązania agentów Biura z mafią paliwową, po kradzież kasy z funduszu operacyjnego.

Pewnie ważnym celem jest wypuszczenie na łup opinii publicznej plotek, jak żyją i bawią się „elyty”. W żaden sposób nie podważają jednak publicznie ujawnionych przez Tomasza Kaczmarka zarzutów o przekroczenie przez szefów CBA uprawnień w 2008 i 2009 r.

Warto też pamiętać, że zgodnie z nową ustawą o prokuraturze, ujawnienie materiałów ze śledztwa może nastąpić tylko wtedy, gdy jest to związane z ważnym interesem państwa lub jego bezpieczeństwem. Jaki związek z tymi tak ważnymi kryteriami ma zakup willi w Kazimierzu przed kilkunastu laty?

Zła wola i niechlujstwo CBA ma jeszcze jeden skutek. Nieudolne zacieranie danych osobowych osób trzecich, i zachowanie w nagraniach bardzo ostrych opinii o różnych znajomych rozmówców (łatwo rozpoznawalnych w środowisku), to oczywiste naruszenie dóbr osobistych. Nie zdziwiłbym się, gdyby niektórzy z nich wystąpili do sądu o odszkodowanie i je uzyskali. Ze wspólnej kieszeni wszystkich podatników. Bo przecież nie wyłącznie uczestników tych głupich zabaw, którzy chętnie przyznają sobie wysokie nagrody.

fot. Wikimedia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *