Złoty Róg #01 – sporo rozczarowań i sporo zaskoczeń

Jak wygrać wybory prezydenckie? To – zdaje się – jest główną troską dzisiejszych głównych politycznych aktorów opozycyjnej sceny politycznej. W ich myśleniu nieobecna jest natomiast troska – co miałby zrobić demokratyczny prezydent. Jak się zdaje wciąż celem opozycji jest po prostu pozbawić PiS władzy. Trudno temu myśleniu nie kibicować serdecznie, jeśli się widzi, co wyprawia PiS. Poniżej siłą rzeczy subiektywna relacja z politycznej dyskusji spisana przez jednego z uczestników – strony w sporze.

Mieliśmy w studiu niezły skład. Joanna Kluzik-Rostkowska z PO-wskiego centrum, Maciej Gdula z lewa i Michał Kamiński, który w sojuszu z PSL wylądował nominalnie po stronie prawej, choć to – jak zobaczymy – jest bardzo umowne, niezupełnie już adekwatne, mocno anachroniczne rozróżnienie. W dyskusji uczestniczyłem jako strona – a nie bezstronny gospodarz.

50 minut relacji w pierwszym odcinku Złotego Rogu

Przedstawiłem politykom postulaty Obywateli RP, by spowodować reakcję, poczekać na nią, a trochę także spróbować zebrać narzędzia, by polityków skłonić do myślenia innego niż to wszystko, do czego przywykli. Więcej mnie więc różni z politykami niż ich między sobą. Różnice okazują się ostre. Przekładają się jednak – mam nadzieję – na spór w dialogu. Czy to będzie możliwe – tu wszystko zależy od tego, czy niewielki ruch Obywateli RP zdoła zorganizować opinię publiczną wokół obywatelskich postulatów. I czy startujące dopiero media obywatelskie zaczną naprawdę organizować opinię publiczną, jak to media powinny robić.

Przedmiot sporu

Obywatele RP dość obszernie i – pozwalam sobie sądzić – dość solidnie uzasadnili proste skądinąd postulaty. Postulaty powinny być w sporej części oczywiste – a jednak wcale nie są. Dotyczą programu prezydenckiego, a w nim wszystkiego tego, co ewidentnie jest najważniejsze dla państwa zwłaszcza w kontekście polskiej wojny, a zatem ustroju, w tym nawet możliwej i naszym zdaniem potrzebnej zmiany konstytucji, oraz wszystkich tych problemów społecznych, które okazywały się zapalne i wywołują konflikty. Uważamy, że program prezydencki musi śmiało zmierzyć się z tymi problemami. Nie unikać żadnego – ani np., prawa o aborcji, ani stosunków z kościołem, ani 500+ i paktu o prawach socjalnych należnych każdemu. W przeciwnym wypadku każdy prezydencki kandydat będzie nieatrakcyjny i niewiarygodny.

Prezydent – nie korzystający dotychczas niemal nigdy z własnej inicjatywy ustawodawczej i zwłaszcza referendalnej, nie wspomagający ich atomową bronią w postaci weta dzisiaj nie do przełamania przez sejmową pisowską większość – w rzeczywistości nie jest ani symbolicznym tylko „strażnikiem konstytucji”, ani tym bardziej „strażnikiem żyrandola”. Może się stać prawdziwym „ojcem narodu” lub jego matką. Może uruchomić wielką reformę polskiej demokracji i zakończyć polską wojnę.

Tego politycy nie chcą. Nie to ich interesuje. Mają powody. Przede wszystkim uważają, że wygrane wybory prezydenckie zakończą władzę PiS. Jak przez kilka ostatnich lat, tak i dzisiaj twierdzą, że w „nowym rozdaniu” będzie można dopiero pomyśleć o wszystkich tych sprawach, których dotyczą nasze postulaty. O tym mówili – nie zawsze wprost, ale zawsze właśnie to było dla nich oczywiste – wszyscy troje.

Joanna Kluzik-Rostkowska opowiada, że skuteczna zmiana możliwa jest wyłącznie poprzez zmianę władzy. Rozmowy bywają cenne, owszem, ale decyzja należeć będzie do nowej politycznej ekipy.

Maciej Gdula przewiduje kohabitację nowego prezydenta z pisowską większością i uważa , że prezydent powinien wspierać dobre projekty PiS.

To wywołuje sprzeciw wśród innych polityków, ale również Maciej Gdula nie wyobraża sobie reformy prowadzonej tu i teraz, zamiast tego widząc w prezydencie kolejnego „edukatora”, mówiącego ludziom, co zrobi opozycja, kiedy przejmie władzę w Sejmie.

I bez owijania w bawełnę Michał Kamiński

My uważamy przede wszystkim, że żaden partyjny kandydat nie wygra wyborów. Cud zdołałby być może sprawić przewagę o włos. To jednak nie da mandatu wystarczającego dla realnych zmian. Bez nich krucha przewaga demokratów zawali się prędzej niż chcielibyśmy sądzić, a populistyczny powrót będzie bardziej brutalny i gwałtowny niż wszystko, co widzieliśmy dotąd.

Sądzimy przy tym, że nawet, gdybyśmy byli gotowi uznać strategię „nie teraz” – ona nigdy nie przyniesie zwycięstwa, a twardego dowodu dostarczają lata kolejnych wyborczych porażek. Jesteśmy przekonani, że wygrać dziś wybory zdoła tylko ktoś odważny na tyle, by podjąć – a nie próbować zamieść pod dywan – wszystkie polskie problemy zapalne. My nie tylko chcemy, by decyzje o kształcie państwa i głównych zasadach jego polityki oddać obywatelom, a nie partiom, którym nikt już w Polsce nie wierzy, ich własnych wyborców nie wyłączając. Wiemy też poza tym, że prezydentowi nie wolno być w tych sprawach reprezentantem żadnej partii. I wiemy, że będąc nim żadnych wyborów nie zdoła wygrać. Wszystkie okoliczności zarówno konstytucyjne, jak i te, które wynikają z bieżącego układu względnej równowagi parlamentarnej przemawiają za tym, że głos w tych kluczowych sprawach da się przekazać wyłącznie obywatelom. Kluczowa staje się w tej sytuacji inicjatywa referendalna prezydenta. I tak się akurat składa, że do jej uruchomienia będzie on lub ona potrzebować wyłącznie zgody Senatu – Sejm i pisowska większość nie mają tu nic do powiedzenia.

Główna więc kontrowersja była i pozostaje ta sama – politycy nie chcą, by fundamentalna naprawa państwa była treścią kampanii prezydenckiej. Choć mamy w dyskusji okazję zobaczyć szereg interesujących wyjątków.

Michał Kamiński vs. reszta

Michał Kamiński – a tym razem nie lewica – najmocniej podkreślał konieczność fundamentalnej zmiany. Mówił wiele zarówno o konieczności zerwania z przeszłością sprzed 2015, skoro odrzucili ją wyborcy, jak o tym, że politycy nadużywają władzy, decydując o prawie np. w tzw. „kwestiach światopoglądowych”. To jedyny znany nam polityk, który widzi te sprawy do tego stopnia tak samo jak my. Usłyszeliśmy od niego o konieczności nowego okrągłego stołu, o nowej, świeckiej Rzeczypospolitej, o reformie partii politycznych i wreszcie o tym, by w kwestiach kluczowych i najbardziej zapalnych decyzję zostawić obywatelom.

Kiedy Maciej Gdula mówił o kandydacie, który z pewnością podpisze ustawę liberalizującą aborcję, legalizującą jednopłciowe związki partnerskie – choć nie na pewno popierającego prawo do adopcji przez homoseksualne pary – Kamiński konsekwentnie twierdził, że te decyzje nie powinny należeć do polityków. 

Krytykował również – dość złośliwie powołując się przy tym na historyczne przykłady totalitarnych reżimów – lewicowe pomysły, by z inicjatyw obozu władzy popierać te, które się wydają rozsądne, a sprzeciwiać tym, które szkodzą państwu.

Nowa Rzeczpospolita – należy rozumieć – oznacza dla Kamińskiego również konieczność reformy konstytucji, co również otwarcie wypowiedział. Oczywiście mówił wyłącznie za siebie i to z tego komfortu korzystał, a nie ze swobody danej mu przez partię. Niemniej te jego oceny zasługują na uwagę.

Co charakterystyczne dla wszystkich polityków, również Kamiński – choć sam co do poglądów w zasadzie podpisał się pod wszystkimi z naszych postulatów – nie sądzi, by program tego rodzaju miał jakikolwiek wpływ na wynik wyborów, a to właśnie on zaprząta jego uwagę w największym stopniu. Myśleniu zawodowych polityków całkowicie obce wydaje się charakterystyczne z kolei dla nas przekonanie, że o zaangażowaniu wyborców decyduje wiarygodność polityków i niemal do szczętu zrujnowana wiarygodność dzisiejszych partii, a obecne w kampaniach wyborczych emocje są w znacznej mierze właśnie z tym związane. To dlatego polityką rządzą emocje negatywne.

1 thought on “Złoty Róg #01 – sporo rozczarowań i sporo zaskoczeń

  1. Jakość realizacji pozostawia jeszcze wiele do życzenia, ale nastepne nagranie przebiegnie już bez wpadek — o ile oczywiście świat się nie zawali w międzyczasie. Nastomiast z ogromną satysfakcją odnotowuję, że nagrania Złotego Rogu udostępnionego wszystkim zainteresowanym na wolnej licencji Creative Commons 1.0 (więc nawet bez uznania autorstwa przy wykorzystywaniu całości lub fragmentów w dowolnym celu) skorzystała redakcja OKO.press. Co przy okazji pokazuje, jak komplementarne — a nie konkurencyjne — mogą być działania obywatelskich mediów.

    https://oko.press/obywatele-rp-do-politykow-chcemy-prawdziwej-prezydenckiej-debaty-mamy-dosc-propagandy/

Pozostaw odpowiedź Paweł Kasprzak Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *