Notatki prof. Marcina Króla. Największy kryzys czasów nowożytnych

fot. Wikimedia

W dalszym ciągu analizujemy, jak powstają wielkie kryzysy i jak się z nich w przeszłości wydobywano. Kryzys II wojny światowej, nazizmu i bolszewizmu nie miał precedensu i – jak wspominaliśmy – dla wielu mądrych ludzi był to koniec świata. Udało się jednak z niego wydobyć

W czasie wojny pomysły na okres powojenny były najrozmaitsze, niektóre co najmniej dziwaczne. Hans Morgenthau, wybitny myśliciel polityczny i mistrz Henry Kissingera, uważał – na przykład – że Niemcy trzeba całe zaorać i zakazać jakiegokolwiek przemysłu. Z kolei w trakcie rozmów w Teheranie (późna jesień 1943) ustalono, że po zakończeniu wojny Francja zostanie podzielona na dwie strefy okupacyjne oraz, że wszyscy obywatele powyżej 40 roku życia nie będą mogli uczestniczyć w życiu publicznym. We Francji sytuację uratował de Gaulle i zrobił to w sposób fenomenalny. Zdołał wmusić aliantom przekonanie, że Francja jest jednym z państw zwycięskich i Francja została potraktowana na równi z Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi. Warto przez moment przyjrzeć się sposobom, jakie zastosował de Gaulle.


PRZECZYTAJ TAKŻE: O wolności przeskakiwania murów, nawet jeśli nimi nie są


Przede wszystkim wielka manipulacja historią. De Gaulle zdołał wmówić Francuzom, że walczyli o wolność. Francuzom, którzy w olbrzymiej większości oportunistycznie kolaborowali, a w części byli po prostu pro-nazistowscy. Oczywiście społeczeństwo francuskie z ulgą przyjęło taką interpretację, która potem obowiązywała przez co najmniej trzydzieści lat. De Gaulle natychmiast po zakończeniu wojny starał się ograniczyć rozliczenia, których dokonywali głównie komuniści, a którzy mieli nieczyste sumienie po okresie pełnej kolaboracji z nazistami w latach 1939-1941. Prawda historyczna była, na zasadzie cichej umowy, zakazana. Ponadto de Gaulle zdołał przypomnieć aliantom, jak wspaniałym krajem jest Francja. Przyszło mu to bez trudu, bo Churchill był frankofilem, a Roosevelt – jak wielu Amerykanów – niewiele o Francji wiedział, ale wiedział, że Paryż to stolica Europy. Wprowadzenie demokracji, silnej demokracji we Francji – co udało się po kilku latach – było ponadto konieczne, bo wokół były postnazistowskie Niemcy, postfaszystowskie Włochy i Hiszpania generała Franco. Niezbędny był lider Europy i de Gaulle oraz inni politycy francuscy znakomicie to rozumieli.

Następnym krokiem w celu przezwyciężenia kryzysu było ustabilizowanie Europy i zagwarantowanie pokoju na możliwie długi czas. Wymagało to przede wszystkim rozwiązania na dekady sprawy Niemiec. Wszyscy bali się, że z Niemiec mogą wyjść nowe pomysły nacjonalistyczne i wojenne. Obawiali się do tego stopnia, że, kiedy w 1990 roku obalono mur i Niemcy się jednoczyły, państwa europejskie przyjmowały to nie bez wątpliwości. Tu Polska odegrała istotną rolę, dzięki mądrości Tadeusza Mazowieckiego. Jednak głównym sposobem na zagwarantowanie pokojowego charakteru Niemiec (i Włoch) była idea zjednoczonej Europy. Bardzo szybko tylko zachodniej Europy, bo nikt nie miał zamiaru podważać wojskowo ustabilizowanej już obecności sowieckiej w Europie środkowo-wschodniej. Powstała więc idea unii europejskiej, początkowo tylko gospodarczej, ale do której – co najważniejsze – po roku wątpliwości włączono Niemcy. Był to pomysł genialny, przypisywany wielu politykom, ale główną rolę odegrał znowu Churchill, któremu jednak do głowy nawet nie przyszło, że Wielka Brytania miałaby by być częścią takiej zjednoczonej Europy. Churchill podstępem doprowadził do kolacji w Paryżu, na która zaprosił de Gaulle,a i Adenauera. Panowie się od razu polubili.


PRZECZYTAJ TAKŻE: Nazajutrz – The Day After


Konrad Adenauer był wynalazkiem Amerykanów, którzy rozpaczliwie szukali niemieckiego polityka, który nie byłby nazistą. Był on chrześcijańskim-demokratą i w czasie wojny kompletnie usunął się na emigrację wewnętrzną. Dokonano właściwego wyboru, bo Adenauer – mimo wielu, czasem słusznych, zarzutów – dokonał dzieła niebywałego, a mianowicie wyprowadził Niemcy z mentalności nazistowskiej. Stanął na czele chrześcijańskiej demokracji, jednej z dwu dużych partii, jakim pozwolono działać w Niemczech. Drugą była socjal-demokracja i podobną zasadę zastosowano we wszystkich krajach europejskich, bo wszystkie kraje w mniejszym lub większym stopniu kolaborowały i trzeba było elity polityczne zbudować od nowa.

Zabieg ten był wyjątkowo skuteczny i resztki obserwujemy do dzisiaj. Warto zdać sobie sprawę z tego, że był to zabieg sztuczny w tym rozumieniu, że chrześcijańska demokracja praktycznie nie istniała przed II wojną, lub były to niewielkie i nieważne partyjki. Zaś socjal-demokracja były zupełnie czym innym, niż przedwojenni socjaliści. Podzielono zatem europejskie kraje na umiarkowaną lewicę i umiarkowaną prawicę. Radykałowie, czyli komuniści i radykalna prawica, istnieli i działali, ale mimo sporej popularności (zwłaszcza we Włoszech i we Francji) sukcesów nie osiągnęli i stopniowo tracili wszelkie wpływy.


Europa została zatem urządzona politycznie, ale bezpośrednio po zakończeniu wojny znajdowała się w fatalnym stanie gospodarczym. Tu znowu pomogła ingerencja amerykańska i plan Marshalla. Plan ten polegał – w wielkim skrócie – na przyznaniu krajom europejskim ogromnych sum pieniędzy w celu rozkręcenie gospodarki. Rządy europejskie umiejętnie sterowały tymi pieniędzmi i już w 1948 roku rozpoczął się okres niebywałej koniunktury gospodarczej, który miał trwać kilka następnych dekad. W tych wszystkich zabiegach, obok rozsądku, było – nic w historii dobrego się inaczej nie zdarzy – odrobinę szczęścia. Tak czy owak to, co zapanowało, a co po angielsku określano mianem Golden Age, nie miało precedensu w przeszłości i nigdy tak wielkiej grupie ludzi nie żyło się tak dostatnio i tak bezpiecznie pod względem materialnym i socjalnym. Do tego doszły elementy kultury i myśli politycznej, ale o tym za tydzień.

fot. Wikimedia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *