Notatki prof. Marcina Króla. Przyzwoitość

Przyzwoitość jest wartością nieprzemijającą. A zatem w opowieści o fundamentach nowej demokracji zajmuje poczesne miejsce. Trzeba uważać, bo przyzwoitości nadano wiele interpretacji niezgodnych z sensem tej wartości

Trzeba uważać, bo jej domniemane przeciwieństwo, czyli nieprzyzwoitość, to pojęcie z innej opowieści.

Przyzwoitość – kiedy istnieje – jest niedostrzegana. Dopiero brak przyzwoitości nas dziwi. Przyzwoitość obywa się bez słów. Najczęściej trudno ją dokładnie określić i opisać. Przyzwoitość to bowiem wartość – wydawałoby się – oczywista. Oczywista w stosunkach między ludźmi, umożliwia bowiem kontakty bez wstępnych warunków i akceptację bez zgody notarialnej. Stanowi wobec tego podglebie wspólnoty i dlatego fundament wspólnoty musi zawierać przyzwoitość. Przyzwoitości oczekujemy odruchowo, na podstawie doświadczenia, tradycji czy po prostu przyzwyczajenia.


PRZECZYTAJ TAKŻE: Notatki prof. Marcina Króla. Spirala nienawiści


Dlatego tak dziwne w pierwszym odruchu jest zachowanie pozbawione przyzwoitości. Zachowanie, które cechuje zła wola lub obłuda. Dalece nie jestem świętoszkiem, ale kiedy słyszę jak ktoś bez wahania kłamie lub obmawia innego, aż we mnie kipi. Z obrzydzenia. Tak jest w życiu prywatnym. Ale brak przyzwoitości w życiu publicznym jest znacznie bardziej niebezpieczny i trudny do zwalczenia, do skorygowania choćby, bo nikt się do braku przyzwoitości nie przyzna, skoro sądzi, że wszyscy mają ją za wartość drugorzędną.

Myli się jednak. Człowiek wyzuty z przyzwoitości czasem powie publicznie rzecz skandaliczną lub tylko palnie głupstwo. Ma dwie znakomite taktyki obronne. Pierwsza – nie miałem tego na myśli. A co nas obchodzi, co miał na myśli! Nas interesuje tylko to, co powiedział. Taktyka druga: moje słowa wyrwano z kontekstu. Nie ma kontekstu, kiedy mówi się rzecz jednoznacznie. Na przykład „LGBT to ideologia”.


PRZECZYTAJ TAKŻE: Jaki był powód ataku Andrzeja Dudy na mniejszość LGBT?


Mamy tu do czynienia z trzema wykroczeniami przeciwko przyzwoitości. Raz – mówiący nawet nie wie, czym jest, a czym nie jest ideologia. Dwa, nie wie czym jest LGBT, co to pojęcie określa. Trzy, nie ma oczywiście na myśli nic złego, bo ideologia – jak sądzi – obiektywizuje jego sformułowanie. Jest zatem głupi, niedokształcony i pyszny.

Wszystko przez brak przyzwoitości. Chciałby, żeby na zachowanie pozbawione przyzwoitości istniał odpowiedni paragraf, gdyż cicha ludzka umowa mu nie wystarcza. Nie respektuje jej, skoro za jej niedotrzymanie nie dostaje się w łeb, ani nie idzie się siedzieć. Bez wspólnego poczucia przyzwoitości, bez cichej akceptacji nie ma życia wspólnego. „Neobolszewizm to taka sama ideologia jak LGBT”. Przyzwoitym ludziom ręce opadają.

Lektura polecana: William Faulkner „Azyl”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *