Już nie o samą aborcję chodzi

fot. JohnBob & Sophie Press


Niepokojąco wygląda Polska w relacjach zachodnich mediów. Ponure obrazy z polskich ulic, gdzie trwają protesty w sprawie aborcji, pojawiają się na przemian z relacjami protestów z ulic białoruskich miast

Przyrównanie Polski do Białorusi jest symptomatyczne, bo pokazuje, jakie nastąpiło u nas zdegradowanie polityki. W Polsce i Białorusi aparat władzy przekształca swoje kraje w państwa policyjne, gdzie wyłącznie siłami porządkowymi wymusza się uległość. Budzi to zbyt wiele skojarzeń z PRL-em.

Wolałbym, żeby się nie sprawdziło. Ale proces repliki wirusa, wpuszczonego w polskie społeczeństwo, po decyzji trybunału Julii Przyłębskiej, trwa. Dochodzi do tego rzeczywisty wzrost zachorowań na Covid-19, co wcale nie obniżyło dynamiki wystąpień.


PRZECZYTAJ TAKŻE: Związek partnerski państwa i Kościoła nie sprawdził się


Pomysł był cwany: kłopotliwa decyzja trybunału Julii Przyłębskiej zapadnie w szczytowym okresie epidemii i w sposób naturalny uniemożliwi udział w protestach. Ale stało się odwrotnie. Ludzie są dostatecznie już sfrustrowani i zdesperowani skutkami samej epidemii. Ten ból przełożył się w dwójnasób na irytację po decyzji trybunału. Covid-19 wzmógł cierpienie i gniew wyprowadzając protestujących na ulicę. Utrata nadziei bardzo często bywa odbezpieczonym zapalnikiem społecznych zachowań.

Czy aparat władzy, zarówno w Polsce jak i na Białorusi, zdecydują się gryźć do kości społeczną tkankę, czy nie przewidział, że pandemia spowoduje zdwojenie żalu? Komuniści mieli większe poczucie wstydu przed opinią publiczną od nieprzyzwoitych rządów autorytarnych Europy Środkowej. Brakuje tu do spółki męża opatrznościowego Węgier, Viktora Orbána, również skorego do przykręcania śruby. Orbán ma powody, by uważnie obserwować rozwój sytuacji na północ od swoich granic.


Nic więc dziwnego, że podczas protestów podnosi się wiele innych spaw. Już nie chodzi o samą aborcję, ale o Jarosława Kaczyńskiego. Coraz mocniej słychać kategoryczny głos o konieczności rozliczenia rządzących z nadużyć władzy. Nawet intelektualiści, przywykli do poprawności w sferze językowej, mówią, że podoba im się wulgarny charakter protestów.

Ciekawe, czy trwające wystąpienia przeleją czarę goryczy i spowodują jakiś wybuch na miarę tego z Sierpnia ‘80? Tego nie można przesądzić. Kiedy przed Sierpniem ’80, jako członek komitetu założycielskiego nielegalnych wówczas Wolnych Związków Zawodowych, rozmawiałem z Henrykiem Wujcem i Janem Lityński na temat pełzających całe lato strajków, dziwiło mnie ich przekonanie, że te wystąpienia zmienią się w wielki wybuch społeczny. Ale oni mieli rację. Jak skończy się tym razem? Też nie wiem.


ZOBACZ TAKŻE: Wypierdalać! Tłumy na ulicach miast [ZDJĘCIA]


Protesty w sprawie aborcji budzą wśród ludzi pozytywne emocje, których dotąd bardzo brakowało. Mimo pandemii poczuli wspólnotę. Kobiety widzą, czy naiwnie, czy nie, że można zmienić rzeczywistość. Mężczyźni im w tym dopingują.

Tymczasem skonfundowany aparat władzy niemal hurtem zaczął deklarować pozytywny wynik na Covid-19, oczywiście bezobjawowy i udał się na kwarantannę. Szkoda, że społeczeństwo nie ma tak łatwej możliwości dostępu do testów.

Przyszedł czas, by wreszcie kobiety, wreszcie całe polskie społeczeństwo, poczuło się dobrze we własnym kraju. Bez względu na to, czy wystąpienia skończą się zwycięstwem czy porażką, wynik będzie pozytywny i będzie miał wpływ na architekturę przyszłej władzy.

Mirosław Witkowski

fot. JohnBob & Sophie Press

Total Page Visits: 1 - Today Page Visits: 1

1 thought on “Już nie o samą aborcję chodzi

  1. Ja raczej stawiam na efekt odwrotny. Młodzież się wyszumi, a notowania PiS-u średnio terminowo raczej wzrosną niż zmaleją. Forma protestów bardziej zniechęca „większość społeczeństwa” do alternatyw dla PiS-u.

    Lewicowa opozycja myśli, że proporcjonalnie do wzrostu wrzasków, bluzgów i agresji mniejszość stanie się kiedyś większością. Wg. mnie to ułuda, naiwność i myślenie życzeniowe. Ja nigdy nie zagłosowałem na PiS i podobną prawicę i chyba nigdy nie zagłosuję. Ta organizacja wzbudza we mnie skrajną odrazę. Ale na taką „opozycję” też nigdy nie zagłosuję. I moja odraza do tej „opozycji” już chyba moją odrazę do PiS-u przewyższa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *