Krzysztof Pawłowski: – Dziękuję Andrzejowi Dudzie

fot. Katarzyna Pierzchała

Rzadko uważam, że mam za co dziękować panu prezydentowi Andrzejowi Dudzie, ale muszę przyznać, że jest jednak coś, za co chciałbym mu podziękować. Gorąco podziękować. Ja i zapewne tysiące, jeśli nie miliony, Polek i Polaków

Za powstrzymanie seksualizacji polskich dzieci.

Andrzej Duda mówi głośno i z dumą, że nie zgodził się na seksualizację dzieci i że także w przyszłości zrobi wszystko, aby do tego nie dopuścić. Nie mówi o tym, że to dzieje się teraz lub działo jeszcze niedawno. Bo, gdyby tak było, to przecież coś by zrobiłby i na pewno o tym by opowiedział. Media narodowe poinformowałyby o tym cały świat, a prokurator generalny pokazywałby nam kolejne zdjęcia kolejnych seksualizatorów, ujętych na gorących lub ledwo co ostygłych uczynkach.


PRZECZYTAJ TAKŻE: Jaki był powód ataku Andrzeja Dudy na mniejszość LGBT?


Przed czym broni więc będzie bronił Andrzej Duda nasze dzieci?

Nasuwa mi się tylko jedna, oczywista odpowiedź: przed inicjatywą ustawodawczą posłów partii rządzących. Bo przecież żadna inicjatywa opozycyjna od kilku lat się nie przebiła. Zatem musiała to być inicjatywa partii rządzącej. Andrzej Duda nie ukrywa, iż nie jest prezydentem wszystkich, jest natomiast bardzo mocno związany z obecną władzą. Wie, jak wygląda w Polsce proces legislacyjny.

Jak wygląda w Polsce legislacja? Każdy wie, ale przypomnę.

Rano o 9:00 informacja, że w Sejmie odbędzie się pierwsze czytanie Ustawy o….. O 9:30 pojawia się projekt ustawy na stronie Sejmu, aby posłowie mogli przeczytać, nad czym głosują, o 10.00 pierwsze głosowania, od 10:30 do 11:15 praca w komisjach sejmowych nad ustawą, bez możliwości zadawania pytań, a o 15:00 głosowanie i przyjęcie ustawy.

O 16:00 ustawa idzie do Senatu, i tutaj może się maszynka zaciąć. Ale media narodowe już informują o tym, że Senat chce zniszczyć owoce pracy Sejmu i ogarnięty niemocą planuje prace nad ustawą, która ma 66 artykułów przez 2 tygodnie. A przecież mógłby wziąć przykład z Sejmu i załatwić to do 22:30, a nie się lenić, jak to Senat.


Po debacie, krytycznych wypowiedziach ekspertów i oświadczeniach wnioskodawców, że są źle i złośliwie rozumiani, i dwóch tygodniach, w głosowaniu Senat ustawę odrzuca, ale 30 minut później Sejm głosuje jeszcze raz na tak.

Ponieważ do 19:30 i do Wiadomości, jest jeszcze trochę czasu, pan prezydent szybciutko podpisuje, żeby o 19:30 Wiadomości mogły pochwalić rząd i prezydenta za kolejny sukces.

I tak mamy ustawę.


PRZECZYTAJ TAKŻE: Zaczyna się od ołówka, potem nagle na dłoniach zatrzaskują nam kajdanki


Potem, gdy ktoś wreszcie znajdzie czas, aby przeczytać o co chodzi w takiej ustawie, sprawdzi jak ona działa, a pierwsze ofiary ustawy wystąpią w mediach i opiszą swoje krzywdy, przychodzi refleksja.

Można wtedy usłyszeć, że to Senat i opozycja doprowadziły do tej katastrofy przez zaniedbanie. Za cicho mówiły, że może być źle, a nawet gorzej.

To właśnie któraś z tak procedowanych ustaw miała doprowadzić do seksualizacji dzieci. Ale udało się i nie ma jej.

Pan prezydent wie, jak wygląda w Polsce proces legislacyjny. Wie też, że każda wypowiedziana głośno krytyka czegokolwiek co robi władza, jest traktowane jak zdrada narodu i interesu narodowego albo – najgorsze z najgorszych – prezesa.

Dlatego to nie jest jego droga.

A skoro tak, to ustawę ukatrupił w ciszy gabinetów.  Po cichutku, bez żadnego trybu wpłynął na to, co będzie prawem, a co nie. Może cichcem podarł egzemplarz posłany mu do podpisu. Albo go gdzieś schował?

A że to wbrew prawu i Konstytucji. No cóż, to mnie akurat nie dziwi.


Skoro mówi, że obroniono nasze dzieci to znaczy, że jednak takie pomysły być musiały. Bo inaczej skąd by się wzięły? Gdzieś tam, w kręgach zbliżonych do jądra władzy, ktoś wpadł na jakiś pomysł i chciał przeforsować ustawę, która doprowadziłaby do seksualizacji dzieci.

I to nawet nie musiałaby być intencja tej ustawy, zapisana wprost. Ot, po prostu pomysł, jak wiele innych, który obecna władza zamieniła w katastrofę. Niedopracowany, głupio zapisany. Na szczęście ktoś u niego w kancelarii to przeczytał, zaalarmował, zadziałał.

I stał się cud. Kancelaria wyłapała i zadziałała, a prezydent obronił. Nie mamy projektu. Na razie, bo może przecież wrócić. Ale prezydent obiecał, że będzie czuwał. I dlatego po prostu powiem: – Dziękuję Panu, Panie Prezydencie, Andrzeju Dudo, że powstrzymał Pan przegłosowanie ustawy, która nawet według Pana standardów…

Przepraszam miałem nie narzekać. Ważne, że nas obronił. Dziękuję.

Jeżeli, ktoś jednak uzna, że jest to argument za tym, aby głosować na kandydata na prezydenta Andrzeja Dudę, bo jest skuteczny, to od razu mówię, że nie jest.

Skuteczniejsze jest trzymanie się Konstytucji i porządnej legislacji. I uważam, że przy tych standardach jakie mamy, wszyscy powinniśmy podziękować za to, że nie jest jeszcze gorzej, niż być mogło. 

I coś z tym zrobić, skoro mamy okazję.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *