Motyl wagi ciężkiej

Skoro mamy teraz wszyscy sporo czasu na czytanie (bo koncertów nie ma, a kina, teatry i knajpy zamknięte) to polecam Państwu nowość z półek księgarskich

„Jestem jak motyl” to przezabawna historia życia aktora Andrzeja Grabowskiego, spisana z wdziękiem przez sprawdzony w biografiach, uznany duet Jakub Jabłonka i Paweł Łęczuk. Czyta się te przygody niezwykle lekko i z przyjemnością. Poznajemy Grabowskiego jako człowieka, który ma kapitalne autoironiczne podejście do samego siebie i którego życie bywa (wbrew emploi) czystą poezją.


PRZECZYTAJ TAKŻE: „Skrywane” – najlepsza rzecz, jaką od dawna czytałem


Historie o tym, jak o mało nie wyrzucono Grabowskiego ze studiów w szkole teatralnej, bo za dużo imprezował, jak serial „Boża Podszewka” zakończył się nieoczekiwanym skandalem erotycznym, czy jak tuż przed kręceniem filmu gangsterskiego na Sycylii, aktor rozbił głowę o szklane drzwi i zagrał w pilotce i dużych okularach, aby nie było widać ran ciętych na czole, a także kulisy konfliktu w legendarnym teatrze, czyli jak obraził się na niego Andrzej Wajda skutkiem czego Grabowski wyleciał z Teatru Starego w Krakowie, budzą pogodny śmiech i udowadniają, że utalentowani wariaci, to coś co kultura ma najcenniejszego.

Na szczęście ta książka, to nie tylko sympatyczne gawędy znanego i lubianego aktora i zbiór zabawnych historyjek z planów filmowych. Dzięki lekturze Motyla odkrywamy Grabowskiego jako filozofa życia. Człowieka, którego stać na niebanalne przemyślenia o sztuce i głębokie refleksje o tym, czym jest życie, przyjaźń czy przemijanie.

To, że Grabowski (rozpoznawalny głównie jako Ferdek Kiepski) jest genialnym aktorem potrafiącym doskonale zagrać role komediowe oraz dramatyczne, a nawet wcielić się w kilogram bananów czy kartkę papieru miałem okazję przekonać się kiedyś sam.

Dostąpiłem zaszczytu wspólnego wypicia symbolicznej porcji alkoholu. Już po trzeciej butelce poprosiłem Andrzeja, aby dla zabawy odegrał przy stole… kartkę papieru. On zrobił tylko taki nieznaczny ruch twarzą i muszę Państwu przyznać, że była to najprawdziwsza kartka papieru, jak w biurze rachunkowym u mojej księgowej. Taka blada i pomięta.

A książkę szczerze polecam, bo w ten chmurny i durny czas zabierze Państwa w krainę niegłupiej refleksji i zabawy. Podobno ostatnio kibole szturmowali w Warszawie salon Empiku, aby ją kupić.

Total Page Visits: 5 - Today Page Visits: 3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *