Notatki prof. Marcina Króla. Marzenia o prawdziwej równości szans

fot. Pixabay

Równość. Prezentacja marzenia. Po wszystkich dotychczasowych zastrzeżeniach, wyjaśnieniach i wstępach, krótki opis marzenia o prawdziwej równości szans. Może na innej planecie. Mam nadzieję, nie pomyślicie Państwo, że zwariowałem

Wiemy już, że fundamentem nowej opowieści o demokracji są wspólnoty. Ceniące wolność, równość i inne wartości, których jeszcze będzie mowa. Wspólnoty, które nie mają żadnego związku z geografią, czyli ze wspólnotami lokalnymi – chociaż często mogą się z nimi pokrywać. Równość szans jest dlatego w nich możliwa, że nie ma wewnętrznej hierarchii. Wspólnoty takie składają się z ludzi, których łączy wspólne upodobanie do uczestniczenia w polityce, a wobec tego wspólne postawy i upodobania publiczne. Każdy zachowuje całkowitą odrębność w życiu prywatnym.


PRZECZYTAJ TAKŻE: Notatki prof. Marcina Króla. Prowincja i wieś


Już różnorodność obywateli składających się na wspólnotę sprzyja równości szans. Jeżeli do tego dodać wolę współpracy dla równości szans, można ją osiągnąć, chociaż tylko w umiarkowanym, roztropnym stopniu. Cudów nie ma. Najprostszy przykład: każdy z członków wspólnoty poświęca kilka godzin w tygodniu (2-4) na rzecz wspólnoty, w tym przede wszystkim uczy w szkole podstawowej czy średniej. Uczy tego, co umie. W związku tym program szkolny musi być całkowici elastyczny. Ja sam bym chętnie to robił w mojej, opisywanej, wsi, ale reguły programowe na to nie pozwalają, poza tym nie wiem, czy jako profesor tytularny mam uprawnienia nauczyciela szkolnego. Dwie godziny lekcji w tygodniu (za darmo lub za minimalne wynagrodzenie) nic by mi nie zaszkodziły. Takich ludzi wokół siebie widzę wielu. Nikt ich nie chce wykorzystać w obecnym stanie rzeczy.


PRZECZYTAJ TAKŻE: Notatki prof. Marcina Króla. Równość


Dlatego różnorodność zawodów, temperamentów i upodobań duchowych staje się cechą niezbędną. Wymiana w ramach upodobań duchowych nigdy nie będzie całkowita, bo mój świat jest zawsze zamknięty na światy cudze, ale rąbka mojej tajemnicy mogę uchylić. Dzięki temu, a także dzięki współpracy materialnej – o czym przy innej okazji – wspólnota ma ze mnie pożytek. Nie porzucam myśli o indywidualizmie, nie chcę bowiem sprzedać się wspólnocie. Chcę w niej uczestniczyć na warunkach całkowitej dobrowolności. Ale z kolei uczestniczenie w niej musi mieć charakter bezinteresowny, chociaż stoi za tym wszystkim interes, a mianowicie dobro wspólne.

Nie należy się nadmiernie entuzjazmować, nikt nie mówi o poświęcaniu życia, a tylko 2,3,4 godzin w tygodniu i odpowiednim nastawieniu wobec innych obywateli, z który współtworzymy wspólnotę. Pobawiwszy się marzeniem wrócimy jutro rzeczywistości i do wartości, jaką jest sprawiedliwość.

Lektura polecana: Albert Camus „Dżuma”.

fot. Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *