Notatki prof. Marcina Króla. O przewidywaniu w polityce

Kwestia klimatu ma daleko idące społeczne i polityczne konsekwencje, fot. Pixabay

W okresach burzliwych i pełnych napięć przewidywanie jest niemożliwe. Współczuję komentatorom i specjalistom od nauk politycznych, którzy z obowiązku muszą te wydarzenia omawiać

Niczego nie da się przewidzieć. Nieoczekiwane zdarzenia decydują. Pamiętam z czasów Okrągłego Stołu, jak sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Myśmy chcieli przywrócenia związku zawodowego „Solidarność” i „Tygodnika Solidarność”, a okazało się, że sytuacja pcha dalej. Najbardziej zaskakujący był pomysł, który powstał z inicjatywy komunistów, czyli prezydentura dla Jaruzelskiego. Myśmy w zamiana zażądali Senatu i nikt nie przewidział, jak znakomity dla nas był ten układ.


PRZECZYTAJ TAKŻE: Notatki prof. Marcina Króla. Rachunek błędów


Natomiast da się przewidzieć tendencje, koniunktury, mechanizmy. To opisują filozofowie polityki (mój zawód) i wiele w historii poczynając od demokracji w ujęciu Tocqueville’a udało się im zaobserwować i przewidzieć. Mechanizmy bowiem się powtarzają, a tendencje idą w określonym kierunku i jeżeli nic nadzwyczajnego na skalę świata czy tylko Polski się nie zdarzy, to można wiele o ich rozwoju powiedzieć. Co można przewidzieć obecnie?

Po pierwsze – społeczne skłonności antysystemowe. Chęć odrzucenia dotychczasowego układu z nudów lub z poważniejszych powodów. Stąd pewne sukcesy Hołowni. Tendencja ta występuje we wszystkich krajach demokratycznych i na pewno znajdzie w końcu zorganizowane ujście. Na razie jest silna, ale chaotyczna.


PRZECZYTAJ TAKŻE: Na tydzień przed wyborami opozycja uliczna ostrzega rząd


Po drugie – kwestia klimatu ma daleko idące społeczne i polityczne konsekwencje. Już nawet u mnie na wsi źle się mówi o tych, którzy mieszkają w jej centrum i zatruwają sąsiadów. Kontrola społeczna, presja społeczna i presja na poziomie samorządów będą coraz silniejsze. A konieczna współpraca międzynarodowa może ożywić przygasające tendencje federalistyczne.

Po trzecie – edukacja. Już chyba wszyscy od nauczycieli przez rodziców i uczniów po ludzi roztropnych wiedzą, że dotychczasowy model nauczania w całości nadaje się do radykalnej zmiany. Nie chodzi o spór: gimnazja czy licea, ale o nowoczesne programy podawane w nowoczesne sposoby. Stara szkoła zawaliła się pod ciężarem liczby uczniów i zmieniających się czasów. Nasz rząd tego nie rozumie, ale – na pocieszenie – wiele innych rządów też, chociaż nie wszystkie.

I wreszcie można przewidzieć, że najbliższe wybory skierują Polskę w jednym z dwóch radykalnie odmiennych kierunków. Ich znaczenie jest zatem nie doraźne ale sekularne.

Lektura polecana: John Bolton „The Room Where It Happened”

fot. Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *