Komentarz dnia: zatrzymaj się w biegu

Medialne "jedynki" - tematy z nagłówków gazet - znikają w zapomnieniu w ciągu dnia. Nikt nie kontynuuje wątków, nie pamięta o sprawach rozgrzewających emocje jeszcze wczoraj. Nie ma dyskusji, refleksji, szans utrzymania rwących się wątków. Glupiejemy. Po obu stronach polskiej politycznej wojny. Tu przynajmniej możesz się cofnąć. Zatrzymać przez chwilę i przeczytać, o czym nie przeczytasz gdzie indziej.

Kup abonament na demokrację

Jest wart co najmniej tyle, ile abonament Netflixa. Albo karnet na siłownię. Obywatele RP i powołana przez nich redakcja Obywatele.News usiłują tu stworzyć ni mniej ni więcej tylko społeczne medium publiczne. Nie tylko dlatego, że PiS przejął TVP, Polskie Radio i kontynuuje ofensywę. Również dlatego, że świat wariuje i bez tego. Media społecznościowe w rękach prywatnych korporacji kształtują naszą wiedzę, gusta, nawet wartości. Nie tylko polityka, również po prostu cywilizacja potrzebuje zerwać z obłędnym tempem narzuconym przez świat komercji, z interesami korporacji i dziczejącej polityki. Pomóż nam w budowie obywatelskiej telewizji publicznej.
Wesprzyj nas

Komentarz dnia: zatrzymaj się w biegu

Nowelizacja art. 58 ustawy o policji. Święte byki, czyli policyjne bezprawie

Jeżeli policjant wykona polecenie przełożonego lub innej osoby i złamie w ten sposób prawo, to niezwłocznie i z urzędu zostanie wszczęte postępowanie dyscyplinarne. Taki projekt nowelizacji art. 58 ustawy o policji ogłosił poseł Adam Szłapka z Nowoczesnej (klub parlamentarny Koalicji Obywatelskiej)

Obowiązujący obecnie przepis art. 58 tej ustawy przewiduje, że „Policjant obowiązany jest odmówić wykonania rozkazu lub polecenia przełożonego, a także polecenia prokuratora, organu administracji państwowej lub samorządu terytorialnego, jeśli wykonanie rozkazu lub polecenia łączyłoby się z popełnieniem przestępstwa” i „o odmowie wykonania rozkazu lub polecenia, o których mowa w ust. 2, policjant powinien zameldować Komendantowi Głównemu Policji z pominięciem drogi służbowej.”

W ciągu minionych pięciu lat policjanci wykonali tysiące poleceń przełożonych, które de facto oznaczały złamanie prawa. Najczęściej w trakcie blokowania, czy rozpraszania antyrządowych demonstracji, które zgodnie z przepisami Konstytucji i ustawy o zgromadzeniach były legalne.


PRZECZYTAJ TAKŻE: Dzień dobry. Witamy w państwie policyjnym


Wciskane przez policjantów mandaty i wszczynane postępowania przed sądami w znakomitej większości okazywały się bezpodstawne. Sądy albo oddalały wnioski o ukaranie, albo uniewinniały osoby zatrzymywane czy legitymowane przez policję. Takich postanowień sędziów są setki, jeżeli nie tysiące. Trudno sobie wyobrazić, aby funkcjonariusze nie zdawali sobie sprawy, że nie wolno im legitymować, a przede wszystkim zatrzymywać i usuwać z miejsc publicznych, pokojowo manifestujących.

A mimo to nadal wykonują polecenia blokowania, rozpędzania i usuwania zgromadzeń nie okazujących żadnej agresji. Ich uczestnicy są często przetrzymywani godzinami pod pretekstem interwencji lub legitymowania. Te czynności wykonują ślepo posłuszni przełożonym funkcjonariusze publiczni, którzy już niewątpliwie wiedzą, że sądy nie uznają ich działań za uzasadnione. Mało tego, niektórzy z nich dokładają do poleceń swoją nadgorliwość. Znane są przypadki złamania ręki, zwichnięcia barku, zniszczenia zegarków, telefonów komórkowych, które są efektem stosowania środków przymusu bezpośredniego lub chwytów transportowych. Wielu zatrzymywanych jest przy okazji deptanych, przygniatanych kolanami do nawierzchni, podduszanych. Chwyty transportowe bywają stosowane w sposób szczególnie bolesny z wyłamywaniem stawów lub nadmiernym uciskiem.



W pojedynczych sytuacjach poszkodowanym udaje się dochodzić sprawiedliwości. W kilku przypadkach bezpodstawnie zatrzymani uzyskali odszkodowanie, w jednej ze spraw sąd pozbawił policjanta prawa wykonywania zawodu za to, że pobił osobę wobec której „podejmował interwencję”. Kilka postępowań, z którymi nie poradził sobie polski wymiar sprawiedliwości, trafiło do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasbourgu.

Takie przypadki łącznie można policzyć na palcach jednej ręki. Zażalenia na przekroczenie uprawnień przez funkcjonariuszy oddalają zarówno prokuratury, jak i policyjne komórki rozpatrujące skargi. Dlatego projekt Adama Szłapki wydaje się taki ważny. Zgodnie z nim, na przykład jeżeli sąd stwierdzi, że działanie funkcjonariusza mogło spowodować popełnienie przestępstwa, to zarówno sędzia z urzędu, jak i poszkodowany, może zgłosić taki przypadek policji i wtedy „postępowanie dyscyplinarne wobec policjanta i jego bezpośredniego przełożonego wszczyna się z urzędu i bez zbędnej zwłoki„.

Warto zauważyć, że zarówno wobec policjanta i jego przełożonego, który albo wydał bezprawne polecenie, albo dopuścił do nielegalnego działania zleconego przez inną osobę. Tylko tyle i aż tyle.



Formalnie policjant, który wykonuje nielegalny rozkaz, nie tylko łamie art. 58 ustawy o policji, ale także art. 231 kodeksu karnego (ten który mówi o przekroczeniu uprawnień). Tyle, że policja nie wszczyna ani postępowań dyscyplinarnych, ani karnych, ponieważ udaje, że nie widzi takich spraw. Rzecznik komendy stołecznej Sylwester Marczak publicznie twierdził, że nie ma takich spraw. Udawał, że do funkcjonariuszy nie wracają informacje o wyrokach sądów uniewinniających obwinionych, czy oskarżonych na podstawie ich wniosków. Stąd niby nie mogą wiedzieć, że nie działali legalnie.

To zwykłe brednie. Wystarczy popatrzeć na statystyki policyjne, żeby sprawdzić, że odpowiednie komórki rejestrują wyroki sądów. Ale policjanci odpowiedzialni za sprawy dyscyplinarne boją się podejmować jakiekolwiek działania wiedząc, że rozkazy dotyczące zachowania funkcjonariuszy wobec demonstrujących płyną z „samej góry”. I efekt dochodzenia sprawiedliwości nie skończy się ukaraniem sprawcy przemocy, ale raczej sankcjami (ze zwolnieniem ze służby włącznie) wobec wnioskującego o ukaranie.


ZOBACZ TAKŻEAbonament na demokrację


Dlatego ważne jest wprowadzenie do ustawy o policji przepisu o obowiązkowym wszczęciu, niezwłocznie i z urzędu, postępowania dyscyplinarnego w chwili gdy do komendy, czy komisariatu, trafi informacja o przekroczeniu uprawnień przez funkcjonariusza. Nie oznacza to automatycznego skazania, tylko wszczęcie postępowania. Dopiero w jego wyniku, po stwierdzeniu ewentualnego bezprawnego rozkazu ,grozi odpowiedzialność dyscyplinarna lub karna. Chodzi o to, żeby takie przypadki trudniej było „zamiatać pod dywan”.

Informację o projekcie Adama Szłapki rozpowszechniły między innymi strony policyjnych związków zawodowych. „Uderz w stół a nożyce się odezwą” można by stwierdzić. Większość komentarzy odżegnuje od czci i wiary Adama Szłapkę. Twierdzą, że policjant nie powinien ponosić odpowiedzialności za wykonanie polecenia przełożonego. Padają apele o to, by wpływać na posłów Koalicji Obywatelskiej, żeby wycofali wniosek.

To zarazem zdumiewające, jak i przerażające. Czyżby po lekcjach o roli policji w dyktaturach XX wieku są jeszcze funkcjonariusze publiczni, którzy uważają, że wykonanie rozkazu zwalnia od odpowiedzialności? Także wtedy, kiedy popełnione zostało przestępstwo? Trudno o bardziej oczywiste zastosowanie teorii „świętych krów” (czy raczej świętych byków, biorąc pod uwagę temperament i fizyczne właściwości nadgorliwych policjantów).


PRZECZYTAJ TAKŻE: Rządowa uzurpacja legalności


Jednym z największych obrońców policyjnego bezprawia jest Rafał Jankowski, przewodniczący związków zawodowych. Zamiast bronić etosu policji i honoru funkcjonariuszy zachowuje się jak alfons, który sugeruje, że mundurowi mogą wykonywać każde polecenie każdej władzy pod warunkiem, że dostaną za to wystarczająco dużo pieniędzy. Czy taka była intencja założycieli wolnych związków zawodowych policjantów? Czy dla osób, które wstępują do służby aby bronić praworządności i chronić Konstytucję, nie ma już w policji miejsca? Związki zawodowe nie podjęłyby się ich obrony, chociaż do ich statutowych celów należy także takie zadanie?

22 stycznia wyszedł z więzienia na Białołęce Tadeusz Jakrzewski, aktywista ruchu Obywatele RP. Został skazany na areszt nie dlatego, że popełnił przestępstwo lub wykroczenie, tylko dlatego, że nie odwołał się w terminie od wyroku nakazowego, który wydał sąd na podstawie jednostronnej relacji funkcjonariusza. Tadeusz jest pewnie pierwszym w RP więźniem politycznym wsadzonym do więzienia za udział w legalnej, ale antyrządowej demonstracji.

W poniedziałek 25 stycznia, z identycznego powodu, do więzienia w Siedlcach zgłosić się ma Paweł Kasprzak. Będzie siedział nie za przestępstwo, tylko dlatego, że w generowanym przez policję chaosie nie zorientował się, że minął termin odwołania od wyroku nakazowego.

Jakrzewski i Kasprzak lądują w więzieniach za nic. Za to mundurowi, którzy ich bezprawnie zatrzymywali i nieuczciwie oskarżali unikną odpowiedzialności. Czy tak ma być już zawsze?

1 thought on “Nowelizacja art. 58 ustawy o policji. Święte byki, czyli policyjne bezprawie

  1. Nie idę siedzieć dlatego, że się nie zorientowałem i minął mi termin. Idę siedzieć świadomie i z własnej woli. Ja tego, chcę — a „oni” zresztą nie, o czym się przekonał Tadek Jakrzewski, którego policjanci prosili, żeby tę stówę im wpłacił. Tadeusz odmówił. Ja odmawiam udziału w tym skandalu, jakim są wyroki nakazowe. Nie składam sprzeciwu (odwołania), nie płacę grzywny, odmawiam wykonywania prac społecznych, zmuszam ich do tego, żeby stosowali areszt. Odtąd więc każda interwencja policji wobec mnie musi się skończyć aresztem. I każdy nakazowy wyrok. Uparłem się. Tadeusz też.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Starsze komentarze dnia

Ferenc

Z Rzeszowa wnioski: morale jest ważne, myślenie ważniejsze

Na obrazku historia wyników wyborów na prezydenta Rzeszowa od roku 2002, kiedy został nim Tadeusz Ferenc. Jeśli ktoś sądzi, że w Rzeszowie doszło do przełomu, niech spojrzy jeszcze raz. Dane pochodzą ze stron PKW, są łatwo dostępne i ich zebranie w powyższe zestawienie zajmuje kilka minut – tego trudu oczywiście jednak nie zada sobie wiele redakcji – każdy z komentujących w przekonaniu słuszności sprawy będzie oczywiście dbał o zastrzyk entuzjazmu, który podniesie morale wśród ogarniętych potężnym kacem demokratów. Warto w tym entuzjazmie nie zapominać o faktach.

Czytaj »

Ludzka uwaga jest dziś ulotna

Chwila prawdy o nas: Google Trends - zestawienie częstości wyszukiwania haseł "seks", "dieta" i "Andrzej Duda".

Pomóż budować społeczne media

Medialne "jedynki" - tematy z nagłówków gazet - znikają w zapomnieniu w ciągu dnia. Nikt nie kontynuuje wątków, nie pamięta o sprawach rozgrzewających emocje jeszcze wczoraj. Nie ma dyskusji, refleksji, szans utrzymania rwących się wątków. Glupiejemy. Po obu stronach polskiej politycznej wojny

Kup abonament na demokrację

Jest wart co najmniej tyle, ile abonament Netflixa. Albo karnet na siłownię. Obywatele RP i powołana przez nich redakcja Obywatele.News usiłują tu stworzyć ni mniej ni więcej tylko społeczne medium publiczne. Nie tylko dlatego, że PiS przejął TVP, Polskie Radio i kontynuuje ofensywę. Również dlatego, że świat wariuje i bez tego. Media społecznościowe w rękach prywatnych korporacji kształtują naszą wiedzę, gusta, nawet wartości. Nie tylko polityka, również po prostu cywilizacja potrzebuje zerwać z obłędnym tempem narzuconym przez świat komercji, z interesami korporacji i dziczejącej polityki. Pomóż nam w budowie obywatelskiej telewizji publicznej.
Wesprzyj nas