Panie Kosiniak-Kamysz, proszę odpowiedzieć za siebie i swoich ludzi

fot. Adrian Grycuk, Wikimedia

Proszę odpowiedzieć w debacie, a nie na konferencji prasowej, na której nie ma pytań i żadnej dyskusji. Stanowczo zapraszamy

Dowiadujemy się oto, że zamierza Pan „walczyć” i nie „oddawać pola” Andrzejowi Dudzie również, gdyby wybory odbywałyby się w maju. Marek Sawicki powołuje się przy tym na PSL-owską historię i wyborczy bój w 1947 roku. Rozumiem, że cytowane ostatnio oświadczenia PSL pańscy ludzie wypowiadają również w Pana imieniu. Pozwolę sobie sprostować nieścisłości w wyjątkowo bezczelnej wypowiedzi Sawickiego o analogii pomiędzy 1947 rokiem, a dniem dzisiejszym. Bezczelnej, bo manipulującej historią i polskimi dramatami narodowymi. W sytuacji, kiedy stoimy być może przed kolejnym takim dramatem.

Otóż w 1947 roku politycy PSL wiedzieli, że nie mają szans wygranej. Wiedzieli, że PPR dosypie głosów do urn. Wiedzieli nawet, ile dosypią i jaki jest ustalony z góry wynik. Akceptowali go. Bo nie tyle może akceptowali Jałtę, co uznali ją za fakt, któremu zaradzić się w żaden sposób nie dało. Liczyli więc na jakąś, przetrwalnikową choćby formę pluralizmu. Co było postawą zrozumiałą i może nawet uczciwą. Mieli dostać 25%. Komuniści dosypali jednak za dużo. Nie doszacowali własnego rzeczywistego poparcia. W rezultacie PSL dostało 10%.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Samokrytycznie o zdradzie

Oburzenie ludowców było wielkie. Złamano umowę. Nie tę o demokracji jednak, ale tę o dosypywaniu. Tę o 25%. Czy naprawdę chodziło o przyczółek pluralizmu? Przyczółek pozostaje przyczółkiem również przy 10%. I jeśli dzisiaj PSL ma czelność przypominać tamte doświadczenia, proszę łaskawie przypomnieć je uczciwie, bo sporo już dziś wiemy o tamtej historii, a na Wasze obecne działania patrzymy uważnie i widzimy ich znaczenie. Nie istnieje 10% urzędu prezydenta. Pan przegra wszystko. I wszystko pozwoli podeptać.

Panie Przewodniczący, oburza mnie choćby to, że wzywa Pan swoich wyborców do głosowania w pandemii, opowiadając równocześnie, jak bardzo to jest niebezpieczne. Mówi to Pan jako lekarz…

Ale przede wszystkim, Panie Przewodniczący – co jest Jałtą dzisiaj? Gdzie są dzisiaj te ruskie czołgi? Jaka to przemożna konieczność historii skazuje Pana na akceptację bandyckich reguł? Cytujecie historię nierzetelnie i obawiam się, że świadomie.

W świetle tej nierzetelności, nie wierzę przede wszystkim w Pana rzekomą wolę zwycięstwa. Pan wie, że nie wygra z Dudą. Panu wystarczy pozycja lidera na opozycji. O to Pan gra, moim zdaniem. W małą partyjną gierkę kosztem obywateli i kosztem zasad.

fot. Adrian Grycuk, Wikimedia

3 thoughts on “Panie Kosiniak-Kamysz, proszę odpowiedzieć za siebie i swoich ludzi

  1. Uwiedziona przez agenta Tomka żona Sawickiego powiedziała, o co w tym wszystkim chodzi: nie o wybory, a o geszefty – jak to nazwała „kręcenie lodów”. kwintesencja polskiej polityki.

  2. panie Kasprzak nie udało się panu oddać senatu pisowi w czasie wyborów parlamentarnych ale widzę że jest pan konsekwentny i chce teraz zasłużyć na wdzięczność pis zapewniając zwycięstwo dudzie , coś tu nie gra z pana demokratycznym przekazem ????? nie zauważa pan że liczy się skuteczność a puste gesty nie przynoszące korzyści politycznych służą wyłącznie przeciwnikowi który na takich ludzi czeka i liczy , dziś w internecie cała banda trolli próbuje mieszać ludziom w głowach i nawoływać do bojkotu wyborów

    1. Do boju zatem, dzielny antywirusie. Pokaż mnie — tchórzliwemu agentowi PiS — jak zwyciężają demokraci. Radzę jednak najpierw poczytać trochę i trochę pomyśleć. Rozumiem, że zwycięstwo w kieszeni nie skłania do refleksji, a tylko do mnożenia znaków interpunkcyjnych. Niemniej polecam choćby taką myśl, że prężenie muskułów zza pseudonimu nie wygląda najlepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *