Wokanda: prawo i co prawo znaczy?

Widziane z wnętrza sądowej sali prawo przestaje być abstrakcją. Kiedy służy obronie praw jednostki, staje się potrzebne jak powietrze do oddychania. Wiele jeszcze trzeba zrobić, by prawo stało się takim fundamentem ustroju, który potrafi podtrzymać demokrację. Będzie tak wówczas, gdy każda i każdy z nas będzie mógł przed sądem dochodzić nie tylko praw "politycznych", ale również "zwykłych" - w szkole, w szpitalu, w urzędzie.

Media są ważne

Nie ma "nielegalnych demonstracji". Nie ma "przepychanek z policją". Tych i wielu innych rzeczy nie wiedzą dzisiejsze media. Pomóż nam budować takie, z których opinia kształtuje "kulturę prawną". Niech się dzięki nim znajdzie odważny sędzia - obok tych bohatersko orzekających w sprawach politycznych - który zdecyduje o adopcji przez parę jednopłciową. Niech się znajdzie taki, który uzna, że ustrój polskiej szkoły skrajnie narusza konstytucyjną wolność zarówno nauczania jak indywidualnego rozwoju. Niech normą stanie się finansowa odpowiedzialność państwa za naruszenia prawa do zdrowia przez zatrute powietrze, do ochrony zdrowia przez zrujnowane szpitale. Media kształtują kulturę prawną. O ile same ją mają.
Wesprzyj nas

Wokanda: prawo i co prawo znaczy?

Prawo do wyrażania swojej opinii jest wartością wyższą. Sąd uniewinnił Arka Szczurka

Prawo do wyrażania swojej opinii w przestrzeni publicznej jest wartością wyższą, niż chwilowe umieszczenie naklejki w miejscu publicznym bez zgody zarządzającego tym miejscem – oświadczył sędzia Łukasz Biliński i uniewinnił Arka Szczurka

Rozprawa odbyła się dzisiaj (7 lutego 2020 r). w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia. Arek Szczurek był obwiniony o to, że 13 lipca 2018 r. w Warszawie umieścił na latarni ulicznej na Krakowskim Przedmieściu, bez zgody zarządzającego tym miejscem, naklejkę z napisem »Nihil fallus in provincia est«”, tj. o czyn z art. 63a § 1 kw.

Sędzia Łukasz Biliński uniewinnił Szczurka, a koszty postępowania – z uwagi na to, że stroną skarżącą była policja – poniesie Skarb Państwa.

W uzasadnieniu wyroku sędzia Łukasz Biliński zwrócił uwagę na kilka istotnych aspektów. Podkreślił, że oskarżycielowi umknęło, iż umieszczenie przez Arka Szczurka naklejki na latarni miało bezpośredni związek ze zgromadzeniem, które się wówczas odbywało na Krakowskim Przedmieściu.

– O ile można mieć uwagi co do walorów estetycznych naklejki, to mając na uwadze cel jej przyklejenia, czyli wyrażenie swojej opinii podczas legalnego zgromadzenia oraz mając na uwadze orzecznictwo w podobnych sprawach, należy stwierdzić, iż prawo do wyrażania swojej opinii w przestrzeni publicznej jest wartością wyższą, niż chwilowe umieszczenie owej naklejki w miejscu publicznym bez zgody zarządzającego tym miejscem – tłumaczył sędzia Biliński.



Sąd wziął też pod uwagę fakt, iż umieszczenie naklejki na latarni nie wyrządziło żadnej szkody, bowiem klej znajdujący się na naklejce pozwalał na łatwe jej oderwanie i nie pozostawiał żadnych śladów i z tego względu można powiedzieć, że naklejkę na latarni można traktować podobnie jak transparent trzymany w ręku.

– Należy także zauważyć, iż sam fakt, że w przestrzeni publicznej odbywa się legalne zgromadzenie, jest wystarczający do prezentowania swoich poglądów – nie potrzeba do tego żadnych dodatkowych zezwoleń – mówił sędzia.

Zwrócił też uwagę na znaczenie przepisu prawa, na który powołała się policja skarżąc Arka Szczurka. Art. 63a § 1 kw został wprowadzony 28 lipca 1983 r. – w stanie wojennym, a jego celem było uniemożliwienie opozycji umieszczania w przestrzeni publicznej jakichkolwiek informacji różniących się od przekazu mediów rządowych.

Poprzednio w

Prawo w internecie

Dane Google Trends - częstość wyszukiwania haseł o sądach odpowiada najwyraźniej wyłącznie użytkowym potrzebom. Im "bliżej ludzi", tym zainteresowanie większe...

Wspieraj obywatelskie media

Od mediów zależy poziom kultury prawnej społeczeństwa, ale także wśród sędziów.
Wesprzyj nas