– Nigdy nie sądziłam, że z tego wyjdzie jakaś większa akcja. Wrzuciłam post na grupę Rodziny bez Granic pisząc po prostu, że sama chcę coś takiego zrobić – mówi Beata Zalewska-Stefaniak, inicjatorka i główna organizatorka akcji „Zupa na granicę”. Do trzech punktów pomocowych przy granicy polsko-białoruskiej pojechało pierwszym transportem 26 października 605 litrowych słoików zupy, leczo i sosów
W piątek 29 października dojeżdża dalsze 200 litrów do czwartego punktu. Mieszkanki (i w mniejszym stopniu mieszkańcy) Warszawy od tygodnia gotują lekkostrawne, wegetariańskie buliony dla migrantów na granicy i bardziej treściwe dania dla pomagających im aktywistów. Bo przecież „Ludzie pomagający tam na miejscu robią już i tak bardzo dużo. My możemy zrobić coś, co im ułatwi pracę. W tych słoikach jest nasze wsparcie i nasze serce.”
ZOBACZ TAKŻE: Wiadomości o demonstracjach, zbiórkach i innych akcjach dotyczących ratowania ludzi na granicy polsko-białoruskiej
Zupy są starannie zapasteryzowane, zabezpieczone folią i opatrzone etykietami z datą produkcji, składem i przeznaczeniem. Tu nie ma miejsca na błędy: nieodpowiednie jedzenie może osłabionym, wygłodzonym ludziom, koczującym od wielu dni pod gołym niebem, poważnie zaszkodzić. – Pomagać trzeba mądrze – nie to, co ja chcę zrobić, tylko to, co jest potrzebne – zwraca uwagę Beata Zalewska-Stefaniak. – U mnie w domu tak jest, że jak ktoś przychodzi głodny, to trzeba go nakarmić. Przynajmniej zupą. Wyniosłam to z domu – może to ta wschodnia gościnność. Korzenie mam na Podlasiu i w lubelskiem.
Akcja się rozrasta. Coraz więcej miast chce dołączyć. Na grupie na FB, liczącej już prawie 500 osób, dyskutowane są przepisy oraz sposoby pasteryzacji i pozyskiwania nowych słoików. W następnym tygodniu wyjedzie co najmniej jeden transport: kilkaset litrów zupy, termosy do jej rozwożenia i inne rzeczy pomagające ratować ludzi uwięzionych w polsko-białoruskiej pułapce na granicy. Ponieważ każde oczko w łańcuszku pomocy jest ważne.
O autorze
Magdalena Pecul-Kudelska
Chemiczka, profesor nauk ścisłych i przyrodniczych, profesor Uniwersytetu Warszawskiego. Działaczka społeczna, członkini ruchu Obywatele RP.
3 thoughts on “Zupa na granicę. Serce w słoiku”
Bronicie honoru Polski . Jesteście zwykłymi szarymi ludźmi ale jesteście bohaterami. Oby to było zaraźliwe i objęło całą Polskę . Krzyżują się tu nad granicą Chwała z Hańbą, wstyd z radością , krzywda z nadzieją. Niech dobro zwycięży . .
Świetna akcja, jestem pod wrażeniem. „Głodnych nakarmić”, tylko tyle i aż tyle, bo w tej sytuacji to jest ratowanie ludzkiego życia. Obywatelki ( i obywatele) biorą sprawy w swoje ręce gdy państwo zawodzi.
Mój 4 letni wnuczek powiedzial rozlewając zupę do słoików. „Robimy zupę bo ludzie są głodni i nie mogą się przedostać do Europy”. Dla dziecka proste oczywiste.