To może być przełom. Cichanouska wystąpi w Radzie Bezpieczeństwa ONZ [komentarz]

fot. Linas Linkevičius / Twitter


Liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska będzie jutro przemawiać w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Na takie wystąpienie wyrazić muszą zgodę członkowie rady, a więc między innymi Rosja. Oznacza to, że Moskwa uznaje ruch sprzeciwu wobec Aleksandra Łukaszenki – komentuje dla Onetu Kazimierz Wóycicki

– Przemówienie Cichanouskiej w Nowym Jorku może się okazać wydarzeniem przełomowym dla przebiegu rewolucji w Białorusi, bo wskazuje, że rosyjski prezydent Władimir Putin podjął być może decyzję rozwiązania kryzysu u swoich sąsiadów środkami politycznymi – pisze Wóycicki dla Onetu. – Do porozumienia w sprawie wystąpienia Cichanouskiej doszło prawdopodobnie podczas wizyty zastępcy sekretarza stanu USA Stephena Bieguna w Moskwie 25 sierpnia. Biegun rozmawiał wtedy z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem, a przedtem widział się z Cichanouską w Wilnie, gdzie przebywa ona na wygnaniu.

Kazimierz Wóycicki powołuje się na niezależne źródła białoruskie, które twierdzą, że przeniesienie dyskusji o białoruskim kryzysie politycznym na platformę ONZ to inicjatywa strony rosyjskiej.

Jedną z charakterystycznych cech demonstracji w Mińsku i innych miastach Białorusi jest brak flag unijnych w i pokojowy, mimo prowokacji Łukaszenki, przebieg wydarzeń. To czyni sytuację strawną dla Moskwy i ułatwia jej grę dyplomatyczną – uważa Wóycicki. – Legitymizacja opozycji białoruskiej na arenie międzynarodowej stawia zaś w trudnej sytuacji Aleksandra Łukaszenkę i czyni prawdopodobnym jego odsunięcie od władzy.

Kazimierz Wóycicki uważa, że do tego może zmusić Łukaszenkę jedynie Moskwa. – Usunięcie go ze sceny usunie też skomplikowany problem sfałszowania wyborów, które przecież Moskwa uznała – pisze komentator.

– Niewykluczone, że Łukaszenko będzie się temu opierał i wtedy paradoksalnie protest białoruskiej ulicy będzie działał na rękę Putinowi, który chce usunąć Łukaszenkę (…)

Polityczne rozwiązanie sytuacji na Białorusi nie jest możliwe bez udziału Zachodu, choć z pewnością Moskwa zechce je zminimalizować – uważa Wóycicki. – Trudno dziś przewidzieć, jaki może być ten zachodni deal z Rosją w sprawie Białorusi, ale już sam fakt, że Putin godzi się na negocjacje dotyczące kraju, uważanego w Moskwie za jej sferę wpływów, stanowi z jego strony poważne ustępstwo.

Czyni to pod naciskiem sytuacji, bo każde rozwiązanie siłowe byłoby bardzo kosztowne. Białoruś trzeba by było wtedy wziąć na moskiewski garnuszek, a poza tym zagroziłoby to dalszymi sankcjami, utrudniającymi i tak niełatwą sytuację gospodarczą Rosji. Nadałoby wreszcie białoruskim protestom antyrosyjskiego kolorytu.

Ale co najważniejsze zaimportowałoby białoruskie niezadowolenie do Federacji Rosyjskiej, gdzie narasta problem regionalizmu. Putin, niezależnie od tego jak brutalnych chwyta się metod jest też wysoce pragmatycznym politykiem.

– Wystąpienie 4 września kobiety, która deklaruje, że nie chce być politykiem, może stać się wydarzeniem, które będzie odnotowane, jako istotny ruch w Wielkiej Grze globalnej polityki. Ta gra w sprawie Białorusi dopiero się zaczęła i daleko jeszcze do jej zakończenia – pisze Wóycicki.

Cały komentarz Kazimierza Wóycickiego dla Onetu znajdziesz TUTAJ.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *