Jak nie zapłacić mandatu za oddychanie

fot. Pixabay

Nie zachęcamy bynajmniej do lekceważenia kwestii bezpieczeństwa w czasie epidemii – unikanie niepotrzebnych kontaktów jest bardzo ważne i może pomóc nam zachować przy życiu i w zdrowiu siebie i naszych najbliższych oraz osoby, z którymi możemy mieć kontakt  

Problem w tym, że o tym, czy za wyjście z domu zostaniemy ukarani dotkliwą karą pieniężną, czy nie, decyduje kompletnie arbitralnie napotkany policjant, czy – jeszcze bardziej absurdalnie – żołnierz. Na to nie należy się godzić. Mamy konstytucyjne prawa, między innymi do przemieszczania się. Prawa te mogą zostać ograniczone w pewnych okolicznościach, ale nie można nas ich zupełnie pozbawić.

Spotkanie z patrolem policji, lub policji i żandarmerii wojskowej, może skończyć się próbą wręczenia mandatu. Jako przyczynę kary funkcjonariusz – policjant, żołnierz lub inna uprawniona osoba poda artykułu 54. Kodeksu Wykroczeń.

***

Art. 54. Kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.

***

Doświadczenie ObyPomocy, czyli pomocy prawnej Obywateli RP (sprawy mandatów z równie wątłą podstawą prawną, na przykład za okrzyki, za stanie na jezdni w trakcie manifestacji, za zapalenie znicza pod sądem itp.) uczy, że warto zakwestionować zasadność kary i nie przyjmować mandatu ze strachu. Zaznaczyć trzeba, że odmowa przyjęcia mandatu będzie się wiązała z koniecznością stawienia się przed sądem, który będzie orzekał, czy mandat miał faktyczną podstawę, czy nie. Innymi słowy, czy kara była słuszna, czy niesłuszna.

Sąd weźmie pod uwagę okoliczności, a zatem stan epidemii, sytuację w której byliśmy, gdy zatrzymał nas policjant, a także to, czy kara nałożona jest w zgodzie z obowiązującymi przepisami prawa. Przepisy prawa zaś muszą być zgodne z aktami prawnymi wyższego rzędu – ustawami i Konstytucją RP.

W obecnej sytuacji wprowadzono, tzw. specustawę w sprawie koronawirusa: Ustawą  z dnia 2 marca 2020 roku o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych. Władze wprowadzają też rozporządzenia związane z ograniczeniami i obowiązkami w sytuacji epidemii. Stąd pojawia się chaos prawny, a przez to możliwość nadużywania kar wobec obywateli.

Wracając do mandatu: mandat w wysokości 500 zł, to znacznie więcej, niż przeciętna grzywna wymierzana przez sąd  – o ile w ogóle do wymierzenia jej dochodzi.

Co się stanie, gdy zostaniemy wylegitymowani i nie przyjmiemy mandatu? W zwykłych warunkach otrzymalibyśmy wezwanie na przesłuchanie na komendzie. Nie jest to nic strasznego, nie należy się denerwować. Należy znać swoje prawa. O prawach i obowiązkach osoby przesłuchiwanej można zasięgnąć informacji na przykład pod adresem: pomocorp@protonmail.com . Jednak w czasie epidemii koronawirusa, najprawdopodobniej nie będziemy się stawiać na przesłuchanie.

Po jakimś czasie możemy spodziewać się pisma z komendy policji, że został sporządzony i przesłany do sądu wniosek o ukaranie. Takie pismo ma funkcję czysto informacyjną i nie wymaga żadnej reakcji z naszej strony. Oznacza, że możemy się spodziewać, w normalnych warunkach po czasie od dwóch tygodni do roku, korespondencji z sądu. Sąd może sprawę umorzyć (to dobrze – wtedy mamy już spokój, chyba że policja się odwoła) lub wydać wyrok nakazowy: zapłatę grzywny, karę nagany lub karę ograniczenia wolności w postaci prac społecznych.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Będziemy karani za….. życie. Pozbawia się nas też prawa do sądu

Od wyroku nakazowego przysługuje nam prawo do sprzeciwu w terminie (uwaga: krótkim i nieprzekraczalnym) 7 dni kalendarzowych od daty otrzymania wyroku. Nie potrzebujemy do tego adwokata – możemy sami wysłać pismo, treści mniej więcej „Na podstawie art. 506 § 1 Kodeksu postępowania karnego w zw. z art. 94 § 1 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia wnoszę sprzeciw od wyroku nakazowego Sądu [tu nazwa sądu] z dnia [tu data wyroku], wydanego w sprawie sygn. akt: [u sygnatura akt, podana w wyroku]”. Sprzeciwu nie musimy uzasadniać. Pismo ze sprzeciwem należy wysłać do sądu listem poleconym. Liczy się data stempla pocztowego.

Uwaga: Koniecznie trzeba zanotować datę otrzymania pisma z wyrokiem i zachować potwierdzenie wysłania sprzeciwu oraz kopię naszego pisma ze sprzeciwem.

Później mamy już standardową drogę sądową. W wyniku sprzeciwu, toczy się rozprawa na zasadach ogólnych. Jesteśmy wezwani, jako obwinieni, mamy prawo przedstawić swoją wersję wydarzeń, swoje racje, mamy prawo do skorzystania z pomocy adwokata, mamy prawo nie zgodzić się z zarzutem i podważyć zasadność kary. Wymaga to czasem kilkukrotnego stawienia się w sądzie. Jednak ci, którzy uważają, że ich prawa obywatelskie w wyniku rozporządzeń i ustawy o koronawirusie są naruszane, mogą w ten sposób dochodzić swych racji.

Nasza praktyka uczy, że w wątpliwych prawnie przypadkach „normalny” proces skutkuje w znakomitej większości zmianą orzeczeniem na korzyść obwinionego (czyli na naszą korzyść). Sądy powszechne są jeszcze niezależne.

A co, jeśli policja nie wystawi mandatu, tylko skieruje sprawę do inspektora sanitarnego i dostaniemy karę administracyjną? O ile nam wiadomo, wbrew zapowiedziom, w praktyce dotyczy to wyłącznie osób objętych kwarantanną (jeśli jest inaczej, bardzo prosimy o informację). To jest inna procedura, którą zajmiemy się później. Na razie mamy tylko jedną sugestię: niczego pochopnie nie podpisywać.

W każdym razie, pamiętajmy: zawsze mamy prawo do sądu i pomocy prawnej. Nawet w stanie klęski żywiołowej, nawet w stanie wyjątkowym – a żadnego z nich formalnie nie ma.

ObyPomoc

  • Powyższy tekst nie ma charakteru porady prawnej, każdy korzysta na własną odpowiedzialność.

fot. Pixabay

1 thought on “Jak nie zapłacić mandatu za oddychanie

  1. Dziś ukazały się informacje o karze administracyjnej w wysokości 12 tys. zł za jazdę rowerem. Żywotnie mnie to interesuje gdyż od ok. 30 lat roweruję niezależnie od pory roku. Dla zdrowia fizycznego i psychicznego. Oczywiście, mógłbym mocno uważać i się kryć by robić swoje. Ale czy o to chodzi? Jak, w razie czego, odwołać się od decyzji o karze administracyjnej? Bo mogę, rzecz jasna, nie dać się złapać, strzelać chyba nie będą. Ale jest to jednak pewne ryzyko, swoje lata mam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *