O Gangu Olsena, muchach i skrzydłach opozycji

Jacek Protasiewicz, poseł  Unii Europejskich Demokratów krytykuje umieszczanie na listach Koalicji Obywatelskiej byłych członków PiS. – Nie chcę się wyzłośliwiać na temat Koalicji, ale uważam, że mamy do czynienia z Gangiem Olsena – mówi

Przy Kanciastym Stole rozmawiamy z Jackiem Protasiewiczem, usuniętym z PO posłem Unii Europejskich Demokratów oraz Dariuszem Standerskim, dyrektorem programowym Wiosny.

W dzisiejszym odcinku m.in.:

  • Jacek Protasiewicz, który jako były polityk PO ma kilka powodów, by obecnego lidera tej partii niespecjalnie cenić, opowiada o zakulisowych rozmowach PO – PSL, które doprowadziły do rozłamu w Koalicji Europejskiej.
  • O kandydaturze Pawła Kowala z listy PO w Krakowie Protasiewicz mówi: – Jakim cudem mandat w Krakowie ma dostać od wyborców PO Paweł Kowal, skoro w Krakowie pamiętają, że to on wymyślił pochówek Lecha Kaczyńskiego na Wawelu? (…)  Mi szkoda Pawła, bo ja go lubię, ale jeżeli on liczy na elektorat platformiany w Krakowie, to wszyscy mu będą przypominać, że to on był autorem pomysłu, żeby na Wawelu leżał Lech Kaczyński. Jaki KODziarz, jaki Obywatel RP na niego zagłosuje?
  • Co się dzieje z demokracją, gdy politycy nie mają programu? Dariusz Standerski: – Funkcjonujemy w takiej chorej sytuacji, gdzie odwołujemy się do modelu referendum zamiast głosowania w Sejmie, ponieważ nigdy tak naprawdę nie przepracowaliśmy spokojnej, rzeczowej dyskusji na ten temat. To choroba, która nas toczy. Kiedy nie rozmawiamy o ciężkich tematach to musimy odwoływać się do referendum, ponieważ tych 460, w większości facetów w Sejmie, nie reprezentuje konkretnych, jasnych stanowisk.
  • Zarówno konserwatyści, jak  i lewica mówią jednym głosem, że nie ma powrotu do sytuacji sprzed 2015 roku, a wojna PiS-PO nie interesuje Polaków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Głosy w dyskusji

Wybory najpóźniej za:

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Znaczenie „partyjnego programu”

Wygrane kampanie PiSu w praktyce uruchamiały spontaniczne działania oddolne (by użyć ukochanego słowa z czasów „Solidarności”) nie tylko działaczy partyjnych, ale bardziej zaangażowanych wyborców PiSu. Program najwyraźniej do nich przemawiał i zostawiał miejsce na włączenie się w akcję za własną partią.

Czytaj »