Wokanda: prawo i co prawo znaczy?

Widziane z wnętrza sądowej sali prawo przestaje być abstrakcją. Kiedy służy obronie praw jednostki, staje się potrzebne jak powietrze do oddychania. Wiele jeszcze trzeba zrobić, by prawo stało się takim fundamentem ustroju, który potrafi podtrzymać demokrację. Będzie tak wówczas, gdy każda i każdy z nas będzie mógł przed sądem dochodzić nie tylko praw "politycznych", ale również "zwykłych" - w szkole, w szpitalu, w urzędzie.

Media są ważne

Nie ma "nielegalnych demonstracji". Nie ma "przepychanek z policją". Tych i wielu innych rzeczy nie wiedzą dzisiejsze media. Pomóż nam budować takie, z których opinia kształtuje "kulturę prawną". Niech się dzięki nim znajdzie odważny sędzia - obok tych bohatersko orzekających w sprawach politycznych - który zdecyduje o adopcji przez parę jednopłciową. Niech się znajdzie taki, który uzna, że ustrój polskiej szkoły skrajnie narusza konstytucyjną wolność zarówno nauczania jak indywidualnego rozwoju. Niech normą stanie się finansowa odpowiedzialność państwa za naruszenia prawa do zdrowia przez zatrute powietrze, do ochrony zdrowia przez zrujnowane szpitale. Media kształtują kulturę prawną. O ile same ją mają.
Wesprzyj nas

Wokanda: prawo i co prawo znaczy?

Kraj, w którym sąd karze obywatela za eksponowanie transparentu z napisem „Konstytucja”

Wojciech Konopacki z transparentem 'Konstytucja"

Sędzia Krzysztof Dąbkiewicz z Sądu Rejonowego w Toruniu wydał postanowienie o zniszczeniu transparentu z napisem „Konstytucja”. W uzasadnieniu czytamy, że transparent „nie posiada żadnej wartości handlowej”

To postanowienie jest symboliczne. Biedna Konstytucjo kraju, w którym transparent oznajmiający Twoje istnienie jest przez sąd skazywany na zagładę, bo postawiony przed obliczem władzy tę władzę konfunduje. Biedny kraju, w którym sędzi nie zadrży ręka przy podpisaniu anihilacji „Konstytucji” i uznaniu jej za bezwartościową. Biedny kraju, w którym sąd karze obywatela za eksponowanie w przestrzeni publicznej transparentu z napisem „Konstytucja”.

Obywatel Wojciech Konopacki 10 maja 2021 o godz. 14.45, na ul. Rynek Staromiejski w Toruniu, postawił na stelażu transparent z napisem „Konstytucja”. Pojawiła się policja i zapytała o zgodę na takie działanie, co już jest kuriozalne. Obywatel nie zgodził się z oceną, by robił coś nagannego. Policja zaczęła negocjować z nim kwestię legitymowania. Pomimo, że policjant nie podał podstawy podjęcia legitymowania, Obywatel uległ, przedstawił się i podał swój dowód osobisty. Policja bez pokwitowania zajęła przedmioty służące do domniemanego wykroczenia, usiłowała uniemożliwić rejestrowanie sytuacji niszcząc przy okazji telefon i wysłała wniosek o ukaranie do sądu. Prokuratura umorzyła postępowanie wszczęte na wniosek obwinionego, który uznał postępowanie policji za nadużycie uprawnień.

Ku zdziwieniu Obywatela, zostaje on oskarżony nie tylko z art. 63a, ale też art. 65, co sugeruje, że odmówił wylegitymowania się (niezgodnie ze stanem faktycznym, zarejestrowanym na wideo). Sąd proceduje. Za sprawę zabiera się sędzia Krzysztof Dąbkiewicz z Sądu Rejonowego w Toruniu. Sędzia, który awansuje w błyskawicznym tempie w ostatnich latach, a obecnie pełni obowiązki prezesa SR w Toruniu (zasłynął szykanowaniem niezawisłej sędzi Aleksandry Marek–Ossowskiej) oraz tym, że zasłużył na usunięcie ze stowarzyszenia sędziów Iustitia.

Rozprawa odbyła się 13 sierpnia 2020 r. Sędzia był zdania, że stanie z transparentem wymaga zgody i usilnie o tę zgodę lub jej brak dopytywał. Zadawał kuriozalne pytanie: „Z czego pan wywodzi prawo do demonstrowania i to, że nie musi pan uzyskać zgody.” Przypominało to dialog sędzi Sewieliewej, skazującej 18 lutego 1964 roku rosyjskiego poetę Josifa Brodskiego, która zapytała „A któż to uznał, że jesteście poetą? Kto was zaliczył do poetów?”, na co usłyszała „Myślałem, że… to od Boga”.

W czasie rozprawy oskarżenia policjantów o nieokazanie dokumentu i agresywne zachowanie okazują się gołosłowne. Konfrontacja zeznań policjantów z nagraniem wideo też jest dostępna, i była również dostępna dla sądu:


Obwiniony punktował sprzeczności w zeznaniach policji: – Policjant mówił, że powiedziałem, że nie mam dokumentu, to zupełnie nie jest prawdą, według jego zeznań podał mi przyczynę podjęcia legitymowania jako art 63a kw, natomiast nie podał takiego powodu, jedynie powiedział, że przystępuje do czynności i że powodem jest zgłoszenie. Po 3 minutach podałem mu dane, bez usłyszenia przyczyn. Gdy inny policjant, który przyjechał później, twierdził, że jestem z KOD i że ludzie wokół mi towarzyszyli, nie demonstrowałem sam, sąd nawet nie pozwolił mi zadać pytania. Jest w zeznaniach policjantów jeszcze kłamstwo, że przedstawiono mi jakiś papier o danych zamieszkania i ja odmówiłem podpisania, nie było tego. Sąd mi tłumaczy, że policjant ma obowiązek podać mi powód podjęcia interwencji, a właśnie za to, że chciałem powód poznać (przez 3 minuty prosiłem) policja imputuje mi w sądzie, że odmówiłem wylegitymowania się. Do tego wszyscy trzej policjanci zeznawali coś w stylu: – Pan zaczął zachowywać się agresywnie.

Efekt – grzywna 500 zł plus koszty, razem 650 zł.

Co więcej, sąd zdecydował o zniszczeniu transparentu KONSTYTUCJA i flagi Obywateli RP. Zastosował art.9 par.2KW, którego sens sprowadza się do tego, że przy kilku wykroczeniach stosuje się najsurowszy wymiar kary i przepadek rzeczy. Trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie tej decyzji. To tak, jakby za przekroczenie prędkości i wyprzedzanie na linii ciągłej rekwirowano nam samochód. Flaga Obywateli RP, jednocząca ludzi stających w imię zasad, też stała się również płachtą na byka i przedmiotem kuriozalnej agresji.

Opisywany przypadek, jak w soczewce obrazuje rozpoczynającą się erozję wymiaru sprawiedliwości. Na razie odnotowujemy (#ObyPomoc) odosobnione przypadki sędziów, którzy prowadzą rozprawy w sposób ewidentnie stronniczy, faworyzując w możliwości prezentowania swojego stanowiska stronę oskarżyciela i nie przyjmując do wiadomości argumentów drugiej strony. Uznali oni widać, że zasad etyki już nie muszą przestrzegać, a prawdopodobieństwo poniesienia konsekwencji w przyszłości jest nikłe. W rezultacie ich orzeczenia często odstają rażąco od ugruntowanej już linii orzeczniczej, która jak w powyższym przypadku, wyklucza zakwalifikowanie ulicznego protestu z transparentem jako wypełniającego znamiona par 63a KW.

ObyPomoc śledzi 52 inne postępowania, w których zastosowano paragraf 63a KW wobec osób demonstrujących swoją niezgodę na działania władz poprzez umieszczanie swojego przesłania w różnej formie w przestrzeni publicznej. W 35 z nich sędziowie już wypowiedzieli się poprzez swoje postanowieniami lub wyroki. 33 z tych decyzji (94%) to uniewinnienie, umorzenie lub odmowa wszczęcia postępowania. Tylko w dwu przypadkach padło orzeczenie winy.

Próby stosowania tego artykułu wobec protestujących  kompromitują policję, która jednak nie odrabia tej lekcji i z uporem maniaka nęka obywateli bezsensownymi zarzutami. Jak dotąd optyka policji i sędziów była z reguły odmienna, teraz sytuacja stopniowo może zmieniać się na niekorzyść.

 ObyPomoc monitoruje ten proces i gromadzi dokumentację wszystkich zgłoszonych  postępowań wobec protestujących.

Poprzednio w Wokandzie

Prawo w internecie

Dane Google Trends - częstość wyszukiwania haseł o sądach odpowiada najwyraźniej wyłącznie użytkowym potrzebom. Im "bliżej ludzi", tym zainteresowanie większe...

Wspieraj obywatelskie media

Od mediów zależy poziom kultury prawnej społeczeństwa, ale także wśród sędziów.
Wesprzyj nas