Łotwa i Estonia znalazły sposób na rosyjską propagandę. A Polska?

fot. Pixabay

Wygląda na to, że kraje bałtyckie znalazły podstawę prawną do walki z propagandą rosyjską. Wcześniejsze próby ograniczenia działalności prokremlowskich mediów wiązały się z daleko idącą ingerencją w wolność wypowiedzi. Dziś jednak kraje bałtyckie stosują inną metodę – badają finansowanie tych mediów. Często jest związane z „brudnymi” pieniędzmi, albo osobami znajdującymi na listach sankcji UE

Właśnie takie przeszukania przeprowadzono we wtorek na Łotwie i w Estonii. Zarzuty dotyczyły naruszenia sankcji międzynarodowych. Według nieoficjalnych informacji, które podaje agencja LETA, jednym z podejrzanych w postępowaniu karnym za naruszenie sankcji międzynarodowych jest Oleg Sołodow, współwłaściciel i prezes zarządu spółki „Baltijas mediju alianse”.

To wydawca i właściciel rosyjskojęzycznej telewizji „Pierwyj Bałtijskij Kanał” (łot. Pirmais Baltijas Kanāls), który nadaje od 2002 z Rygi w Estonii, na Litwie i Łotwie. Wiele miejsca w ramówce telewizji zajmuje retransmisja programów publicznej telewizji rosyjskiej, a w sprawach międzynarodowych przeważnie popierane jest oficjalne stanowisko Kremla.

Według rejestru Firmas.lv, obywatel Łotwy Oleg Sołodow (Olegs Solodovs) jest właścicielem 50% kapitału spółki „Baltijas mediju alianse”, a pozostałe 50% należą do obywatela Rosji Aleksieja Plasunowa. Poza telewizją, „Baltijas mediju alianse” ma kilka agencji reklamowych, wydawnictwo „Print Media”, a także gazety „Moskowskij Komsomolec – Łatwija” i „Moskowskij Komsomolec – Estonia”.

Zgodnie z zabezpieczonymi dokumentami, podejrzani mieli zapewnić dostęp do dużej ilości pieniędzy osobie, przeciwko której stosowane są sankcje UE za działania przeciwko integralności terytorialnej, suwerenności i niezależności Ukrainy.

Przypomnę, pod koniec 2019 roku, będąca częścią rosyjskiej machiny propagandowej „Rossija Sewodnia”, rozgłośnia i portal internetowy „Sputnik Estonia” podjęła decyzję o zakończeniu pracy redakcji. Przed tym, na podstawie działań estońskiej policji, estońskie banki zamroziły konta „Sputnik Estonia”. Formalnym powodem wszczęcia postępowania było naruszenie sankcji UE, na podstawie artykułu przewidującego karę do 5 lat więzienia.

Wówczas minister spraw zagranicznych Estonii Urmas Reinsalu tłumaczył, że chodzi tylko o sankcje finansowe wobec Dmitrija Kiesielowa, redaktora naczelnego „Rosii Sewodnia” i „nie ma prób blokowania dostępu do tego portalu ani w żaden sposób wpływu na jego treści”.

No i tradycyjne pytanie — a jak tam mają się rosyjskie media propagandowe w Polsce? Na przykład te z listy ułożonej przez Annę Mierzyńską w tekście „Rosyjską propagandę szerzą polskie portale. Znaleźliśmy 23 takie witryny!”.


Cytaty za LETA, Eesti Rahvusringhääling

fot. Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *