Nie wolno nam odwracać oczu. Nie ma uchodźców – są ludzie


– Nie wolno nam odwracać oczu, musimy mówić o polityce imigracyjnej. To jest trudny problem do rozwiązania, ale kiedy giną ludzie, kiedy tam na granicy dzieje się zbrodnia, to ja oczekuję od każdego kto tu siedzi, żeby na to reagowali – mówiła w niedzielę we Wrocławiu Ewa Trojanowska z Obywateli RP

Była gościem II Kongresu Wrocławskiego Stowarzyszenia Nowa Nadzieja, który odbywał się w Hali Stulecia.

– Trudno mi jest mówić o rzeczy fundamentalnej, jaką są prawa człowieka. Prawa człowieka i te hasła w różnych konwencjach, deklaracjach mają sens tylko wtedy, kiedy dotyczą każdego człowieka, w każdych okolicznościach i wszędzie – podkreślała.

Ewa Trojanowska: – Wszyscy wiemy, jak wygląda sytuacja na granicy z Białorusią. To jest tak jak byśmy obserwowali i debatowali o możliwych rozwiązaniach w momencie, w którym z jednej strony ktoś wrzuca do rwącej rzeki człowieka, żeby się utopił. Ten człowiek wygrzebuje się na brzeg z drugiej strony i z tej drugiej strony ktoś w polskim mundurze wpycha go z powrotem. Taka to jest sytuacja.

Trojanowska zebranym pokazała plakat „Nie ma uchodźców – są ludzie”, który w sobotę rozlepiony został w kilku miastach w Polsce. Plakat wzywa Polski Czerwony Krzyż do działania na granicy polsko – białoruskiej. –  Polski Czerwony Krzyż to jest instytucja, która ma prawo działać na granicy w stanie wyjątkowym. Nie obowiązują jej zakazy. Posiada organizację, pieniądze, ludzi, wszystkie środki, a na co czeka? Na decyzję pana Kaczyńskiego? Pana Kamińskiego? Pana Błasika? Ci panowie, których wymieniłam, mają krew na rękach, ale my – jeżeli nie będziemy reagować tu i teraz, też ją będziemy mieli – podkreślała Trojanowska proszą o minutę ciszy dla ofiar dwóch reżimów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Głosy w dyskusji

Wybory najpóźniej za:

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Znaczenie „partyjnego programu”

Wygrane kampanie PiSu w praktyce uruchamiały spontaniczne działania oddolne (by użyć ukochanego słowa z czasów „Solidarności”) nie tylko działaczy partyjnych, ale bardziej zaangażowanych wyborców PiSu. Program najwyraźniej do nich przemawiał i zostawiał miejsce na włączenie się w akcję za własną partią.

Czytaj »