„Plan Zdzisława” wchodzi w życie 3 stycznia

„Plan Zdzisława” to wschodni sposób nacjonalizacji prywatnego majątku. Brutalny, bezwzględny, niszczący zaufanie do państwa

Oczywiście chodzi o przejęcie jednego banku przez inny praktycznie za darmo. Peako SA na podstawie decyzji administracyjnej przejmuje Idea Bank należący do grupy Leszka Czarneckiego

To ewidentna zemsta struktur państwa za obronę niezależności instytucji finansowej. Wszyscy mogli przeczytać o planach polityków PiS wobec banku Czarneckiego po ujawnieniu przez media nagrań zrobionych w gabinecie szefa KNF. Oferta była prosta: albo w banku znajdzie się posada dla zaufanego człowieka władzy za kilkadziesiąt milionów złotych albo bank zostanie przejęty znacznie poniżej wartości, bo nadzór zaostrzy wskaźniki pozwalające na funkcjonowanie banku.


ZOBACZ TAKŻE: Abonament na demokrację


Nie jeden bank na świecie miał problemy z poziomem kapitałów. Nigdzie jednak banków nie przejmowano siłą. Zwykle ratowało je państwo w porozumieniu z dotychczasowymi akcjonariuszami, jeśli inwestorzy nie byli w stanie dosypać kapitałów. W przypadku Idea Banku, kapitały były jednak zwiększane. A praktyka bankowa przewiduje możliwości uruchomienia procedury naprawczej w taki sposób, żeby nie narazić na szkodę oszczędności obywateli i podmiotów gospodarczych, a także nie spowodować strat dla kredytobiorców – nie odbierając nikomu praw właścicielskich. Nie wspominając o akcjonariuszach mniejszościowych, którzy najbardziej ucierpią na tej brutalnej operacji.


Od rozstrzygnięć w sporach pomiędzy przedsiębiorcami a administracją są sądy. Dlatego tak ważna jest ich niezależność. Tylko one, po wiarygodnym postępowaniu, mogą stwierdzić czy to bank popełnił błędy, czy raczej urzędnik manipuluje wskaźnikami.

Plan Zdzisława to wschodni sposób nacjonalizacji prywatnego majątku. Brutalny, bezwzględny, niszczący zaufanie do państwa. Nie dziwmy się więc, że wszelkie poważne instytucje finansowe omijają Polskę szerokim łukiem i zakładają swe centrale lub nawet oddziały choćby na Litwie, z czym mamy do czynienia coraz częściej ostatnio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *