Wokanda: prawo i co prawo znaczy?

Widziane z wnętrza sądowej sali prawo przestaje być abstrakcją. Kiedy służy obronie praw jednostki, staje się potrzebne jak powietrze do oddychania. Wiele jeszcze trzeba zrobić, by prawo stało się takim fundamentem ustroju, który potrafi podtrzymać demokrację. Będzie tak wówczas, gdy każda i każdy z nas będzie mógł przed sądem dochodzić nie tylko praw "politycznych", ale również "zwykłych" - w szkole, w szpitalu, w urzędzie.

Media są ważne

Nie ma "nielegalnych demonstracji". Nie ma "przepychanek z policją". Tych i wielu innych rzeczy nie wiedzą dzisiejsze media. Pomóż nam budować takie, z których opinia kształtuje "kulturę prawną". Niech się dzięki nim znajdzie odważny sędzia - obok tych bohatersko orzekających w sprawach politycznych - który zdecyduje o adopcji przez parę jednopłciową. Niech się znajdzie taki, który uzna, że ustrój polskiej szkoły skrajnie narusza konstytucyjną wolność zarówno nauczania jak indywidualnego rozwoju. Niech normą stanie się finansowa odpowiedzialność państwa za naruszenia prawa do zdrowia przez zatrute powietrze, do ochrony zdrowia przez zrujnowane szpitale. Media kształtują kulturę prawną. O ile same ją mają.
Wesprzyj nas

Wokanda: prawo i co prawo znaczy?

Prokuratura i Instytut do Walki z Antypolonizmem chcą ukarać Igora Isajewa

Igor Isajew stanął przed sądem za „znieważenie Polski”, czyli za krytykę wobec działania funkcjonariuszy policji. Ściga go prokuratura i finansowany przez Ziobrę Instytut do Walki z Antypolonizmem. W środę w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się rozprawa w jego sprawie

Isajewa broni mecenas Radosław Baszuk: – Rzeczpospolita Polska to dobro wspólne wszystkich obywateli, także Igora Isajewa, który jest obywatelem tego kraju — mówi w środę w sądzie obrońca. – Prokurator reprezentujący Polskę mówi nam, że pretensje pod zarzutem funkcjonariuszy policji nie mogą być pretensjami wobec Polski? Mamy do czynienia z najemnikami? Czy z osobami, które na co dzień noszą mundury z polskim orzełkiem, a bywa że i broń, w które wyposażyła je Polska — dodaje.

Mecenas Baszuk broniąc Igora Isajewa powołuje się na jego prawo do formułowania krytycznych ocen wobec Polski. — Czasem w debacie publicznej muszą pojawić się słowa nawet najbardziej wulgarne. Prawo karne powinno być ostatnim, które miałoby wykluczyć wolność formułowania krytycznych ocen, jeśli mają one służyć debacie publicznej — komentuje obrońca.

Sam Isajew twierdzi, że wytoczony mu proces to dyskryminacja z powodu jego pochodzenia. – W przypadku tych samych słów nie było aktu oskarżenia w stosunku do Margot. To, co w Polsce może mówić Polak, nie może powiedzieć Ukrainiec. Mamy jako obywatele Polski prawo do życia w tym kraju. Czuję, że i ja muszę o to dobro wspólne walczyć. Krytyka państwa jest również tego formą  – podkreśla.


Mowa końcowa mecenasa Radosława Baszuka:


Mowa końcowa Igora Isajewa:

Poprzednio w Wokandzie

Prawo w internecie

Dane Google Trends - częstość wyszukiwania haseł o sądach odpowiada najwyraźniej wyłącznie użytkowym potrzebom. Im "bliżej ludzi", tym zainteresowanie większe...

Wspieraj obywatelskie media

Od mediów zależy poziom kultury prawnej społeczeństwa, ale także wśród sędziów.
Wesprzyj nas