Urny z oka nie spuszczałam

Stanisław Huskowski tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego swoim maluchem przewiózł 80 mln dolnośląskiej "Solidarności". We Wrocławiu uratowano związkowe pieniądze, fot. Facebook/Małgorzata Porada-Labuda

4 czerwca 1989 roku miałam 24-godzinny dyżur, dzień i noc spędziłam w szkole na Stabłowicach we Wrocławiu. Urny z oka nie spuszczałam. Głosujących liczyłam. Miałam latarkę na wypadek przewidywanej niespodziewanej awarii prądu. Zgodnie z instrukcją

Nad ranem 5 czerwca do nas dotarło: wzięliśmy wszystko, co było do wzięcia. Wsiadłam do malucha i z wynikami wyborów pojechałam do Navigii (dziś już wyburzonej), gdzie mieścił się sztab Komitetu Obywatelskiego Solidarność. Za mną drugi mąż zaufania jechał drugim autem z duplikatem kopii. Do końca bowiem nie wierzyliśmy, że ONI czegoś nie zachachmęcą.


W Navidze trwało wielkie świętowanie, bo samochody nadjeżdżały z całego miasta, z każdego wychodzili ogłupiali jak my ludzie z tym samym komunikatem: wzięliśmy wszystko!

Pamiętam też, że tej nocy licząc głosy słuchaliśmy radia, które doniosło, że czołgi rozjechały demonstrantów na Tiananmen…

Małgorzata Porada – Labuda

  • Wpis pochodzi z Facebooka autorki, publikujemy za jej zgodą jako przypomnienie naszej wyjątkowej podejrzliwości i zapobiegliwości w tamtych czasach. Dzisiaj to wspomnienie nabiera innego wymiaru.

fot. Facebook/Małgorzata Porada-Labuda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *