Wirus namieszał nie tylko w gospodarce

Jarosław Gowin, fot. flickr.com

W polskiej polityce od kilku dni trwa rozgrywka, rozpalająca emocje niczym krowie łajno rzucone do ogniska.  Ze względu na głównego bohatera zwana „Gówiniadą”

Przyznam szczerze, iż przestałem śledzić zakręty tego slalomu na ostatnim etapie przed pewną wywrotką. Nie obchodzą mnie te podwórkowe zagrywki, czy Gowin ma pięciu pewnych posłów, czy może ośmiu i jak zamierza wykiwać Kaczyńskiego, albo opozycję. Czy zajdzie ich dyskretnie od tyłu, czy wydyma otwarcie z przodu? A może schowa zabawki, gdy otrzyma to, o co tak naprawdę grał?

Gowin to wysoki facet i na tym jego wysokości się kończą, mimo, że w czasach gdy jeszcze nauka miała dla niego znaczenie, zrobił doktorat. Jasne jest, że skoro był w ekipie Tuska, a teraz Kaczyńskiego, to może być też w ekipie PSL czy PCK. Nie ma to kompletnie żadnego znaczenia, bo zawsze najważniejszy jest tzw. własny pępek.


PRZECZYTAJ TAKŻE: Gowin – co leży na stole? Dla kogo ta „Realpolitik”?


Gowin zyskał ostatnio na sympatii, bo wszyscy liczą, że dzięki niemu można popsuć szyki Prezesowi Wszystkich Polaków. Jak twierdzą stare czarownice z Łysej Góry, Gowin tymczasem zagra w swoim stylu, czyli ostatecznie zagłosuje za czymś strasznym, ale się nie będzie cieszył.       

Nie dziwię się ogólnemu zmęczeniu polityką, bo w czasie epidemii ludzie mają inne problemy, a polityczne spartakiady tylko uświadamiają nam wszystkim, że oto toczy się jakaś kolejna przepychanka kolesi, którzy z braku pomysłów na normalne życie zostali „naszymi” politykami.

Wirus namieszał nie tylko w gospodarce, ale i w polityce. Jedni prą za wszelką cenę (nawet cenę śmieszności) do wyborów, inni głoszą bojkot i olewkę.  Ciekawe w tym wszystkim są scenariusze dotyczące prezydenta Dudy. Że może bez wyborów, ale ze zmianą konstytucji i tylko dwa lata, albo, że z wyborami, ale za rok i wówczas jak wygra to cała kadencja. Trwają targi i układanki, ale samego prezydenta w tym nie widzę.

On jakby zniknął i w tym procesie nie uczestniczy. Niby jest, ale jednak nieobecny. Tylko się uśmiecha i klepie slogany, jak zawsze. W samej rozgrywce jest jak stary ręcznik w szatni. W zawieszeniu. Jedna i druga strona, a nawet trzecia i czwarta traktują prezydenta przedmiotowo. Jak pusty kubek po herbacie, który można dowolnie przestawiać. Trzeba przyznać, że prezydent zapracował sobie na takie traktowanie. Tak się dzieje, gdy jedyna samodzielna decyzja Dudy przez ostatnie pięć lat, to była ta, w której dobierał krawat do marynarki, a i w tym przypadku nie zawsze decydował sam.     

fot. flickr.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *