Wybory na Białorusi. Obserwatorzy nie mogą asystować przy liczeniu głosów

Komisja zaprotokołowała 109 oddanych głosów, choć obserwatorzy naliczyli przez cały dzień tylko 11 głosujących i udokumentowali to zdjęciami przezroczystej urny

Od wtorku 12 do niedzieli 17 listopada trwają na Białorusi wybory do niższej izby parlamentu. Przez 25 lat rządów Aleksandra Łukaszenki żadne białoruskie wybory nie zostały za demokratyczne przez Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie

O praktyce skreślania opozycyjnych kandydatów przez komisje wyborcze pisaliśmy poprzednio (Białoruś dwa tygodnie przed wyborami). Fałszowaniu samych wyników wyborów sprzyja natomiast przedterminowe głosowanie, które władze wykorzystują do zawyżenia frekwencji. Urny są nocą niestrzeżone, a obserwatorzy nie mogą asystować przy liczeniu głosów. Powszechne jest też zwożenie autobusami studentów, żołnierzy czy pracowników państwowych instytucji i nakłanianie ich głosowania zgodnie z wytycznymi.

W środę 13 listopada niezależny obserwator Juryj Waszczanczuk nagrał młodą kobietę, która usiłowała wrzucić naręcze głosów do urny w lokalu nr 37 w Brześciu. Zapytana, skąd wzięła tyle kart do głosowania, kobieta nic nie odpowiedziała i wyszła ponaglana przez przewodniczącą komisji wyborczej Taccianę Mosiną. Niezależne białoruskie portale donoszą, że była to pracownica przedszkola, którego kierowniczką jest Mosina i obok którego mieści się lokal wyborczy.

Nie jest to jedyny przypadek, gdy obserwatorzy raportują dosypywanie kart wyborczych. Przewodniczący Ruchu „O wolność!” Juryj Hubarewicz domaga się postawienia przed sądem komisji wyborczej nr 571 z Mińska. Hubarewicz poinformował na Facebooku, że komisja zaprotokołowała 109 oddanych głosów, choć obserwatorzy naliczyli przez cały dzień tylko 11 głosujących i udokumentowali to zdjęciami przezroczystej urny.

Jedyną reakcją Centralnej Komisji Wyborczej na te doniesienia było oskarżenie obserwatora nagrywającego zdarzenie w Brześciu o złamanie prawa. Jakoby nie miał on prawa nagrywać bez zgody nagrywanej, podchodzić do urny, ani wymagać okazania liczby kart przez głosującą. Szefowa Centralnej Komisji Wyborczej Lidzija Jarmoszyna już zapowiedziała, że nagrywający zostanie pozbawiony akredytacji obserwatora wyborów.

Magdalena Pecul – Kudelska

Źródła: belsat.eu, euroradio.fmnews.tut.by

fot. Wikipedia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *