Dla dobra Polski


Kilka dni temu dowiedziałem się wreszcie jaki policjant jest, według doktora nauk prawnych, wybranego ponownie na stanowiska prezydenta Polski, dobry. Otóż dobry policjant, to taki który nie zabił

Ponieważ termin „dobry” w języku polskim jest wieloznaczny, do dzisiaj nie wiem, o co prezydentowi chodziło. Czy o to, że polski policjant jest dobry jako człowiek (bo mógłby zabić,  jednak nie zabił) czy też, że jest dobry jako profesjonalista: nie zabił, bo nie było rozkazu?

To  dobrze, że mamy dobrych policjantów w Polsce. Jeszcze.

Przy tej okazji zacząłem zastanawiać się, co w ogóle znaczy w dzisiaj być dobrym w państwie polskim? Rozejrzałem się dokoła i poukładałem to sobie trochę w głowie. Zrozumiałem, że teraz dla mnie prezydent jest dobry, gdy go nie widzę i nie słyszę. Bo dzięki temu udaje mi się o nim zapomnieć. A to bywa naprawdę trudne!

Zostawmy jednak mnie, Polska się liczy!

Na przykład taki prokurator. Który jest dzisiaj dobry? Podkreślam, że dzisiaj, bo na tak zadane pytanie, odpowiedź dziś jest inna niż była wczoraj.

Dzisiaj dobry prokurator to taki, który nie słucha sędziego tylko głosu suwerena. Najlepiej tego wydobywającego się bezpośrednio z ust Prokuratora Generalnego. Ten najgłówniejszy, najważniejszy i najwyższy w hierarchii prokurator jest bowiem nie tylko dobry, ale wręcz bardzo dobry. Jego dobroć zaś, w postaci wodospadu, spływa na tych wszystkich, którzy są mu służbowo podlegli, dzięki czemu nasączają się oni nią niczym gąbka.

Kiedyś taki prokurator to byłby zły prokurator, a nawet byłoby nie do pomyślenia, aby ktoś taki był prokuratorem. Bo kiedyś sędzia był od tego, żeby było zgodnie z prawem.


PRZECZYTAJ TAKŻE: Nowelizacja art. 58 ustawy o policji. Święte byki, czyli policyjne bezprawie


Dzisiaj zresztą też tak bywa. Ale dzisiaj już wiadomo, że ten sędzia, który pilnuje żeby było zgodnie z prawem, to nie jest dobry sędzia. Można nawet powiedzieć, że to zły sędzia. Dobry sędzia nie jest teraz od tego. Przecież to, co zgodne z prawem, nie musi być dobre, o czym najlepiej wiedzą ci, którzy są u władzy.

Nie od dzisiaj, ale już od kilku dla nich bardzo dobrych, lat.

Taki imposybilizm prawny jest zgodny z prawem, a jest przecież z gruntu zły! Dlatego też dobre prawo dzisiaj to nie to samo, co dobre prawo wczoraj.

Dzisiaj, w płynnej rzeczywistości, za którą prawo nie nadąża a wola polityczna tak, prawo ma być jak ta wola polityczna: raz znaczyć to, a kolejny raz coś zupełnie innego. A ponieważ nie zawsze się to udaje, to trzeba je zmienić z dnia na dzień, zdarza się nawet, że zanim wejdzie w życie.

Jaka polityczna potrzeba, takie dobre prawo.

Dzisiaj czymś innym niż kiedyś jest też dobra władza. Kiedyś dobra władza, to była ta, która dobrze zrobiła to co powinna robić. Ale to już czas przeszły dokonany. Ponieważ ta władza to co robi, robi źle, to jest ona dobra, gdy nie robi tego co powinna. Szkody są wtedy mniejsze. To widać, słychać i czuć.

Po tych kilku latach pobywania i pomieszkiwania w Pałacu Prezydenckim i Alejach Ujazdowskich sami to zresztą zauważyli i robią, ile mogą, żeby nic nie zrobić.

I to się im się udaje nie tylko dobrze, ale wręcz perfekcyjnie.

fot. flickr.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Głosy w dyskusji

Wybory najpóźniej za:

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Znaczenie „partyjnego programu”

Wygrane kampanie PiSu w praktyce uruchamiały spontaniczne działania oddolne (by użyć ukochanego słowa z czasów „Solidarności”) nie tylko działaczy partyjnych, ale bardziej zaangażowanych wyborców PiSu. Program najwyraźniej do nich przemawiał i zostawiał miejsce na włączenie się w akcję za własną partią.

Czytaj »