List do ministra Czarnka. To jest kolejne poniżenie naszej grupy zawodowej

Protest przeciwko wizji edukacji Przemysława Czarnka przed Ministerstwem Edukacji i Nauki, fot. Johnbob & Sophie Press

Z upodobaną sobie ignorancją broni pan swoich pomysłów i nie traci dobrego samopoczucia. Jest pan co prawda „ministrem”, ale zupełnie nie ma mają pojęcia o pracy w szkole – Beata Molik pisze do ministra Czarnka


Dzień dobry szczodrobliwy „ministrze”,

Pan dalej o tych podwyżkach. To już robi się nudne. Powiedzieć, że pańskie propozycje pensum są słabe, to zdecydowanie eufemizm

Znowu pan dowcipkuje. Tym razem wysłał pan na błazeńskie występy wiceministra. Pańska rządowa matematyka znacznie odstaje od królowej nauk. Mam wrażenie, że najlepiej przyswoił pan dział zatytułowany „liczby urojone”. Alternatywna rzeczywistość zakłamanej propagandy, według której nauczyciele to już prawie milionerzy. Prestiż zawodu nauczyciela panie „ministrze” nie jest tożsamy z pensum.

Nie wiem, czy pan takie oczywistości rozumie. A to naprawdę proste, bo prestiż, a pensum, to dwie różne sprawy.

Jak zawsze stosuje pan manipulacje i propagandę używając pojęć „średnie wynagrodzenie” i „przeciętne wynagrodzenie”, które nijak mają się do realiów. Wymiar pensum, czyli godzin które nauczyciel spędza fizycznie z uczniami na lekcji, chce pan zwiększyć o 4 godziny tygodniowo. Czyli z 18 godzin zrobi pan 22 godziny.

Co w związku z tym się stanie? Nauczyciele dostaną zapłatę za te godziny, a pan nazywa to podwyżką. Nauczyciele zostaną zobligowani przez pana, by spędzać dodatkowe 8 godzin w tygodniu w szkole, by być dostępnym dla ucznia.

Super sprawa! Ale nijak nie pasująca do polskiej szkoły, bo nauczyciel, któremu brakuje godzin na skutek zwiększenia pensum, musi uzupełniać je w innej szkole, ale nie ma czasu żeby do niej iść, bo musi siedzieć w swojej szkole. Nauczyciele, którzy ratują funkcjonowanie szkół w okolicy, bo nie ma innych nauczycieli danego przedmiotu, nie mogą już tego robić, bo muszą siedzieć w szkole.

Likwidacja nauczyciela kontraktowego i zmiana systemu awansu to kolejny pana genialny pomysł. Stażyści zarobią mniej niż wyniesie minimalna krajowa. Zatem co z tym prestiżem panie „ministrze”?


PRZECZYTAJ TAKŻE: List do ministra Czarnka. Lepiej się ugryźć w język, jak się nie ma nic mądrego do powiedzenia


Bardzo sprytnie panie szanowny. Proponuje pan zapłatę za pracę, niemal po tej samej stawce co teraz i nazywa to podwyżką. Przy okazji zwolni pan tysiące nauczycieli, ale powie, że ci co zostaną będą mieli więcej czasu dla dzieci.

Ja wiem, że brak nauczycieli to nie jest dla pana problem. Może pan przecież zatrudnić księży. To idąc za ciosem może warto zastanowić się nad zmianą nazw przedmiotów nauczania. Proponuję matematykę toruńską, język polski religijny, historię biblijną, chemię kanogalilejską, oraz biologię „plemie żmijowe”, no i oczywiście religię polityczno-iluzjonistyczną.

Doprowadził pan do tego, że brakuje nauczycieli. Masowo rezygnują z zawodu. Pan swoimi działaniami doprowadzi do tego, że zwolnią się również pozostali, którzy jeszcze wytrzymują.

Z upodobaną sobie ignorancją broni pan swoich pomysłów i nie traci dobrego samopoczucia. Jest pan co prawda „ministrem”, ale zupełnie nie ma mają pojęcia o pracy w szkole. Ma pan takie samo pojęcie o czasie pracy nauczycieli, jak Eskimos o życiu w tropikach.

To jest kpina panie „ministrze” i kolejne poniżenie naszej grupy zawodowej. Edukacja to nie polityka.

Stworzył pan podziały, cyklicznie mija się z prawdą, nie szanuje nauczycieli. Nawet nie stara się pan o pozory. Znamy tylko jedną pana stronę. Jest pan gniewliwy i do karania rychliwy. Od innej strony nie dał się pan jeszcze poznać. Za co panu płacimy?

Pozdrawiam kolizyjnie, bo moje zderzenie z panem jest nieuchronne.


Na zdjęciu: 19 lipca 2021 r., protest przeciwko wizji edukacji Przemysława Czarnka przed Ministerstwem Edukacji i Nauki #GruntujemyCnotyNiewieście, fot. Johnbob & Sophie Press

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Głosy w dyskusji

Wybory najpóźniej za:

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Znaczenie „partyjnego programu”

Wygrane kampanie PiSu w praktyce uruchamiały spontaniczne działania oddolne (by użyć ukochanego słowa z czasów „Solidarności”) nie tylko działaczy partyjnych, ale bardziej zaangażowanych wyborców PiSu. Program najwyraźniej do nich przemawiał i zostawiał miejsce na włączenie się w akcję za własną partią.

Czytaj »