Proces o pobicie Przemysława Witkowskiego. Prokurator chce roku więzienia dla sprawcy

W poniedziałek w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu odbyła się ostatnia rozprawa w procesie o pobicie wykładowcy i publicysty Przemysława Witkowskiego

Witkowski został pobity w lipcu we Wrocławiu, w okolicach mostu Trzebnickiego. Z partnerką jechali na rowerach, gdy przejeżdżali koło mostu zobaczyli, że nowy mur nabrzeża Odry jest pokryty napisami: „Stop pedofilom z LGBT, reaguj”. Były tam też krzyże celtyckie i litery AN (Autonomiczni Nacjonaliści). Ponieważ koło w jego rowerze zaczęło ocierać o ramę, Witkowski zaczął go prowadzić. Partnerce powiedział, żeby jechała dalej, on spróbuje naprawić rower i ją dogoni. Chwilę później zauważył mężczyznę, który szedł w jego kierunku.

Przemysław Witkowski w sądzie opowiadał, że mężczyzna zapytał go: „co, nie podobają ci się napisy?”, potem popchnął, zaczął krzyczeć „i co, lewacka kurwo”, zadał mu dwa, trzy ciosy pięścią w twarz. Bił go do momentu, gdy Witkowski zapytał: „Chcesz mnie zajebać, zwariowałeś?”. Przyznał, że próbował się bronić, chciał zadać cios napastnikowi, ale mu nie wychodziło. – Bo ja nie umiem się bić – mówił. – Trudno mi powiedzieć, czy go trafiłem. Mam wadę wzroku minus cztery, więc gdy spadły mi okulary, słabo widziałem – stwierdził.

Zdaniem Przemysława Witkowskiego, atak związany był z jego wcześniejszym komentarzem napisów na murze, mężczyzna groził mu śmiercią i wyzywał od „lewackich kurew”.


O pobicie wykładowcy oskarżony jest Maciej K., który ponad trzy miesiące spędził w areszcie śledczym. Na poprzednich rozprawach przekonywał, że to nie było pobicie tylko bójka, którą sprowokował Przemysław Witkowski.

Jak podaje Gazeta Wyborcza, do zarzutów, że Witkowski również bił, odniósł się biegły sądowy Patryk Pilecki.  – Jeśli w ogóle były takie ciosy, to musiały być bardzo lekkie, bo nie było śladów – podkreślał.

Przemysław Witkowski: – Linia obrony,  którą przyjął oskarżony jest absurdalna. Jego prawnik próbuje zbudować sytuację, w której ja miałbym napaść tego człowieka znienacka i go pobić. Po pierwsze to ja zostałem napadnięty przez niego, a po drugie, dołączyłem dowody, które pokazują jego udział w demonstracjach skrajnej prawicy. Ta linia obrony przypomina amerykańskie seriale sądowe, gdzie to ze mnie próbuje się zrobić sprawcę.

Prokurator chce dla oskarżonego Macieja K. kary roku więzienia oraz zasądzenie 10 tys. zł nawiązki dla Przemysława Witkowskiego.

Wyrok zostanie ogłoszony za dwa tygodnie.

Paweł Wrabec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *