Czeka nas regres cywilizacyjny. Rozmowa z prof. Bartłomiejem Nowotarskim

Porozumienie dla Praworządności – wspólna inicjatywa prodemokratycznych ruchów, organizacji i partii politycznych była kolejną próbą zwarcia szeregów przeciw PiS. Jednak media i czołowi publicyści tej inicjatywy nie docenili

Przeważają opinie, że w parlamencie opozycyjny projekt reformy wymiaru sprawiedliwości i tak trafiłby do sejmowej zamrażarki. Tymczasem zdaniem Pawła Kasprzaka z Obywateli RP, taki projekt mógłby zgłosić i notyfikować w UE Senat.

Porozumienie dla Praworządności było, a może jest jeszcze, szansą do opozycyjnej ofensywy. – PiS można i da się zmusić do defensywy – przekonuje Kasprzak.

ZOBACZ TAKŻE: Porozumienie w sprawie naprawy polskiej praworządności 

O inicjatywie Paweł Kasprzak i Paweł Wrabec rozmawiają z prof. Bartłomiejem Nowotarskim. – Opozycja pragnąc odsunąć obóz zjednoczonej prawicy nie może zrezygnować z afirmacji własnych pomysłów naprawy państwa – uważa prof. Nowotarski. – Politycy powinni pokazywać wyborcom, że wiedzą jak zarządzać krajem i składać swoje projekty ustaw, a obywatele walczyć o swoje prawa.

Zdaniem prof. Nowotarskiego największym problemem do pokonania jest regres kulturowy, jaki dokonał się wskutek generowanych przez PiS podziałów.

2 thoughts on “Czeka nas regres cywilizacyjny. Rozmowa z prof. Bartłomiejem Nowotarskim

  1. Ciekawa rozmowa, bardzo mi się spodobał przytoczony pomysł Argentyńczyków księgi „Jacy jesteśmy”. To byłaby dobra propozycja do rozpoczęcia zasypywania rowów.

    Cieszycie się z zaszczepienia sądom idei orzekania wprost z konstytucji. Ze strachem przyjmuję to co opowiadacie na temat niezależności sędziów. Sędziowie i prokuratorzy są w dzisiejszym systemie bezkarni i ci nieuczciwi korzystają z tego z pełną bezczelnością.
    To czego mi zabrakło w tej jakże inteligenckiej dyskusji, to pochylenia się nad losem człowieka prostego. W całej dyskusji, mówiliście o sprawach ważnych, ale rzadko i słabo pobrzmiewał głos nieufności wobec dzisiejszej opozycji. Dla mnie miarą ich wiarygodności jest program, którego nie mają. Wszelkie wielkie projekty są o tyle nietrafione, o ile nie szukają rozwiązań dla zwykłego obywatela. Nie od dziś wiadomo, że aby obywatel czuł się bezpieczniej, to najważniejsze jest zlikwidowanie chuliganerii w jego okolicy, a nie spektakularne sukcesy na polu walki z przestępczością mafijną. Bo dla obywatela najpowszechniej liczy się to, czy wychodząc z domu dostanie w mordę czy nie. Statek z narkotykami jest dla niego abstrakcją. On jest ważny, wiem o tym, mimo to nie wolno z jego powodu zaniedbywać tej prostej potrzeby. Tak jest z Waszą dyskusją. Brak Kowalskiego i jego roli w systemie. Kuriozalnie wygląda Wasza rozmowa wobec tego, że PiS przeprowadza jednak niektóre potrzebne reformy i one są jego sukcesem. Łopozycja patrzy i oczom nie wierzy. I nic więcej. Nie stać ich na choćby symboliczne wsparcie tego co dobre – pewnie zechcą odwrócić te reformy jako zagrażające pozycji sędziów. Losowanie w sprawach – bardzo dobry pomysł. Działa. Przyszłość należy do sędziów „pokoju” – w małych sprawach odciąży to nieudolne sądy. Nieudolne, nie niewydolne. Jeśli jakaś sprawa trwa 20 lat to już sama w sobie jest kuriozum. I nie ma odpowiedzialnych.

    Profesor narzeka na jednostronność i nieuczciwość przekazu – transmisje z przekazania wozów strażackich itd. Przypomnę, że za rządów dzisiejszej łopozycji w podobny sposób oddawano Orliki. Mało tego. Łopozycja miała niemal monopol na przekaz w telewizji, co było dużo trudniejszą sytuacją dla PiS niż dla niej dziś.
    Nie widzę żadnej propozycji uregulowania tego. Media mają”wrócić” do swoich „Panów” z łopozycji i to jest cały program aprobowany przez dziki tłum ich wspierający. Zapanuje ponownie powszechna szczęśliwość i radość. A państwo nadal będzie się psuć. Różnica taka, że smrodek będzie dla niektórych znośniejszy – bo swój.

    Aż się boję co będzie ze śpiewakami, co są sami. Jesteśmy najbardziej znienawidzeni sumą nienawiści obu stron.

    1. I tak, i nie w wielu sprawach.

      Rozproszona kontrola konstytucyjności. W programie Obywateli RP, którzy się tej rozproszonej kontroli dobili wbrew zdaniu większości środowiska prawniczego i wbrew miażdząco negatywnej ocenie ocenie szans, rozproszona kontrola ma być gwarancją dla obywatela wobec złej władzy. Mniej więcej tak, jak to zawsze było w USA, przy ich radykalnie różnej konstrukcji prawa i o niebo większym znaczeniu sądownictwa. Napisaliśmy już prawie 4 lata temu z tej okazji, że taka „interwencja” sądów koniecznie musi dotyczyć wszystkich praw gwarantowanych konstytucyjnie — więc sądy powinny interweniować również wobec nadużyć w szkołach, szpitalach itd. — nie tylko w sprawach „politycznych”. To jest ostateczna broń przy realizacji zasady, która mówi, że ustrój nie wtedy jest dobry, kiedy nami rządzą sami prawi, sprawiedliwi i szlachetni, ale wtedy, kiedy wobec rządów bandyty, świra lub fundamentalisty nikt nie jest bezbronny. Sam szukałem spraw precedensowych w tym zakresie — jak prawa lokatorów, ludzi w skrajnej nędzy, pokrzywdzonych pacjentów — nie znalazłem i mi się nie udało. Ale Biuro Spraw Precedensowych RPO miało tu już kilka istotnych dokonań.

      Odpowiedzialność sędziów jest ważną sprawą i na szczęście nikt tego dziś nie kwestionuje. Prawne regulacje w tym zakresie w obecnym klimacie — no, trudno się dziwić, że tu nikt nikomu nie wierzy. To jedna z bardzo niewielu rzeczy, o których sam myślę — a nie cierpię takich tekstów ze strony opozycji — że jednak po wyborach. Sprawy dwudziestoletnie naruszają konstytucyjne prawo do sądu. Ewidentnie i bardzo wprost. Krzywe wyroki — skutek układów albo zwykłej, nieodpowiedzialnej bezmyślności — to wszystko powinno być przedmiotem ostrych kampanii społecznych, których bez mediów prowadzić się nie da. Próbowałem — mało kogo to naprawdę obchodzi.

      Poczucie bezpieczeństwa. Tu wszelkie dane są mylące. Osiedlowej chuliganerki ludzie nie zauważają. Nie ma korelacji między wzrostem tego rodzaju przestępstw a sondażowo badanym poczuciem bezpieczeństwa. Tu oczywiście widzenie zaburzają zawsze słabe, a ostatnio wprost zablokowane dane policji, prokuratury itd. Nie od wczoraj wiadomo, że poczucie bezpieczeństwa jest tańsze niż samo bezpieczeństwo. To pierwsze wymaga nakładów na PR, a drugie — między innymi na policję, a obok tego systemowych rozwiązań. Widzieliśmy ostatnio gwałtowny wzrost przestępstw z użyciem przemocy — i zarówno w Polsce, jak na świecie opisywano związek tego zjawiska z równoległym zaostrzaniem konfliktów, zwłaszcza politycznych, w przestrzeni publicznej. Tak było do czasu, kiedy policja po prostu przestała te dane publikować. Spytaj Piotrka Niemczyka — napisał o tym sporo, w tym książkę.

      Sędziowie pokoju? Nie mam zdania. Wolę pytać fachowców. I nie — mylisz się, jeśli sądzisz, że fachowcy, o których myślę, to sędziowie, o których na czas reformy sądów należy patrzeć może nie jak na oskarżonych, jak by tego chciał Ziobro, ale jako na stronę w sporze z pewnością. Tymi rzeczami zajmują się więc np. adwokaci, którzy na ogół co do sędziów nie mają wielkich złudzeń. Ta rozmowa o bezpieczeństwie i perspektywie zwykłego Kowalskiego toczy się jednak w atmosferze innej niż ją opisujesz. To nie inteligenciki wyznaczają ton, dbając o komfort znajomych sędziów i w dupie mając Kowalskiego, ale Kaczyński, który ściąga tysiące policjantów do ochrony własnej dupy, swoich miesięcznic oraz granicy — Kowalskiego w dupie ma on, nie my. Sądy są nieudolne, a nie niewydolne? Bardzo być może, ale to od czasu reform Ziobry czasy oczekiwania powydłużały się w niektórych kategoriach spraw dwukrotnie, a w innych np. 1,5 raza.

      TVP — tak, ja pamiętam i będę pamiętał, że to Tusk wywalił do kosza społeczny projekt reformy mediów. Pracowałem jednak w telewizjach przez lata i w TVP widziałem wiele ekip i również korupcyjnych kręgów, natomiast stałej ekipy „panów TVP” ja nie znam. Władcy się tam zmieniali. Zakres ich władzy — patologicznie nadmierny przez cały czas i poddany niedostatecznej kontroli — był przy tym mniej więcej stały. Aż do Jacka Kurskiego oczywiście. Jego z niczym nie porównasz, z Urbanem też się nie da.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Głosy w dyskusji

Wybory najpóźniej za:

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Znaczenie „partyjnego programu”

Wygrane kampanie PiSu w praktyce uruchamiały spontaniczne działania oddolne (by użyć ukochanego słowa z czasów „Solidarności”) nie tylko działaczy partyjnych, ale bardziej zaangażowanych wyborców PiSu. Program najwyraźniej do nich przemawiał i zostawiał miejsce na włączenie się w akcję za własną partią.

Czytaj »
programy partyjne

Ile może być wart partyjny program?

Obywatele RP zadają fundamentalne pytania, bo polskie państwo trzeba przemyśleć na nowo, a wiarygodną politykę rozpoczyna wizja kształtująca się

Czytaj »