Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków -- nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

Celem jest obywatelskie społeczeństwo

Bez debaty polityka nie jest możliwa. Bez debaty publicznej niemożlliwa jest polityka demokratyczna. Bez mediów jako czwartej władzy w państwie nie ma mowy o demokracji, której instytucje należą do obywateli.

Wyobraź sobie, że zamiast bojkotować Orlen, który uczestniczy w zamachu na niezależne media, co dziesiąty wyborca opozycji przeznacza miesięcznie równowartość jednego litra benzyny na fundusz społecznych mediów.
Wesprzyj projekt obywatelskich mediów

Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków — nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

Giertych i Petru mają prawo kandydować w wyborach i jest to jedno z praw fundamentalnych

W związku z pojawiającymi się od dłuższego czasu, a ostatnio częstszymi, doniesieniami medialnymi na temat startu w wyborach senackich Romana Giertycha i Ryszarda Petru, czuję się w obowiązku przypomnieć kilka istotnych dla tych wyborów faktów oraz kilka zasad, które dla demokratów powinny być oczywiste i ważne

Ważne fakty są w opinii publicznej uparcie ignorowane, co grozi kolejną wyborczą porażką. Zajęci personalnymi emocjami, nie dostrzeżemy jej nadejścia. O zasadach natomiast wolimy nie pamiętać, co zwiastuje nieszczęście być może jeszcze gorsze.

Giertych i Petru mają oczywiście prawo kandydować w wyborach. To jedno z praw fundamentalnych i zapominać o nim nie wolno w żadnych okolicznościach. Cokolwiek sądzić o politycznym dorobku tych polityków – on istnieje i przysparza zwolenników każdemu z ich. Bez wyborów nie da się odmówić żadnemu z nich miejsca w polityce, w tym również w Senacie RP, nie naruszając najistotniejszej treści tego, o co podobno walczymy, stając do wyborów przeciw PiS, które demokrację niszczy.

Wszyscy oczywiście wiemy, że rzeczywistość starcia z PiS wymusza na demokratycznych środowiskach porozumienie choćby wyłącznie taktycznie i wystawienie wspólnego kandydata w każdym ze stu okręgów wyborczych do Senatu. Da się ten postulat spełnić, nie naruszając niczyich praw politycznych – w tym ani biernego, ani czynnego prawa wyborczego, a te prawa i kandydatów, i wyborców zostałyby naruszone, gdyby ani Roman Giertych, ani Ryszard Petru nie uzyskali „zgody” kierownictw czterech partii i w związku z tym nie wystartowali.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Urna wyborcza w moim ogródku. Praktyczny poradnik wyborczy – część 1

Nie jest prawdą, że jedyną drogą do porozumienia są niejawne negocjacje liderów czterech partii opozycji. O tych partiach mówi się zresztą, że są „główne”, a są wśród nich takie, których realne poparcie jest zdecydowanie niższe od tego, co – jak się wydaje – byliby w stanie we własnych okręgach wywalczyć obaj wspomniani panowie. Publiczne wypowiedzi o kłopotliwej sytuacji wywołanej ich ambicjami konsekwentnie pomijają rozwiązania, które powinny być znane, bo od lat były zgłaszane, a dla demokratów mogłyby i powinny być naturalne.

Poznajmy wszystkich pretendentów ze strony demokratycznej w każdym ze stu okręgów, przeprowadźmy między nimi publiczne debaty, zorganizujmy ich wysłuchania publiczne – i na tej podstawie wskażmy najlepszego. My, czyli wyborcy reprezentowani na któryś z wielu znanych już i wielokrotnie proponowanych sposobów: od otwartych prawyborów, na które znów jest już niestety zbyt późno; poprzez losowo wybrane reprezentatywne panele obywatelskie lub gremia samorządowe uzupełnione reprezentacją organizacji pozarządowych; po ustalony z góry cykl sondaży przeprowadzonych po debatach i innych elementach kampanii przedwyborczej pretendentów.

Zdumiewa mnie, że oczywisty postulat publicznych wysłuchań i co najmniej jawności procesu kandydackich nominacji – minimalny warunek zwykłej demokratycznej przyzwoitości – nie znajduje wrażliwego ucha u redaktorów mediów broniących dziś wraz z demokracją również własnej racji bytu. Trzymając kciuki za partie opozycji najwyraźniej zapomnieli, o co idzie gra. Ale zapomnieli nie tylko o tym. Zapomnieli również o faktach decydujących o strategii.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Obywatele RP: – Dziś potrzeba wspólnego działania jest szczególnie wielka

W 2019 roku ówczesny „pakt senacki” tylko w mniejszości okręgów doprowadził do zakładanego w „pakcie” bezpośredniego starcia jednego kandydata opozycji z kandydatem PiS. W tych okręgach kandydaci opozycji zanotowali wyniki znacząco – średnio o blisko 7% – przekraczające sumę głosów uzyskanych w tych samych wyborach przez tworzące „pakt” partie w głosowaniu sejmowym. Na kandydatów opozycji głosowali znacznie chętniej niż na PiS między innymi wyborcy Konfederacji, która do Senatu nie wystawiła własnych kandydatów. W pozostałej większości okręgów kandydowały wówczas „osoby trzecie” – i odebrały głosy nie PiS, ale opozycji. Strata w stosunku do głosów sejmowych wyniosła tu średnio 18%. W rezultacie w wyborach w 2019 opozycja straciła na rzecz PiS mandaty w 10 okręgach wyborczych, w których miała przewagę, w tym w 3, w których przewaga ta przekroczyła 50%, co tworzyło niemal gwarancję zwycięstwa. W tym roku sytuacja będzie nieporównanie trudniejsza.

Słyszymy o kandydatach Konfederacji – to całkowicie zmieni rachunki. Konfederaci nie zdobędą mandatów senackich, ale w wielu miejscach zapewnią zwycięstwo PiS. Bliskość wyborów samorządowych spowoduje wzrost liczby innych pretendentów, którzy w takich okolicznościach nie liczą na zwycięstwo i mandat w Senacie, ale chcą się pokazać, by wzmocnić swoją pozycję w wyścigu o stanowiska lokalne. Wreszcie PiS wyciąga wnioski i z całą pewnością zadba, by „osób trzecich” było tym razem jak najwięcej. Partie opozycji odrzucają jednak dotąd propozycje zawarcia paktu senackiego nie we własnym gronie w Warszawie, ale w każdym ze stu okręgów wyborczych w gronie wszystkich pretendujących środowisk innych niż PiS.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Pragmatyzm do bólu – z ziemi włoskiej do Polski

Wszystkie znaki pokazują więc dzisiaj, że wynik wyborów senackich będzie pomimo spadku poparcia PiS bardzo znacznie gorszy niż był w 2019 roku, a to oznacza, że Senat po prostu przegramy. Tego zagrożenia nie zauważymy pochłonięci emocjami wokół Giertycha i Petru.

Piszę to oczywiście z własnej perspektywy senackiego kandydata z 2019, który zapowiedział start również w tym roku – tak samo jak wówczas domagając się debaty pretendentów i demokratycznego wskazania właściwego kandydata. O ile Petru i Giertych próbują negocjować, do mnie – pomimo wielu prób – nie odezwał się nikt z negocjatorów „paktu”. Sam ostatecznej decyzji o starcie nie podjąłem. Wiem oczywiście, że moja własna pozycja najwyraźniej znaczy dziś nieporównanie mniej niż obu wspomnianych panów i to stąd wynika ta różnica w traktowaniu.

To nie moja sytuacja jest jednak ważna. Powodem, dla którego kandydowałem wtedy i zapowiadałem kandydowanie dzisiaj, było właśnie prawo wyboru. Krytycznie ważne zarówno ze względu na demokratyczne pryncypia, jak również na czysto strategiczne powodzenie wyborczego starcia z PiS. Nie da się wygrać w proponowany nam dzisiaj, typowy dla partyjnych obyczajów sposób.

O autorze

Dlaczego obywatelskie media są ważne? Chwila prawdy: Google Trends - zestawienie częstości wyszukiwania polityków w internecie

W dziale Polityka

Jak będzie

Będziemy wszyscy wspierać nasz rząd. Słusznie. Bo to jest właśnie nasz rząd. Tak chcieliśmy przez

Czytaj »

Trójpodział władzy

Trójpodział władzy. To nie tylko niezawisłość sądów. To również kontrola rządu przez parlament. To między

Czytaj »

Policzmy się

11 września 2023 roku to kolejny dzień rozmów z wyborcami w ramach akcji „Policzmy się!”

Czytaj »

Stan rozmów

Jeśli wspólna lista opozycji jest niezbędna, a jest, to poważne rozmowy o niej należy prowadzić

Czytaj »

Wielkie udawanie

Nie wszyscy śledzą uważnie i interesują się sprawami publicznymi. Mają do tego prawo, choć budzi

Czytaj »

Eksperyment

KO (PO) deklaruje chęć utworzenia wspólnej listy. Inna rzecz, że te propozycje Tuska mają -na

Czytaj »
komitety obywatelskie

Rachunki krzywd i racja stanu

Podmiotem w wyborach musi być ruch obywatelski. Tylko on jest w stanie wygrać 276 mandatów, nie mówiąc o 305. I tylko on oraz jego przedstawiciele mają szansę zdobyć prawdziwe społeczne zaufanie, a ono przesądza o wszystkim. Musimy powtórzyć mobilizację i wynik z 1989 roku – inaczej przegramy wojnę nazajutrz po wygranej bitwie.

Czytaj »

Stan zagrożenia

Nad Europę i Stany Zjednoczone dotarła kolejna fala ekstremalnych upałów i towarzyszące jej inne zaburzenia

Czytaj »

Kosztowna nieobecność

Donald Tusk podsumował „na gorąco” i krótko czwartkowe „historyczne wydarzenie”, jak określił spotkanie przywódców europejskich

Czytaj »
wybory

Algorytm porażki

O Kaczyńskim, PiS-ie i całej tej zachłannej i pozbawionej skrupułów władzy pisać teraz nie będę.

Czytaj »
pieniądze za praworządność

Różne sposoby na samobójstwo

Wczorajsza „Polityka” przyniosła ważny wywiad Jerzego Baczyńskiego z Donaldem Tuskiem. Polityk w Polsce, który powie:

Czytaj »
Andrzej Duda

Orędzie Prezydenta

Oczywiście, że nie można mu wierzyć. Gdyby robił to, co powinien, by jego działania i

Czytaj »
jedna lista

Kanonada

Żądania wspólnej listy wyborczej całej opozycji powinny być adresowane przede wszystkim do KO i Donalda Tuska – bo jego wezwania do jedności to polityczna mimikra, a nie żaden realny plan. Żądania powinny dotyczyć tego, jak tę listę konstruować, by dla pozostałych partii udział nie oznaczał samobójstwa. Słychać te żądania dziś powszechnie, zwłaszcza w Gazecie Wyborczej, ale nie tylko. Tkwi w tym paradoks, o którym warto chwilę pomyśleć – dlaczego teraz, a nie np. przed wyborami w 2019 roku, skoro to wtedy sytuacja była jednoznaczna, a dzisiaj nie jest? Przede wszystkim jednak ów postulat przybrał dziś postać politycznej kanonady, w której m.in. sam wziąłem udział. Tusk wzywa, pozostali odmawiają i to oni są celem artyleryjskiego ostrzału. Jego efekt zaczyna już być widoczny w sondażach. To nie tylko niesprawiedliwie jednostronna polityczna nawalanka, ale i gra bardzo niebezpieczna. Tak grać nie wolno. Zarówno z pryncypialnych, jak i strategicznych powodów. W tej grze głosy wszystkich polityków brzmią fałszywie. Próbujmy patrzeć trzeźwo, bez uproszczeń, bez wypierania rzeczywistości. To nie jest tekst „tożsamościowy” i na pewno nie ku pokrzepieniu serc. To jest tekst o tym, jak być może da się wygrać, a jak na pewno nie.

Czytaj »
KOD; Komitet Obrony Demokracji; Prawybory

Do przyjaciółek i przyjaciół z KOD

Kandydujcie. Z obywatelskich list, nie z tych, które partie układają dla siebie. Zbudujmy obywatelską reprezentację, której głosu nie będzie już można po prostu zignorować, jak robiono to zawsze dotąd w odpowiedzi na wezwania do wspólnej listy, do prawyborów, do zdecydowanych działań poza parlamentem i do przeróżnych innych rzeczy – i jak zignorowano nasz głos z tą wyjątkową ostentacją, na którą w osłupieniu patrzyliśmy w czasie niesławnej, zawstydzającej i upokarzającej nas sejmowej owacji. Nie apelujmy już tylko do rozsądku i sumień polityków. Zmieńmy pozycje w ich kalkulacjach.

Czytaj »
aborcja

Mniejsze zło już nie istnieje

Z oskarżeniami swoich mamy oczywisty kłopot. Może jednak my wszyscy, którzy głosujemy we wciąż przegrywanych wyborach, chodzimy na demonstracje, robimy, co możemy lub chociaż myślimy, co zrobić się da, powinniśmy się wreszcie dowiedzieć, że politycy opozycji rozgrywają inny mecz niż my.

Czytaj »
Piotr Szczęsny

Kasprzak pisze do Tuska

W dniu 6 rocznicy wyborów z 2015 roku, kiedy PiS przejął samodzielnie parlamentarną większość po raz pierwszy w historii III RP (lub IV), Paweł Kasprzak w otwartym liście do Donalda Tuska formułuje 8 punktów możliwej mapy drogowej, która poprzez wyborcze zwycięstwo ma szansę zakończyć polski kryzys i polską wojnę.

Czytaj »