Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków -- nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

Celem jest obywatelskie społeczeństwo

Bez debaty polityka nie jest możliwa. Bez debaty publicznej niemożlliwa jest polityka demokratyczna. Bez mediów jako czwartej władzy w państwie nie ma mowy o demokracji, której instytucje należą do obywateli.

Wyobraź sobie, że zamiast bojkotować Orlen, który uczestniczy w zamachu na niezależne media, co dziesiąty wyborca opozycji przeznacza miesięcznie równowartość jednego litra benzyny na fundusz społecznych mediów.
Wesprzyj projekt obywatelskich mediów

Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków — nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

W poszukiwaniu chłopca do bicia. Po debacie w Wyborczej

Pełna sala ludzi niegłupich, świadomych i odważnych dyskutuje na Czerskiej z zaangażowaniem, abstrahując od bardzo podstawowej myśli: jak to się dzieje, że czterech facetów po raz kolejny pcha nas do katastrofy, a my uznajemy ich nieodpowiedzialny kretynizm lub samobójczą interesowność za konieczność?

Tematem była jedna lista i opublikowany w Wyborczej obywatelski sondaż zamówiony przez Fundację Forum Długiego Stołu, opłacony ze rzutki publicznej – imponujące przedsięwzięcie. Dyskutowali autorzy badania, eksperci, politycy i aktywiści. Mam wciąż związane z tym przedsięwzięciem nadzieje, ale niestety potwierdziły się też wszystkie moje obawy. Pełną relację z debaty można zobaczyć m.in. tutaj, ale niewiele osób wytrzyma 3,5 godziny, choć bardzo polecam ten wysiłek. Prasa sprawozdaje z konieczności, by tak rzec, po łebkach – i Wyborcza, która debatę ugościła, nie jest tu wyjątkiem.

Relacjonować nie będę, wolę subiektywny komentarz, wydaje mi się to uczciwsze.

1. „Realne możliwości”

Zwłaszcza od polityków, ale także od ekspertów słyszeliśmy wiele o tym, co jest możliwe, a co nie. I otóż wspólna lista wszystkich możliwa nie jest. Wiele osób, zwłaszcza politycy, apelowali, by wziąć pod uwagę realia i myśleć w ich ramach.

Kampania na rzecz wspólnej listy trwa już od co najmniej dwóch lat – nie będę przecież wspominał wieloletnich wysiłków Obywateli RP w tej sprawie. Listy i apele podpisują rozmaici ludzie, wiele środowisk i organizacji.

Kolejne już badanie pokazuje, że za ideą wspólnej listy opowiada się większość wyborców wszystkich czterech partii opozycji i że wyborcy gotowi są ją poprzeć. A jednak „to nie jest możliwe”. Kto decyduje, co jest, a co nie jest możliwe w tej sprawie – jednej z dwóch lub trzech najistotniejszych dzisiaj dla nas wszystkich? Kto? I jakim prawem?

Decyzja nie zależy ani od pieniędzy, ani od jakichś praw ogólnych polityki, ludzkiej kondycji, ekonomii. Zależy od czterech facetów, którzy dzisiaj rządzą czterema partiami. Wspólna lista jest wbrew ich interesom oraz ambicjom.

A przy tym, to są ci sami faceci (choć jeden z nich przybył niedawno, a inny powrócił i zmienił poprzednika), którzy zdecydowali o klęsce roku 2019, wiedząc jaki będzie wynik startu trzema listami, decydując się nań mimo to, z pełną świadomością marnując przewagę 5% głosów wyborców i zamieniając zwycięstwo w klęskę. Tych ludzi w polityce nie powinno być. Od dawna. Co najmniej od 2019 roku. A jednak to oni postanawiają po raz kolejny uczynić wszystko, by wyborczy wynik roku 2023 zepsuć tak bardzo, jak to jest tylko możliwe.

Pełna sala ludzi niegłupich, świadomych i odważnych dyskutuje na Czerskiej z zaangażowaniem, abstrahując od bardzo podstawowej myśli: jak to się dzieje, że czterech facetów po raz kolejny pcha nas do katastrofy, a my uznajemy ich nieodpowiedzialny kretynizm lub samobójczą interesowność za konieczność? Oto demokracja wywinęła salto, a my – pełna sala ludzi niegłupich, świadomych, odważnych i zaangażowanych – nie widzimy tego. Demokratyczna polityka nie polega już na trudnych wyborach, których kierowani realizmem politycy dokonują pomiędzy koniecznościami tworzonymi przez głosujących wyborców i żelazne prawa np. ekonomii. Polega na rozpaczliwych dylematach wyborców lawirujących pomiędzy koniecznościami narzucanymi przez niekrępowanych żadną odpowiedzialnością polityków.

2. Kto jest winny?

Innymi słowy, kto tu jest tym nieodpowiedzialnie interesownym kretynem? Wśród polityków występujących na Czerskiej Jacek Kozłowski – kiedyś zresztą aktywista Obywateli RP, człowiek przyzwoity, zaangażowany np. na białoruskiej granicy, w odległej już przeszłości prominentny polityk PO, dzisiaj w kierownictwie Pl 2050 Hołowni – opowiadał głownie o niemożności przystania na narzucane jego partii „siłowe rozwiązanie”, o tym, że „pakt senacki” jest w zasadzie fikcją itd. I to on – obok PSL – robił za „czarnego luda”. Nie jestem sympatykiem Pl 2050, rozumiem, dlaczego Jacek dołączył do inicjatywy Hołowni, mniej rozumiem, dlaczego w niej trwa z uporem, nie podzielam większości wypowiedzianych przezeń wczoraj myśli. Ale jednego jestem pewien bez cienia wątpliwości. Nie da się zapraszać Pl 2050 do wspólnej listy, równocześnie bucząc w trakcie wypowiedzi jej polityka.

Oto pełna sala ludzi niegłupich, świadomych, odważnych i zaangażowanych uznała, że powodem porażki wspólnej listy jest Szymon Hołownia, jego narcyzm i jego interes. Dzieje się to, czego najbardziej się obawiałem i nadal obawiam. Znaleźliśmy sobie chłopca do bicia. Mamy winnego. Odbędzie się więc bezwzględne grillowanie „zdrajców”. Wspierać będziemy PO/KO bo oni nie tylko są najsilniejsi i najwięksi, ale są również otwarci – przecież to oni proponują wspólną listę i zapraszają do niej wszystkich. Zrobimy więc to, co już robiliśmy nie raz. Nie doszło do „zjednoczenia”, poradzimy sobie – zagłosujemy na najsilniejszego.

Strategicznie to jeden z głupszych pomysłów. Granice wyniku KO znamy. Wraz z Tuskiem uderzymy głowami w jego szklany sufit. Przegramy.

Ale nie tylko o strategiczny nonsens chodzi. To jest równocześnie fałsz w diagnozie – w dodatku wyjątkowo nieetyczny, kiedy tak buczymy np. na Jacka Kozłowskiego, kiedy mówi po prostu prawdę. Poza bowiem apelami, których wypowiadanie Tuskowi się zawsze opłaca, żadnej poważnej oferty integracji nie było – choć prawdą jest niestety również i to, że politycy Pl 2050 na żadną ofertę uczciwą nie mają ochoty i nie bardzo nawet mają pomysł. Obywatele RP sprawdzali to wielokrotnie. Wspólna lista jest w rzeczywistości pobożnym życzeniem zaangażowanych „nie-polityków”. Życzenie to stoi w ostrym konflikcie z interesem wszystkich polityków i mechanizmami partyjnego awansu – pisałem o tym wielokrotnie, np. tu. Nie da się tu znaleźć „chłopca do bicia”. Tu nie ma szlachetnych niewinnych. Winny jest system i nasza – zaangażowanych wyborców – bierność wobec niego. Bardziej niż zaniechania polityków, którzy – przynajmniej w tym miejscu polityka jeszcze stoi na nogach – kalkulują wyłącznie takie konieczności, które uwzględniać absolutnie muszą. Uczciwa oferta integracji musi pozwolić uczestnikom wyborczego porozumienia „policzyć się” i zmierzyć własne poparcie. Decyzja przynajmniej w jakimś stopniu musi należeć do nas – do wyborców. Nikomu – również najsilniejszej partii – nie wolno decydować, kogo dopuścić do rozmów. Innymi słowy, prawybory lub coś w tym rodzaju. Nie wolno mieć złudzeń – tego nikt z polityków nie zechce. Albo zdobędziemy się na to, by im to narzucić, ale będzie, co ma być i co wynika z „realnych możliwości”. Nic nie wskazuje na to, żebyśmy się na to zdobyli. Na Czerskiej pełna sala porządnych i mądrych ludzi wolała zaleźć sobie winnego

Tekst opublikowany został na pawelkasprzak.pl

O autorze

Dlaczego obywatelskie media są ważne? Chwila prawdy: Google Trends - zestawienie częstości wyszukiwania polityków w internecie

W dziale Polityka

Jak będzie

Będziemy wszyscy wspierać nasz rząd. Słusznie. Bo to jest właśnie nasz rząd. Tak chcieliśmy przez

Czytaj »

Trójpodział władzy

Trójpodział władzy. To nie tylko niezawisłość sądów. To również kontrola rządu przez parlament. To między

Czytaj »

Policzmy się

11 września 2023 roku to kolejny dzień rozmów z wyborcami w ramach akcji „Policzmy się!”

Czytaj »

Stan rozmów

Jeśli wspólna lista opozycji jest niezbędna, a jest, to poważne rozmowy o niej należy prowadzić

Czytaj »

Wielkie udawanie

Nie wszyscy śledzą uważnie i interesują się sprawami publicznymi. Mają do tego prawo, choć budzi

Czytaj »

Eksperyment

KO (PO) deklaruje chęć utworzenia wspólnej listy. Inna rzecz, że te propozycje Tuska mają -na

Czytaj »
komitety obywatelskie

Rachunki krzywd i racja stanu

Podmiotem w wyborach musi być ruch obywatelski. Tylko on jest w stanie wygrać 276 mandatów, nie mówiąc o 305. I tylko on oraz jego przedstawiciele mają szansę zdobyć prawdziwe społeczne zaufanie, a ono przesądza o wszystkim. Musimy powtórzyć mobilizację i wynik z 1989 roku – inaczej przegramy wojnę nazajutrz po wygranej bitwie.

Czytaj »

Stan zagrożenia

Nad Europę i Stany Zjednoczone dotarła kolejna fala ekstremalnych upałów i towarzyszące jej inne zaburzenia

Czytaj »

Kosztowna nieobecność

Donald Tusk podsumował „na gorąco” i krótko czwartkowe „historyczne wydarzenie”, jak określił spotkanie przywódców europejskich

Czytaj »
wybory

Algorytm porażki

O Kaczyńskim, PiS-ie i całej tej zachłannej i pozbawionej skrupułów władzy pisać teraz nie będę.

Czytaj »
pieniądze za praworządność

Różne sposoby na samobójstwo

Wczorajsza „Polityka” przyniosła ważny wywiad Jerzego Baczyńskiego z Donaldem Tuskiem. Polityk w Polsce, który powie:

Czytaj »
Andrzej Duda

Orędzie Prezydenta

Oczywiście, że nie można mu wierzyć. Gdyby robił to, co powinien, by jego działania i

Czytaj »
jedna lista

Kanonada

Żądania wspólnej listy wyborczej całej opozycji powinny być adresowane przede wszystkim do KO i Donalda Tuska – bo jego wezwania do jedności to polityczna mimikra, a nie żaden realny plan. Żądania powinny dotyczyć tego, jak tę listę konstruować, by dla pozostałych partii udział nie oznaczał samobójstwa. Słychać te żądania dziś powszechnie, zwłaszcza w Gazecie Wyborczej, ale nie tylko. Tkwi w tym paradoks, o którym warto chwilę pomyśleć – dlaczego teraz, a nie np. przed wyborami w 2019 roku, skoro to wtedy sytuacja była jednoznaczna, a dzisiaj nie jest? Przede wszystkim jednak ów postulat przybrał dziś postać politycznej kanonady, w której m.in. sam wziąłem udział. Tusk wzywa, pozostali odmawiają i to oni są celem artyleryjskiego ostrzału. Jego efekt zaczyna już być widoczny w sondażach. To nie tylko niesprawiedliwie jednostronna polityczna nawalanka, ale i gra bardzo niebezpieczna. Tak grać nie wolno. Zarówno z pryncypialnych, jak i strategicznych powodów. W tej grze głosy wszystkich polityków brzmią fałszywie. Próbujmy patrzeć trzeźwo, bez uproszczeń, bez wypierania rzeczywistości. To nie jest tekst „tożsamościowy” i na pewno nie ku pokrzepieniu serc. To jest tekst o tym, jak być może da się wygrać, a jak na pewno nie.

Czytaj »
KOD; Komitet Obrony Demokracji; Prawybory

Do przyjaciółek i przyjaciół z KOD

Kandydujcie. Z obywatelskich list, nie z tych, które partie układają dla siebie. Zbudujmy obywatelską reprezentację, której głosu nie będzie już można po prostu zignorować, jak robiono to zawsze dotąd w odpowiedzi na wezwania do wspólnej listy, do prawyborów, do zdecydowanych działań poza parlamentem i do przeróżnych innych rzeczy – i jak zignorowano nasz głos z tą wyjątkową ostentacją, na którą w osłupieniu patrzyliśmy w czasie niesławnej, zawstydzającej i upokarzającej nas sejmowej owacji. Nie apelujmy już tylko do rozsądku i sumień polityków. Zmieńmy pozycje w ich kalkulacjach.

Czytaj »
aborcja

Mniejsze zło już nie istnieje

Z oskarżeniami swoich mamy oczywisty kłopot. Może jednak my wszyscy, którzy głosujemy we wciąż przegrywanych wyborach, chodzimy na demonstracje, robimy, co możemy lub chociaż myślimy, co zrobić się da, powinniśmy się wreszcie dowiedzieć, że politycy opozycji rozgrywają inny mecz niż my.

Czytaj »
Piotr Szczęsny

Kasprzak pisze do Tuska

W dniu 6 rocznicy wyborów z 2015 roku, kiedy PiS przejął samodzielnie parlamentarną większość po raz pierwszy w historii III RP (lub IV), Paweł Kasprzak w otwartym liście do Donalda Tuska formułuje 8 punktów możliwej mapy drogowej, która poprzez wyborcze zwycięstwo ma szansę zakończyć polski kryzys i polską wojnę.

Czytaj »