Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków -- nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

Celem jest obywatelskie społeczeństwo

Bez debaty polityka nie jest możliwa. Bez debaty publicznej niemożlliwa jest polityka demokratyczna. Bez mediów jako czwartej władzy w państwie nie ma mowy o demokracji, której instytucje należą do obywateli.

Wyobraź sobie, że zamiast bojkotować Orlen, który uczestniczy w zamachu na niezależne media, co dziesiąty wyborca opozycji przeznacza miesięcznie równowartość jednego litra benzyny na fundusz społecznych mediów.
Wesprzyj projekt obywatelskich mediów

Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków — nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

O „ruskim” to gazie piosenka

Dramatycznie niski jest poziom publicznej debaty w Polsce. O sprawach ważnych właściwie nie rozmawia się w ogóle. Dotyczy to polityków, partii i innych środowisk do tego predystynowanych; publicystów i dziennikarzy, grup eksperckich. My, znający się jako tako na problematyce w obrębie swoich specjalizacji, poruszamy się jak dzieci we mgle w sprawach dotyczących nas wszystkich, bo znikąd nie płynie do nas rzetelna informacja, wiedza, odpowiedzialny przegląd opinii

Politycy opowiadają jakieś farmazony, kłamią albo w ogóle nie mają pojęcia o czym mówią i w efekcie podejmowane są decyzje, które nie mają nic wspólnego z realną oceną rzeczywistości i służą jedynie jakiemuś krótkowzrocznemu, partykularnemu interesowi politycznemu… a my nawet nie mamy narzędzi, aby to ocenić. Z pewnością gdzieś są ludzie, którzy na poszczególnych sprawach się znają i mają coś istotnego do powiedzenia, ale z nich nie korzystamy i nie mamy dostępu do ich wiedzy. Politycy siedząc zamknięci w swoim świecie, gdzie liczy się tylko jedno – jak zdobyć i utrzymać władzę – robią i mówią co chcą, a my nie potrafimy ocenić skali ich nieodpowiedzialności i głupoty, bo środowiska opiniotwórcze zajmują się tym samym – ich, polityków grą o władzę i sobą, by być „oglądanym”, „czytanym”, popularnym. Jak coś wymaga uwagi i skupienia, nie jest klikane i to im wystarcza, by dokonać wyboru tematów.

Brak szerokiego dostępu do wiedzy i informacji, brak dyskusji i debaty publicznej to jest prawdziwy dramat, który jak szybko nic się nie zmieni skończy się katastrofą, bo jak się przyjrzymy bliżej którejś z konkretnych spraw, przeczyta się trochę, poszuka, to włosy się jeżą, że mając władzę, pieniądze i płynące z nich możliwości, można aż tak głupio, aż tak nieodpowiednio zarządzać sprawami dotyczącymi naszej przyszłości, naszego bezpieczeństwa i dobrobytu.

A My, jak stado baranów, nawet nie mamy zdania w tej sprawie.

WESPRZYJ mini-noclegownię dla uchodźców z Ukrainy

Zamiast tego mamy codziennie kłamstwa i ordynarną propagandę w mediach władzy lub Monikę Olejnik po kolacji, która serwuje nam kolejną słowną bitwę o nic, w „Polityce” raz na kwartał ukaże się poprawny politycznie przegląd opinii z Zachodu a raz na rok lub trzy lata książka na ten temat, partie opozycyjne boją się jak ognia tematów, które wymagają konkretów i co niektóre jedynie puszczają oko do elitarnych środowisk z organizacji pozarządowych a partia władzy odwrotnie – rządzi, bo dzieli, ale w swoich szeregach ma myślicieli jak poseł Suski, bohater memów, intelektualnie podobny do Jana Chryzostoma Paska z jego pamiętników z wypraw do Danii, też posła a nawet marszałka, choć z czasów, gdy w Anglii urzędnikiem państwowym był Isaak Newton. W tym sensie niewiele się zmieniło. Po baroku pozostało kilka artystycznie ciekawych kościołów, parę dobrych, metafizycznych wierszy, zabobony i zgliszcza państwa. Polska w ruinie.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Osiemnastka Polski w Unii…

Rosja zakręciła kurek z gazem, bo trwa wojna, której jesteśmy stroną. Pisze i mówi się o tym wiele, ale aż tak powierzchownie, przyczynkarsko, że właściwie „nie na temat”. Do zapamiętania pozostają jedynie krzykliwe tytuły. Nie spotkałem żadnej głębszej oceny prowadzonej przez władzę polityki energetycznej, której przecież ten fakt jest istotnym elementem. Wojna Putina to jest również wojna klimatyczna, jak piszą niektórzy i wojna o rynek dla swoich surowców.

Cieszymy się z potencjalnej dywersyfikacji dostaw, okłamujemy o bezpieczeństwie wynikającym z posiadanego gazu w magazynach a nie zwracamy uwagi, że „postawienie najpierw na węgiel, a później na gaz” w polityce energetycznej było i jest błędem politycznym, gospodarczym i środowiskowym, z którego jak najszybciej w sposób kontrolowany trzeba się wycofać. Nikt nie zadaje pytania – „Co dalej?”, bo atom to od lat ta sama mrzonka, która jak się ziści, to zdecydowanie za późno a sprawa dotyczy „tu i teraz”. Nikt też nie ocenia całości „stanu polskiej energetyki” po trzydziestu latach wolności i osiemnastu latach członkostwa w UE w tym zatrważającej działalności aktualnej władzy w tym zakresie, działalności zagrażającej naszemu bezpieczeństwu, działalności kompletnie bez sensu, szkodliwej i sprzecznej z racją stanu.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Szacunek dla Joanny i wstyd dla tych, którzy odebrali jej immunitet

Uprzywilejowana pozycja tradycyjnych, pilnujących swych źródeł dochodów i monopoli molochów energetycznych, będących przede wszystkim „narzędziem władzy” w rękach rządzącej partii a nie efektywnymi, służącymi zapewnieniu „bezpieczeństwa energetycznego” podmiotami w czasach, gdy o szeroko rozumianym (cywilizacyjnym, klimatycznym, militarnym, ekonomicznym) bezpieczeństwie energetycznym stanowią rozproszone źródła oparte o OZE, jest kluczowym, strategicznym wyborem aktualnej władzy. Jest wielkim zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa sytuującym nas na „wschodzie” a nie w obrębie zintegrowanych programów Zielonej Transformacji Unii Europejskiej. Wyrzuca nas poza Unię, poza współczesność zachodu, cofa nie poruszając się do przodu.

Cóż, trzeba pilnować swoich politycznych interesów i interesów „swoich” firm a nie ludzi i przyszłych pokoleń ględząc przy okazji o „suwerenności” i „bezpieczeństwie”, gdy torpedują współpracę i programy unijne i lekceważą OZE, jedynie tak naprawdę dzisiaj dostępne „własne” i „niezależne” źródła energii. To, że potrzebna jest jakaś rezerwa wyrównująca czasowe niedobory OZE wszyscy wiedzą i są na wyciągnięcie ręki w przyszłości instrumenty, by ją zapewnić.

PiS w ramach swojej antyunijnej obsesji ten „konserwatywny” program utrzymania molochów ze starymi źródłami energii w swoich rękach konsekwentnie od 7 lat realizuje, realizuje tu i teraz, mimo wojny i mimo zmaterializowanych zagrożeń. Nawet, by utrzymać władzę, gotowi są zrezygnować z blisko 60 mld euro z programów UE na transformację energetyczną i zostawić wszystko „tak jak było”, bo władza jest najważniejsza. To nie jest „kaprys” władzy czy przemyślana taktyka. To jest mentalne i intelektualne ograniczenie. O tym milczy się w debacie publicznej, jakby tego problemu nie było.

Gdyby… i tutaj można wymieniać i wymieniać kolejne błędy i zaniechania. Gdyby nie poddawali się presji interesów resortowych, gdyby myśleli perspektywicznie, gdyby nie bali się stracić poparcia w wybranych grupach zawodowych, gdyby nie chcieli, każdy po kolei i po swojemu otwierać i zamykać „otwartych drzwi”, gdyby wykorzystali fundusze, które są do tego przeznaczone z unijnych opłat za emisję CO2 na cele transformacji a nie na bieżące, „inne potrzeby”, gdyby z powodów ideologicznych, kompletnie irracjonalnie, by podlizać się księżom i otumanionym ludziom i by nie naruszyć monopolu „swoich” molochów nie zastopowali inwestycji prywatnych w OZE z wiatru, słońca i biogazu, gdyby poszli po rozum do głowy i skorzystali z wiedzy i okazji, by wykorzystać doświadczenia innych, którzy skutecznie przeprowadzają konieczne zmiany, gdyby… Nie, lepiej tkwić jak Putin w przekonaniu, że ten który ma w ręku kurek, ten ma władzę. Proste to choć głupie, bo prowadzi do wojen i uzależnienia.

PS. O wojnie Rosji Putina jako o pierwszej, pełnowymiarowej wojnie klimatycznej i możliwym, alternatywnym spojrzeniu w przyszłość profesora Kołodki pisałem na początku kwietnia – TUTAJ.


  • Paweł Bujalski – polityk, samorządowiec, przedsiębiorca, wiceprezydent Warszawy w latach 1994–1999.

Tekst opublikowany został na pawelbujalski.blog

O autorze

Dlaczego obywatelskie media są ważne? Chwila prawdy: Google Trends - zestawienie częstości wyszukiwania polityków w internecie

W dziale Polityka

Jak będzie

Będziemy wszyscy wspierać nasz rząd. Słusznie. Bo to jest właśnie nasz rząd. Tak chcieliśmy przez

Czytaj »

Trójpodział władzy

Trójpodział władzy. To nie tylko niezawisłość sądów. To również kontrola rządu przez parlament. To między

Czytaj »

Policzmy się

11 września 2023 roku to kolejny dzień rozmów z wyborcami w ramach akcji „Policzmy się!”

Czytaj »

Stan rozmów

Jeśli wspólna lista opozycji jest niezbędna, a jest, to poważne rozmowy o niej należy prowadzić

Czytaj »

Wielkie udawanie

Nie wszyscy śledzą uważnie i interesują się sprawami publicznymi. Mają do tego prawo, choć budzi

Czytaj »

Eksperyment

KO (PO) deklaruje chęć utworzenia wspólnej listy. Inna rzecz, że te propozycje Tuska mają -na

Czytaj »
komitety obywatelskie

Rachunki krzywd i racja stanu

Podmiotem w wyborach musi być ruch obywatelski. Tylko on jest w stanie wygrać 276 mandatów, nie mówiąc o 305. I tylko on oraz jego przedstawiciele mają szansę zdobyć prawdziwe społeczne zaufanie, a ono przesądza o wszystkim. Musimy powtórzyć mobilizację i wynik z 1989 roku – inaczej przegramy wojnę nazajutrz po wygranej bitwie.

Czytaj »

Stan zagrożenia

Nad Europę i Stany Zjednoczone dotarła kolejna fala ekstremalnych upałów i towarzyszące jej inne zaburzenia

Czytaj »

Kosztowna nieobecność

Donald Tusk podsumował „na gorąco” i krótko czwartkowe „historyczne wydarzenie”, jak określił spotkanie przywódców europejskich

Czytaj »
wybory

Algorytm porażki

O Kaczyńskim, PiS-ie i całej tej zachłannej i pozbawionej skrupułów władzy pisać teraz nie będę.

Czytaj »
pieniądze za praworządność

Różne sposoby na samobójstwo

Wczorajsza „Polityka” przyniosła ważny wywiad Jerzego Baczyńskiego z Donaldem Tuskiem. Polityk w Polsce, który powie:

Czytaj »
Andrzej Duda

Orędzie Prezydenta

Oczywiście, że nie można mu wierzyć. Gdyby robił to, co powinien, by jego działania i

Czytaj »
jedna lista

Kanonada

Żądania wspólnej listy wyborczej całej opozycji powinny być adresowane przede wszystkim do KO i Donalda Tuska – bo jego wezwania do jedności to polityczna mimikra, a nie żaden realny plan. Żądania powinny dotyczyć tego, jak tę listę konstruować, by dla pozostałych partii udział nie oznaczał samobójstwa. Słychać te żądania dziś powszechnie, zwłaszcza w Gazecie Wyborczej, ale nie tylko. Tkwi w tym paradoks, o którym warto chwilę pomyśleć – dlaczego teraz, a nie np. przed wyborami w 2019 roku, skoro to wtedy sytuacja była jednoznaczna, a dzisiaj nie jest? Przede wszystkim jednak ów postulat przybrał dziś postać politycznej kanonady, w której m.in. sam wziąłem udział. Tusk wzywa, pozostali odmawiają i to oni są celem artyleryjskiego ostrzału. Jego efekt zaczyna już być widoczny w sondażach. To nie tylko niesprawiedliwie jednostronna polityczna nawalanka, ale i gra bardzo niebezpieczna. Tak grać nie wolno. Zarówno z pryncypialnych, jak i strategicznych powodów. W tej grze głosy wszystkich polityków brzmią fałszywie. Próbujmy patrzeć trzeźwo, bez uproszczeń, bez wypierania rzeczywistości. To nie jest tekst „tożsamościowy” i na pewno nie ku pokrzepieniu serc. To jest tekst o tym, jak być może da się wygrać, a jak na pewno nie.

Czytaj »
KOD; Komitet Obrony Demokracji; Prawybory

Do przyjaciółek i przyjaciół z KOD

Kandydujcie. Z obywatelskich list, nie z tych, które partie układają dla siebie. Zbudujmy obywatelską reprezentację, której głosu nie będzie już można po prostu zignorować, jak robiono to zawsze dotąd w odpowiedzi na wezwania do wspólnej listy, do prawyborów, do zdecydowanych działań poza parlamentem i do przeróżnych innych rzeczy – i jak zignorowano nasz głos z tą wyjątkową ostentacją, na którą w osłupieniu patrzyliśmy w czasie niesławnej, zawstydzającej i upokarzającej nas sejmowej owacji. Nie apelujmy już tylko do rozsądku i sumień polityków. Zmieńmy pozycje w ich kalkulacjach.

Czytaj »
aborcja

Mniejsze zło już nie istnieje

Z oskarżeniami swoich mamy oczywisty kłopot. Może jednak my wszyscy, którzy głosujemy we wciąż przegrywanych wyborach, chodzimy na demonstracje, robimy, co możemy lub chociaż myślimy, co zrobić się da, powinniśmy się wreszcie dowiedzieć, że politycy opozycji rozgrywają inny mecz niż my.

Czytaj »
Piotr Szczęsny

Kasprzak pisze do Tuska

W dniu 6 rocznicy wyborów z 2015 roku, kiedy PiS przejął samodzielnie parlamentarną większość po raz pierwszy w historii III RP (lub IV), Paweł Kasprzak w otwartym liście do Donalda Tuska formułuje 8 punktów możliwej mapy drogowej, która poprzez wyborcze zwycięstwo ma szansę zakończyć polski kryzys i polską wojnę.

Czytaj »