Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków -- nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

Celem jest obywatelskie społeczeństwo

Bez debaty polityka nie jest możliwa. Bez debaty publicznej niemożlliwa jest polityka demokratyczna. Bez mediów jako czwartej władzy w państwie nie ma mowy o demokracji, której instytucje należą do obywateli.

Wyobraź sobie, że zamiast bojkotować Orlen, który uczestniczy w zamachu na niezależne media, co dziesiąty wyborca opozycji przeznacza miesięcznie równowartość jednego litra benzyny na fundusz społecznych mediów.
Wesprzyj projekt obywatelskich mediów

Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków — nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

W poszukiwaniu miliona zmarnowanych głosów — jak nie powtórzyć błędów z 2019 roku, część I

Analizowanie wyników wcześniejszych wyborów pozwala lepiej zrozumieć, jak działa ordynacja wyborcza i co należy zrobić, żeby za rok o tej porze cieszyć się ze zdecydowanego zwycięstwa opozycji demokratycznej. Jest to ciekawsze, niż emocjonowanie się wynikami kolejnych sondaży

Rozmawiając o jednej liście opozycji demokratycznej w wyborach w 2023, bardzo często pada argument prawie miliona zmarnowanych głosów partii opozycyjnych w ostatnich wyborach. Warto przyjrzeć się, ile i z jakich dokładnie powodów te głosy zostały stracone. To pozwoli odpowiedzieć na pytanie, co należy zrobić teraz, aby w następnych wyborach było inaczej.

Ponad milion głosów wyborców opozycji, które nie miały wpływu na wynik wyborów

Na PiS w 2019 roku głosowało 8,051 mln osób. Suma głosów oddanych na Koalicję Obywatelską, Lewicę i Koalicję Polską to 8,959 mln, czyli 907 tys. więcej niż głosy oddane na PiS. Są cztery główne kategorie utraconych głosów:

  • Iluzja, że wszystkie partie opozycyjne mają zasięg krajowy
  • Zmarnowane głosy wyborców głosujących za granicą
  • Brak uaktualnionej liczby wybieranych posłów w okręgach wyborczych
  • Poparcie poniżej trzech mandatów w okręgu wyborczym

Rozpatrując te cztery kategorie oddanych głosów, możemy doliczyć się ponad miliona zmarnowanych głosów w wyborach w 2019 roku.

Iluzja, że wszystkie partie opozycyjne mają zasięg krajowy

Na pytanie, ile mamy w Polsce partii o zasięgu ogólnokrajowy, każdy średnio zorientowany politycznie człowiek potrafi wymienić przynajmniej pięć. Oczywiście jest dużo partii politycznych, które mają struktury regionalne w całym kraju, natomiast o tym czy partia ma zasięg ogólnokrajowy, w moim przekonaniu świadczy to, czy w każdym okręgu wyborczym do Sejmu ma na tyle duże poparcie, aby zdobyć przynajmniej jeden mandat poselski. Przy takiej definicji partii o zasięgu ogólnokrajowym, analiza wyników wyborów do Sejmu w XXI wieku pokazuje, że takimi partiami są tylko PO/KO i PiS. Za ugrupowanie o zasięgu krajowym można dziś uznawać również Polskę 2050, bo zarówno wynik Szymona Hołowni w wyborach prezydenckich w 2020 roku, jak i aktualne sondaże pokazują poparcie we wszystkich okręgach wyborczych pozwalające na uzyskanie przynajmniej jednego mandatu poselskiego w każdym z nich.

Lewica, PSL, Konfederacja systematycznie nie uzyskują mandatów we wszystkich okręgach wyborczych w Polsce. Porównując historyczne wyniki wyborcze PSL i SLD możemy dojść do zaskakujących wniosków. Województwo śląskie, gdzie w 6 okręgach wyborczych wybieramy 55 posłów, to dla PSL wyborcze Himalaje nie do zdobycia. Z tego województwa jeszcze nigdy w XXI wieku nie było w Sejmie posła reprezentującego PSL. W roku 2019 w wyborach do Sejmu na Śląsku oddano 2,153 mln ważnych głosów, wśród nich 128,5 tys. na listę Koalicji Polskiej. Nie przełożyło się to na żaden mandat poselski, wszystkie te głosy zostały zmarnowane. W skali całego kraju Koalicja Polska nie osiągnęła wyniku wyborczego pozwalającego na jeden mandat w 11 okręgach wyborczych. Zmarnowane głosy oddane w tych okręgach wyborczych na Koalicję Polską to w sumie 255,9 tys.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Debata obywatelska. Wspólna lista opozycji – co zrobić, by tak się stało

Ten sam problem dotyczy Lewicy. W 2019 roku w 6 okręgach wyborczych, w których wybieraliśmy 59 posłów, Lewica uzyskała wynik niedający ani jednego miejsca w Sejmie. W okręgach wyborczych Nowy Sącz i Tarnów SLD swoje ostatnie mandaty poselskie zdobyła w 2001 roku za czasów Leszka Milera. Od tego czasu we wszystkich kolejnych wyborach głosy oddane na partie lewicowe w tych okręgach nie przełożyły się na ani jeden mandat poselski. W 2019 roku mimo zjednoczenia Lewicy, 147,7 tys. głosów oddanych na tę koalicję w 6 okręgach wyborczych zostało zmarnowanych.

Sumując głosy Koalicji Polskiej i Lewicy w tych okręgach wyborczych, gdzie tym partiom nie udało się zdobyć żadnego mandatu, otrzymujemy 403,6 tys. zmarnowanych głosów spowodowane tym, że ugrupowania, które realnie nie mają poparcia ogólnokrajowego, za takie uważają się w wyborach do Sejmu. To naturalne, że partia tradycyjnie ludowa nie ma dużego poparcia w ośrodkach miejskich, tak samo nie jest czymś niezwykłym, że wartości lewicowe nie mają poparcia w konserwatywnych regionach Polski. My, jako wyborcy, możemy jednak oczekiwać od tych partii takiej strategii wyborczej, która to bierze pod uwagę.

Najprostsza strategia, to start kandydatów tych partii na wspólnej liście partii opozycyjnych. Rozumiem obawy PSL, że ich konserwatywny elektorat może nie zagłosować w 100% na wspólną listę. Tu potrzebna jest akcja edukacyjna, że wspólna lista nie zaciera różnic ideowych i wyborca PSL będzie mógł na niej znaleźć tego samego kandydata, który dotychczas startował na liście partyjnej. Musimy też pamiętać, że 128,5 tys. wyborców Koalicji Polskiej głosujących w 2019 roku na listę PSL na Śląsku, pierwszy raz w XXI wieku mogłoby mieć w Sejmie swoich posłów. Szansa posiadania po latach własnego posła powinna być czynnikiem dodatkowej mobilizacji wyborczej. Ta sama logika dotyczy wyborców Lewicy w konserwatywnych okręgach wyborczych Małopolski, Podkarpacia i Mazowsza.

Przy podziale mandatów w okręgu wyborczym istotny jest realny próg wyborczy dla tego okręgu, który wynika z liczby wybieranych w tym okręgu posłów i konkurujących list wyborczych. Próg dla okręgów 7-9 mandatowych wynosi około 9-12%. Im więcej mandatów do podziału, tym realny próg wyborczy maleje. Dla okręgu warszawskiego, gdzie wybieranych jest 20 posłów, wynosi poniżej 5%. Poza wspólną listą inne koalicje wyborcze też mogą pozwolić partiom, które nie mają wyborczego zasięgu ogólnokrajowego, przekroczyć próg wyborczy we wszystkich okręgach w Polsce. Jako wyborcy musimy tego wymagać od każdej partii opozycji demokratycznej.

Zmarnowane głosy wyborców głosujących za granicą

Ile głosów oddanych za granicą zostało zmarnowanych? Wszystkie. Głosy Polaków głosujących poza Polską nie miały żadnego znaczenia na wynik wyborów. To może wydawać się kontrowersyjne, ale postaram się to wyjaśnić. Głosy Polaków głosujących za granicą dodawane są do głosów oddanych w okręgu wyborczym nr 19 – Warszawa. Zagregowane preferencje wyborcze wszystkich obwodów wyborczych zagranicznych są bardzo zbliżone do wyborców w Warszawie. Efekt dodawania tych głosów w okręgu warszawskim jest taki, że rośnie frekwencja wyborcza, ale ani o jeden mandat

poselski nie zmienia się wynik żadnej partii. Tak wyglądało przeliczenie głosów na mandaty poselskie w okręgu warszawskim w wyborach w 2019 roku:

Tabela 1. Wyniki wyborów do Sejmu w 2019 roku, okręg nr 19 – Warszawa

Jeżeli nie uwzględnilibyśmy głosów oddanych za granicą i przydzielili mandaty poselskie tylko na podstawie głosów oddanych w Warszawie, otrzymamy taki sam przydział mandatów:

Tabela 2. Wyniki wyborów do Sejmu w 2019 roku, okręg nr 19 – Warszawa, tylko wyborcy głosujący w Warszawie

Wynika z tego, że wszystkie głosy oddane za granicą zostały zmarnowane, łącznie z głosami oddanymi na PiS. W naszych wyliczeniach musimy brać pod uwagę relatywny wynik opozycji demokratycznej względem PiS. Zagranica oddała łącznie 200,3 tys. głosów na KO, Lewicę i PSL oraz 78,2 tys. głosów na PiS. Wynik netto straconych głosów na listy opozycyjne to 122,1 tys.

Sumowanie głosów zagranicy do głosów oddanych w okręgu warszawskim prowadzi do osłabienia znaczenia głosu wyborców głosujących w Warszawie. Najlepiej obrazuje to średnia głosów potrzebna do uzyskania mandatu w danym okręgu wyborczym. W okręgu warszawskim 1,382 mln głosów przełożyło się na 20 mandaty poselskie, co daje średnio 69,1 tys. głosów na jednego wybranego posła. Dla porównania, średnia dla całego kraju bez Warszawy to 38,8 tys. głosów na jednego wybranego posła. Możemy powiedzieć, że głos oddany w okręgu warszawski miał tylko 56% wagi głosu oddanego w innych okręgach wyborczych w Polsce.

Ten stan można zmienić, zmieniając regulacje Kodeksu wyborczego. Możliwe jest kilka rozwiązań  – Zagranica może mieć oddzielny okręg wyborczy, gdzie wybierano by 7 posłów, a na terenie kraju wybierano by 453 posłów. Można również zwiększyć liczbę wybieranych posłów w okręgu warszawskim o dodatkowo 4-7 posłów. Innym rozwiązaniem jest przypisane głosów z poszczególnych zagranicznych obwodów głosowania do różnych okręgów wyborczych w Polsce. Eksperci proponują tu dwa rozwiązania – głosowanie korespondencyjne do okręgów wyborczych zgodnych z ostatnim miejscem zamieszkania w Polsce, albo losowe przypisanie różnych obwodowych komisji zagranicznych do wszystkich 41 okręgów wyborczych w Polsce. Tą metodą nie byłoby kumulacji głosów oddanych za granicą w jednym okręgu wyborczym.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Nowe okręgi senackie zgodne z kodeksem wyborczym

Przy obecnej większości sejmowej trudno spodziewać się zmian w kodeksie wyborczym przed wyborami, które prowadziłyby do tego, aby wyborcy w Warszawie mieli siłę głosu zbliżoną do reszty kraju. Musimy mieć jednak świadomość, że wymaga tego zasada równości głosu wyborczego. Równie istotny jest szacunek dla Polaków głosujących za granicą. Dla nich głosowanie wiąże się ze znacznie większym kosztem, niż wyjście do lokalu wyborczego w najbliższej szkole w wyborczą niedzielę. Tymczasem, jeżeli nic się nie zmieni, Polacy głosujący za granicą nie będą mieli żadnego wpływu na wynik wyborów do Sejmu.

Jeżeli nie dokona się żadna zmiana w Kodeksie wyborczym niwelująca tę nierówność głosu wyborców w okręgu nr 19, jedyne co pozostanie świadomemu wyborcy w Warszawie, to pobrać zaświadczenie o prawie do głosowania i zagłosować w jednym z dwóch okręgów wyborczych sąsiadujących z Warszawą. Tam siła głosu wyborczego jest większa. Co by się stało, gdyby w 2019 roku na masową skalę postąpili tak wyborcy Lewicy? Przyjmijmy, że co trzeci głosujący w Warszawie na tę listę, w dniu wyborów wybrałby się 10 – 15 km poza Warszawę i zagłosował na Lewicę w powiecie mińskim, czyli w okręgu wyborczym nr 18 – Siedlce. Oznaczałoby to przesunięcie 62,2 tys. głosów oddanych na Lewicę z okręgu warszawskiego do siedleckiego. W okręgu warszawskim Lewica, mimo mniejszej liczby głosujących wciąż uzyskałaby 3 mandaty poselskie, a w okręgu siedleckim te głosy dodane do 29,2 tys. osób, które faktycznie głosowały na Lewicę w okręgu 18, dałyby dwa mandaty, jeden kosztem PiS, drugi kosztem KO. To dość ekstremalny przypadek wynikający z tego, że Lewicy w 2019 roku w Warszawie brakowało mniej niż 2000 głosów, aby zdobyć czwarty mandat. Co do zasady, każda taka masowa akcja, wśród wyborców opozycji, doprowadziłaby do lepszego wyniku wyborczego w skali kraju.

Ta turystyka wyborcza mogłaby wypaczać wynik w poszczególnych okręgach wyborczych, ale byłaby racjonalną obywatelską odpowiedzią na brak zaadresowania braku równości głosu wyborców okręgu nr 19 względem reszty kraju.

Podsumowanie

PSL i Lewica z punktu widzenia wyborów do Sejmu nie są partiami o zasięgu ogólnokrajowym, bo nie mają wystarczającego poparcia we wszystkich okręgach wyborczych, aby uzyskać przynajmniej jeden mandat w każdym z nich. W wyborach w 2019 roku doprowadziło to do 403,6 tys. zmarnowanych głosów. Odpowiedzią jest łączenie się w większe koalicje wyborcze, które przyciągną kilkanaście procent głosujących w każdym okręgu wyborczym.

Głosy oddane za granicą były w 2019 w całości zmarnowane, bo nie miały żadnego wpływu na podział mandatów w Warszawie. Ten problem można zaadresować, zmieniając Kodeks wyborczy, w przeciwnym razie świadomy wyborca zamieszkały w Warszawie powinien głosować w okręgach wyborczych podwarszawskich.

W dwóch opisanych przeze mnie kategoriach głosów Opozycja demokratyczna straciła ponad pół miliona głosów. Jak zostało stracone kolejne pół miliona głosów, opiszę w drugiej części mojego artykułu za tydzień.

O autorze

Dlaczego obywatelskie media są ważne? Chwila prawdy: Google Trends - zestawienie częstości wyszukiwania polityków w internecie

W dziale Polityka

Jak będzie

Będziemy wszyscy wspierać nasz rząd. Słusznie. Bo to jest właśnie nasz rząd. Tak chcieliśmy przez

Czytaj »

Trójpodział władzy

Trójpodział władzy. To nie tylko niezawisłość sądów. To również kontrola rządu przez parlament. To między

Czytaj »

Policzmy się

11 września 2023 roku to kolejny dzień rozmów z wyborcami w ramach akcji „Policzmy się!”

Czytaj »

Stan rozmów

Jeśli wspólna lista opozycji jest niezbędna, a jest, to poważne rozmowy o niej należy prowadzić

Czytaj »

Wielkie udawanie

Nie wszyscy śledzą uważnie i interesują się sprawami publicznymi. Mają do tego prawo, choć budzi

Czytaj »

Eksperyment

KO (PO) deklaruje chęć utworzenia wspólnej listy. Inna rzecz, że te propozycje Tuska mają -na

Czytaj »
komitety obywatelskie

Rachunki krzywd i racja stanu

Podmiotem w wyborach musi być ruch obywatelski. Tylko on jest w stanie wygrać 276 mandatów, nie mówiąc o 305. I tylko on oraz jego przedstawiciele mają szansę zdobyć prawdziwe społeczne zaufanie, a ono przesądza o wszystkim. Musimy powtórzyć mobilizację i wynik z 1989 roku – inaczej przegramy wojnę nazajutrz po wygranej bitwie.

Czytaj »

Stan zagrożenia

Nad Europę i Stany Zjednoczone dotarła kolejna fala ekstremalnych upałów i towarzyszące jej inne zaburzenia

Czytaj »

Kosztowna nieobecność

Donald Tusk podsumował „na gorąco” i krótko czwartkowe „historyczne wydarzenie”, jak określił spotkanie przywódców europejskich

Czytaj »
wybory

Algorytm porażki

O Kaczyńskim, PiS-ie i całej tej zachłannej i pozbawionej skrupułów władzy pisać teraz nie będę.

Czytaj »
pieniądze za praworządność

Różne sposoby na samobójstwo

Wczorajsza „Polityka” przyniosła ważny wywiad Jerzego Baczyńskiego z Donaldem Tuskiem. Polityk w Polsce, który powie:

Czytaj »
Andrzej Duda

Orędzie Prezydenta

Oczywiście, że nie można mu wierzyć. Gdyby robił to, co powinien, by jego działania i

Czytaj »
jedna lista

Kanonada

Żądania wspólnej listy wyborczej całej opozycji powinny być adresowane przede wszystkim do KO i Donalda Tuska – bo jego wezwania do jedności to polityczna mimikra, a nie żaden realny plan. Żądania powinny dotyczyć tego, jak tę listę konstruować, by dla pozostałych partii udział nie oznaczał samobójstwa. Słychać te żądania dziś powszechnie, zwłaszcza w Gazecie Wyborczej, ale nie tylko. Tkwi w tym paradoks, o którym warto chwilę pomyśleć – dlaczego teraz, a nie np. przed wyborami w 2019 roku, skoro to wtedy sytuacja była jednoznaczna, a dzisiaj nie jest? Przede wszystkim jednak ów postulat przybrał dziś postać politycznej kanonady, w której m.in. sam wziąłem udział. Tusk wzywa, pozostali odmawiają i to oni są celem artyleryjskiego ostrzału. Jego efekt zaczyna już być widoczny w sondażach. To nie tylko niesprawiedliwie jednostronna polityczna nawalanka, ale i gra bardzo niebezpieczna. Tak grać nie wolno. Zarówno z pryncypialnych, jak i strategicznych powodów. W tej grze głosy wszystkich polityków brzmią fałszywie. Próbujmy patrzeć trzeźwo, bez uproszczeń, bez wypierania rzeczywistości. To nie jest tekst „tożsamościowy” i na pewno nie ku pokrzepieniu serc. To jest tekst o tym, jak być może da się wygrać, a jak na pewno nie.

Czytaj »
KOD; Komitet Obrony Demokracji; Prawybory

Do przyjaciółek i przyjaciół z KOD

Kandydujcie. Z obywatelskich list, nie z tych, które partie układają dla siebie. Zbudujmy obywatelską reprezentację, której głosu nie będzie już można po prostu zignorować, jak robiono to zawsze dotąd w odpowiedzi na wezwania do wspólnej listy, do prawyborów, do zdecydowanych działań poza parlamentem i do przeróżnych innych rzeczy – i jak zignorowano nasz głos z tą wyjątkową ostentacją, na którą w osłupieniu patrzyliśmy w czasie niesławnej, zawstydzającej i upokarzającej nas sejmowej owacji. Nie apelujmy już tylko do rozsądku i sumień polityków. Zmieńmy pozycje w ich kalkulacjach.

Czytaj »
aborcja

Mniejsze zło już nie istnieje

Z oskarżeniami swoich mamy oczywisty kłopot. Może jednak my wszyscy, którzy głosujemy we wciąż przegrywanych wyborach, chodzimy na demonstracje, robimy, co możemy lub chociaż myślimy, co zrobić się da, powinniśmy się wreszcie dowiedzieć, że politycy opozycji rozgrywają inny mecz niż my.

Czytaj »
Piotr Szczęsny

Kasprzak pisze do Tuska

W dniu 6 rocznicy wyborów z 2015 roku, kiedy PiS przejął samodzielnie parlamentarną większość po raz pierwszy w historii III RP (lub IV), Paweł Kasprzak w otwartym liście do Donalda Tuska formułuje 8 punktów możliwej mapy drogowej, która poprzez wyborcze zwycięstwo ma szansę zakończyć polski kryzys i polską wojnę.

Czytaj »