Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków -- nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

Celem jest obywatelskie społeczeństwo

Bez debaty polityka nie jest możliwa. Bez debaty publicznej niemożlliwa jest polityka demokratyczna. Bez mediów jako czwartej władzy w państwie nie ma mowy o demokracji, której instytucje należą do obywateli.

Wyobraź sobie, że zamiast bojkotować Orlen, który uczestniczy w zamachu na niezależne media, co dziesiąty wyborca opozycji przeznacza miesięcznie równowartość jednego litra benzyny na fundusz społecznych mediów.
Wesprzyj projekt obywatelskich mediów

Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków — nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

Modernizacja armii. Skąd MON weźmie pieniądze na swoje zapowiedzi?

Czy mi się wydaje, czy faktycznie mamy ponadpartyjny, ogólnonarodowy konsensus co do potrzeby szybkiej modernizacji i rozbudowy polskich sił zbrojnych? Wszyscy patrzą na Ukrainę i wszyscy są za

Media informują o zawieraniu kolejnych wielkich kontraktów na nowoczesne uzbrojenie: kontynuować będziemy zakupy patriotów, zakontraktowaliśmy F-35 i amerykańskie abramsy, chcemy kupić 500 (sic!) HIMARS-ów. Do tego czołgi, haubice i myśliwce z Korei, helikoptery z Włoch oraz sześć nowych okrętów dla Marynarki Wojennej… Że o drobiazgach, takich jak systemy przeciwlotnicze (program Narew), niszczyciele czołgów (program Brzoza), drony oraz o wiele innych, mniej głośnych, ale równie ważnych, nie wspomnę…

Wszystkie te doniesienia są zawzięcie, często z wielką znajomością parametrów technicznych komentowane przez ludzi pasjonujących się tematem wojska i uzbrojenia. Trwają dyskusje, czy to, czy tamto lepsze – i jak pogodzić te zakupy z rozwojem rodzimego przemysłu… I jakoś tak przy okazji minister Błaszczak skutecznie zerwał ze swoim wizerunkiem z czasów „Ucha Prezesa” i wyrósł na zbawcę polskiej armii…

Nie tylko będzie gruntowna i wszechstronna modernizacja wyposażenia. PiS jednocześnie zapowiada podwojenie liczebności armii – z ok. 150 tys. żołnierzy dziś do prawie 300 tys. już „za kilka lat”… I tu też szeroka dyskusja i troska dotyczy raczej tego, jak szybko się da to zrobić i jak to zrobić, aby tych wszystkich nowych żołnierzy wyszkolić, a te nowe brygady jak najlepiej zgrać z obecną (a może nową?) strukturą sił zbrojnych… No bo przy takich zakupach nowoczesnego wyposażenia przecież dla nich nie zabraknie…

Trudno się nie cieszyć – wreszcie, po okresie błędów i wypaczeń Macierewicza i jego Misiewiczów, PiS się na poważnie zabrał do wzmacniania polskich sił zbrojnych.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Jak nie potrafimy bronić swoich praw, to skazujemy się na poddaństwo

Słabo się znam na armii i zbrojeniach, ale na finansach trochę, więc spróbowałem popatrzeć na te plany od strony pieniędzy.

Budżet MON na 2022 r. to niemało, bo 2,2 proc. PKB – co daje prawie 58 mld zł. Za rok ma to już być 3 proc. PKB (które może wzrośnie o 3-3,5 proc.) – co da budżet na 2023 r. nie większy niż 82 mld. Przez kolejne lata PKB będzie rosło pewnie o kolejne 3-5 proc., więc już przełomowych zmian nie będzie – co roku budżet MON będzie rósł o 2,5-4 mld zł.

Dziś na koszty bieżące (bez zakupów sprzętu, inwestycji i modernizacji) armia wydaje ponad 40 mld zł. Na wszystkie zakupy i inwestycje wydaje 18,5 mld, z czego pewnie tylko połowę na modernizację i nowe projekty.

Czyli gdyby podwoić liczebność polskiej armii, to praktycznie cały budżet (nawet ten nowy, stanowiący 3 proc. PKB) pójdzie na bieżące koszty utrzymania, które też się podwoją! I wtedy prawie nic nie zostanie na zakupy nowego wyposażenia i inwestycje. A jeśli przewidzieć nieunikniony – inflacyjny – wzrost owych kosztów bieżących (w tym płac i pochodnych), to przyrost budżetu MON, proporcjonalny do tempa wzrostu PKB, nawet na to nie wystarczy…

PRZECZYTAJ TAKŻE: Dopisz się do rejestru wyborców! Teraz!

A teraz nasze plany modernizacyjne. Zadałem sobie trud i zsumowałem kwoty, które według różnych prasowych doniesień wydamy na największe zagraniczne kontrakty zbrojeniowe w najbliższych siedmiu latach – wszystkie mają być zamknięte przed 2030 r. I tak:

  • za nowe abramsy (nie licząc tych używanych) ok. 4,8 mld dol.,
  • za F-35 niewiele mniej,
  • 500 HIMARS-ów musiałoby kosztować ponad 10 mld dol.,
  • patrioty (I i II faza programu „Wisła”) to ok. 15 mld dol.,
  • program „Narew” to też kilkanaście miliardów dolarów,
  • sześć nowych okrętów (fregaty „Miecznik” i niszczyciele min „Kormoran”) to co najmniej 2 mld dol.,
  • włoskie helikoptery też 2 mld,
  • wartości kontraktu z Koreańczykami nikt nie zna, ale szacuje się, że to najskromniej 20-25 mld dol.

W sumie co najmniej 80 (a zapewne sporo więcej) mld dol., czyli minimum 375 mld zł. Pewnie więcej. I to wszystko do wydania w ciągu siedmiu lat, czyli jakieś 55-60 mld zł rocznie! To tyle, co cały obecny roczny budżet MON, a nie tylko ta jego część, którą przeznaczać można na modernizację! A przecież to nie jest cały obraz. Gdzie reszta: drony, systemy walki elektronicznej, polskie haubice i moździerze samojezdne, karabinki Grot, Pioruny itd., itp.? To zestawienie obiecywanych zakupów – mimo że zapewne jest niedoskonałe – wskazuje, że za 3 proc. PKB nie ma szans na jednoczesne sfinansowanie modernizacji armii w takim wymiarze, jak zapowiada Błaszczak, i podwojenie jej liczebności. Nawet przy obecnym stanie liczebnym armii za te pieniądze prawdopodobnie sporą część tych obietnic trzeba by między bajki włożyć.

Oczywiście wiem, że część kontraktów zbrojeniowych jest i ma być finansowana spoza budżetu MON (np. zakup abramsów jest tak wydzielony). Ale to tylko zabieg księgowy – tak czy siak te inwestycje finansuje ten sam budżet kraju. Także powołanie kolejnego, pozabudżetowego funduszu celowego (np. finansowanego przez obligacje BGK) to też tylko inżynieria finansowa. Po prostu zaciągniemy kolejne wielkie długi, które w końcowym rozrachunku spłacać musi budżet państwa – tyle że dodatkowo z odsetkami.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Wyborcza wojna książąt i wasali

Czy zgodzimy się więc, by na obronność wydawać nie 3 proc., ale zapewne 5 lub raczej 6 proc. PKB? I komu te dodatkowe dziesiątki miliardów rocznie zabierzemy? Służbie zdrowia? Skasujemy 500+? Obniżymy renty i emerytury? Wolne żarty…

Albo znowu się zapożyczymy? Dodatkowo zwiększymy o setki miliardów zadłużenie sektora finansów publicznych, które przez ostatnie sześć lat i tak już wzrosło o ok. 500 mld zł (według stanu na koniec 2021 r.) i codziennie rośnie?

A może wrócimy na ziemię i na poważnie będziemy dyskutować o tym, co faktycznie jest konieczne i na co nas stać, aby podnieść gotowość bojową polskiej armii? Wątpię. Na tym się politycznego poparcia nie ugra.

Tekst opublikowany został również na wyborcza.pl

fot. Wikipedia

O autorze

Dlaczego obywatelskie media są ważne? Chwila prawdy: Google Trends - zestawienie częstości wyszukiwania polityków w internecie

W dziale Polityka

Jak będzie

Będziemy wszyscy wspierać nasz rząd. Słusznie. Bo to jest właśnie nasz rząd. Tak chcieliśmy przez

Czytaj »

Trójpodział władzy

Trójpodział władzy. To nie tylko niezawisłość sądów. To również kontrola rządu przez parlament. To między

Czytaj »

Policzmy się

11 września 2023 roku to kolejny dzień rozmów z wyborcami w ramach akcji „Policzmy się!”

Czytaj »

Stan rozmów

Jeśli wspólna lista opozycji jest niezbędna, a jest, to poważne rozmowy o niej należy prowadzić

Czytaj »

Wielkie udawanie

Nie wszyscy śledzą uważnie i interesują się sprawami publicznymi. Mają do tego prawo, choć budzi

Czytaj »

Eksperyment

KO (PO) deklaruje chęć utworzenia wspólnej listy. Inna rzecz, że te propozycje Tuska mają -na

Czytaj »
komitety obywatelskie

Rachunki krzywd i racja stanu

Podmiotem w wyborach musi być ruch obywatelski. Tylko on jest w stanie wygrać 276 mandatów, nie mówiąc o 305. I tylko on oraz jego przedstawiciele mają szansę zdobyć prawdziwe społeczne zaufanie, a ono przesądza o wszystkim. Musimy powtórzyć mobilizację i wynik z 1989 roku – inaczej przegramy wojnę nazajutrz po wygranej bitwie.

Czytaj »

Stan zagrożenia

Nad Europę i Stany Zjednoczone dotarła kolejna fala ekstremalnych upałów i towarzyszące jej inne zaburzenia

Czytaj »

Kosztowna nieobecność

Donald Tusk podsumował „na gorąco” i krótko czwartkowe „historyczne wydarzenie”, jak określił spotkanie przywódców europejskich

Czytaj »
wybory

Algorytm porażki

O Kaczyńskim, PiS-ie i całej tej zachłannej i pozbawionej skrupułów władzy pisać teraz nie będę.

Czytaj »
pieniądze za praworządność

Różne sposoby na samobójstwo

Wczorajsza „Polityka” przyniosła ważny wywiad Jerzego Baczyńskiego z Donaldem Tuskiem. Polityk w Polsce, który powie:

Czytaj »
Andrzej Duda

Orędzie Prezydenta

Oczywiście, że nie można mu wierzyć. Gdyby robił to, co powinien, by jego działania i

Czytaj »
jedna lista

Kanonada

Żądania wspólnej listy wyborczej całej opozycji powinny być adresowane przede wszystkim do KO i Donalda Tuska – bo jego wezwania do jedności to polityczna mimikra, a nie żaden realny plan. Żądania powinny dotyczyć tego, jak tę listę konstruować, by dla pozostałych partii udział nie oznaczał samobójstwa. Słychać te żądania dziś powszechnie, zwłaszcza w Gazecie Wyborczej, ale nie tylko. Tkwi w tym paradoks, o którym warto chwilę pomyśleć – dlaczego teraz, a nie np. przed wyborami w 2019 roku, skoro to wtedy sytuacja była jednoznaczna, a dzisiaj nie jest? Przede wszystkim jednak ów postulat przybrał dziś postać politycznej kanonady, w której m.in. sam wziąłem udział. Tusk wzywa, pozostali odmawiają i to oni są celem artyleryjskiego ostrzału. Jego efekt zaczyna już być widoczny w sondażach. To nie tylko niesprawiedliwie jednostronna polityczna nawalanka, ale i gra bardzo niebezpieczna. Tak grać nie wolno. Zarówno z pryncypialnych, jak i strategicznych powodów. W tej grze głosy wszystkich polityków brzmią fałszywie. Próbujmy patrzeć trzeźwo, bez uproszczeń, bez wypierania rzeczywistości. To nie jest tekst „tożsamościowy” i na pewno nie ku pokrzepieniu serc. To jest tekst o tym, jak być może da się wygrać, a jak na pewno nie.

Czytaj »
KOD; Komitet Obrony Demokracji; Prawybory

Do przyjaciółek i przyjaciół z KOD

Kandydujcie. Z obywatelskich list, nie z tych, które partie układają dla siebie. Zbudujmy obywatelską reprezentację, której głosu nie będzie już można po prostu zignorować, jak robiono to zawsze dotąd w odpowiedzi na wezwania do wspólnej listy, do prawyborów, do zdecydowanych działań poza parlamentem i do przeróżnych innych rzeczy – i jak zignorowano nasz głos z tą wyjątkową ostentacją, na którą w osłupieniu patrzyliśmy w czasie niesławnej, zawstydzającej i upokarzającej nas sejmowej owacji. Nie apelujmy już tylko do rozsądku i sumień polityków. Zmieńmy pozycje w ich kalkulacjach.

Czytaj »
aborcja

Mniejsze zło już nie istnieje

Z oskarżeniami swoich mamy oczywisty kłopot. Może jednak my wszyscy, którzy głosujemy we wciąż przegrywanych wyborach, chodzimy na demonstracje, robimy, co możemy lub chociaż myślimy, co zrobić się da, powinniśmy się wreszcie dowiedzieć, że politycy opozycji rozgrywają inny mecz niż my.

Czytaj »
Piotr Szczęsny

Kasprzak pisze do Tuska

W dniu 6 rocznicy wyborów z 2015 roku, kiedy PiS przejął samodzielnie parlamentarną większość po raz pierwszy w historii III RP (lub IV), Paweł Kasprzak w otwartym liście do Donalda Tuska formułuje 8 punktów możliwej mapy drogowej, która poprzez wyborcze zwycięstwo ma szansę zakończyć polski kryzys i polską wojnę.

Czytaj »