Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków -- nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

Celem jest obywatelskie społeczeństwo

Bez debaty polityka nie jest możliwa. Bez debaty publicznej niemożlliwa jest polityka demokratyczna. Bez mediów jako czwartej władzy w państwie nie ma mowy o demokracji, której instytucje należą do obywateli.

Wyobraź sobie, że zamiast bojkotować Orlen, który uczestniczy w zamachu na niezależne media, co dziesiąty wyborca opozycji przeznacza miesięcznie równowartość jednego litra benzyny na fundusz społecznych mediów.
Wesprzyj projekt obywatelskich mediów

Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków — nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

Węgrzy przegrali wybory

Węgrzy przegrali wybory. Brzmi to dziwnie, skoro ktoś je przecież na Węgrzech wygrał, a w demokracji wybory są zawsze wygraną. Tyle, że na Węgrzech demokracji nie ma, choć są wybory. Rządzi kleptokracja osuwająca się w faszyzm. Raz wziętej władzy nie zamierza oddać. Ma wszystkie atuty, korzysta z nich bezwzględnie i udaje się jej to

Węgierska porażka jest dla mnie również porażką osobistą. Węgrzy poszli do tych wyborów wspólnym blokiem sześciu partii przeciw rządzącemu Fidesz Orbana. Lidera i część kandydatów wyłonili w prawyborach, które przeprowadzono wielkim społecznym wysiłkiem w całym kraju i w których frekwencja przekroczyła 10% uprawnionych. Nie pomogło. Żadnego efektu zjednoczenia i żadnej mobilizacji demokratycznych wyborców nie dało się zaobserwować w dostępnych w tej chwili częściowych wynikach.

Wspólnej listy opozycji wyłonionej w demokratycznych prawyborach domagałem się od lat w Polsce, kandydowałem w wyborach senackich przeciw wystawionemu przez KO Kazimierzowi Ujazdowskiemu, by w ten sposób próbować wymusić debatę i chociaż poprzez sondaż, jeśli nie głosowanie, wyłonić tego kandydata, którego rzeczywiście popierają wyborcy demokratycznej opozycji. Dziś mam na koncie kolejną porażkę. Zdecydowanie boleśniejszą.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Wybory na Węgrzech. Kaczyński nie będzie czekał na otrzeźwienie naszej opozycji

Usłyszę znowu, że ani wspólna lista, ani prawybory nie mają sensu. Że zjednoczeni Węgrzy przecież przegrali, a podzielona opozycja czeska zdołała dwoma głównymi opozycyjnymi blokami pokonać rządzącą ANO. I że tak może i powinno być również w Polsce. Wiem, że to negacjonistyczna bzdura, że czeska Spolu wygrała osiągając wynik lepszy o włos od ANO i korzystając w premii D’Hondta, która w Polsce przypadnie wciąż najsilniejszemu PiS. Ale wiem, co słyszałem zawsze dotąd i nie mam złudzeń, że usłyszę to samo tym głośniej. I nie dowiem się już – nikt się tego nie dowie – jak wielka byłaby klęska demokracji na Węgrzech, gdyby opozycja poszła do wyborów sześcioma partiami.

Czytam też komentarze. Że Orban sfałszował wyniki. Cóż, tego nie wiem, wiem natomiast, że węgierskie zagłodzone już niemal na śmierć obywatelskie społeczeństwo zdołało w odróżnieniu od nas nie tylko wymusić prawybory na swoich partiach, ale i zorganizować je z imponującym powodzeniem, że również w odróżnieniu od nas potrafiło zapewnić obserwatorów wyborczych w każdej komisji i że Fidesz wygrał naprawdę. W tym rzecz.

Wygrał w zmanipulowanej ordynacji wyborczej, ale przewagę osiągnął tak wielką, że w każdej ordynacji by wygrał. To nie były uczciwe wybory. Jasne. Opozycja nie miała żadnych szans w zderzeniu z propagandą w całości w rękach Orbana. Charyzma Petera Marki Zaya – na którą niektórzy narzekają – nic nie miała do rzeczy, bo on jej nie miał gdzie zaprezentować. Wszystkie instytucje demokracji są na Węgrzech przejęte już dawno temu. Bez nich demokracja ma szanse jak – nie przymierzając – w putinowskiej Rosji lub w hitlerowskich Niemczech. Na Węgrzech klamka zapadła. Orbanowi nikt nie jest się w stanie przeciwstawić. Ludzie naprawdę na niego głosują. To na tym polega węgierski problem. Polski też – z dokładnością do skali.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Sondaż Kantara. Ta sytuacja nie zmieni się, dopóki nie pojawią się kandydaci obywatelscy

Czytam też, że Węgrzy wsparli nazizm… Że Orban ich kupuje. Że nienawidzą Ukrainy i Ukraińców. Przestrzegam. Już dzisiaj, a niestety prawdopodobnie tym bardziej jutro, da się te same rzeczy powiedzieć o Polakach. Nazim, proszę Szanownych Państwa, wsparli przede wszystkim Niemcy. I dużo dałoby się powiedzieć – mówiono to zresztą – o ich „genetycznych” lub kulturowych uwarunkowaniach, które to umożliwiły. Niemcy osuwające się dziś w brunatny autorytaryzm trudno byłoby sobie jednak wyobrazić. Wszyscy, tylko nie oni przecież. Wypadałoby pamiętać charakter polskich rządów w II RP i choćby Zaolzie wśród innych drobiazgów. Widzieliśmy natomiast Brytyjczyków głosujących na Brexit i Amerykanów głosujących na Trumpa. Myślmy. Zamiast wygadywać mądrości o węgierskiej mizerii. Albo o przekupionych wyborcach PiS.

Pamiętam PRL. Wiosną 1980 roku – tuż przed wielkim zrywem dziesięciomilionowej „Solidarności” – demokratyczna opozycja zaapelowała o bojkot wyborów. I zorganizowała ich obserwację. Uczestniczyłem w tym we Wrocławiu. Słabe to było, ale jakiś wynik dało. Do wyborów poszło nie 97,7% uprawnionych, jak to ogłaszano oficjalnie, ale dobrze ponad 80%. Z oportunizmu, ze strachu, który jest zawsze na wyrost i wtedy też był, z słusznego przecież przekonania, że sprzeciw niczego nie da. Na Węgrzech jest już bardzo podobnie. Kto nie głosuje na Fidesz, ten nie jest węgierskim patriotą, nie dba o „zwykłych ludzi”, którym Fidesz tak bardzo pomaga, nie dba o bezpieczeństwo wobec wojny, wobec Unii i hord obcych imigrantów zawsze gotowych najechać sielską węgierską prowincję. Czy w Polsce daleko do tego?

PRZECZYTAJ TAKŻE: Nie dla represji wobec osób niosących pomoc. Podpisz petycję Amnesty International

Myślmy wrażliwie. Również o tych, którzy głosują inaczej. Z empatią, która umożliwia refleksję, a w niej widzenie szarości prawdziwego świata.

Miałem od szczenięctwa swoich bohaterów na Węgrzech. Wśród nich był Imre Nagy, powstańczy premier z 1956 roku, człowiek, który się nie ugiął i którego zamordowali Sowieci, choć to na Węgrzech go powieszono i zakopano w anonimowym grobie na tyłach wielkiego cmentarza ulokowanego wygodnie w pobliżu równie wielkiego więzienia w Budapeszcie. Jako szczeniak w PRL myślałem sobie, jak tragiczne jest to, że bohater zniknął tak bez śladu. Byłem niedawno w Budapeszcie i nie odmówiłem sobie tego, co w mojej młodości byłoby nierealnym marzeniem. Poszedłem na odnaleziony po latach grób Imre Nagy’a i położyłem na nim kwiaty. Bardzo byłem tym przejęty, choć kiedy tak stałem nad grobem bohatera, żadnych wielkich złudzeń nie miałem.

Świat zapamiętał Imre Nagy’a z jego dramatycznego apelu w budapeszteńskim radiu w dniu sowieckiego natarcia na Budapeszt. Armia walczy – powiedział wtedy – rząd jest na miejscu. Jeszcze jednak tego samego dnia schronił się w ambasadzie Jugosławii. Wcześniej nakazał węgierskiej armii nie stawiać oporu. Nie było szans. Węgierskie społeczeństwo w 1956 roku po doświadczeniach nazizmu i stalinowskiego terroru Rakosi’ego, którego nie da się porównać z niczym znanym z Polski, było już i tak jedną wielką raną.

Nagy był premierem powstańczego rządu przez dziesięć dni. Był komunistą i nim pozostał. Chciał odwilży i łagodnego kursu. Demokracji chciał ograniczonej. W rewolucyjnych okolicznościach, próbując prawdopodobnie postawić na geopolitykę, zadeklarował wycofanie Węgier z sowieckiego paktu militarnego, co zamiast uratować węgierską rewolucję, przypieczętowało jej krwawy koniec. Wcześniej jako członek stalinowskiego politbiura podpisywał decyzję o aresztowaniu Janosa Kadara, który stał się jego następcą przywiezionym na sowieckich czołgach. Dla Kadara niełaska oznaczała więzienie i tortury. Wcześniej Nagy był agentem NKWD. Ale Węgry, przeciw którym działał, wydając Sowietom setki ludzi, były wtedy uczestnikiem faszystowskiej koalicji. Na jakiej szali to ważyć? Po referacie Chruszczowa Nagy próbował reform przeciw reżimowi Rakosi’ego. Zapłacił za to. W 1956 roku powrócił jak Gomułka w Polsce. Skończył inaczej. Poszedł krok dalej i o krok za daleko. Nie był bohaterem z wyboru. Los wybrał za niego.

Nic nie jest proste w realnym świecie. Węgrzy przegrali. Myślmy. Zamiast wygadywać o węgierskiej mizerii. I łudzić się, że jesteśmy lepsi. Nie jesteśmy.

O autorze

Dlaczego obywatelskie media są ważne? Chwila prawdy: Google Trends - zestawienie częstości wyszukiwania polityków w internecie

W dziale Polityka

Jak będzie

Będziemy wszyscy wspierać nasz rząd. Słusznie. Bo to jest właśnie nasz rząd. Tak chcieliśmy przez

Czytaj »

Trójpodział władzy

Trójpodział władzy. To nie tylko niezawisłość sądów. To również kontrola rządu przez parlament. To między

Czytaj »

Policzmy się

11 września 2023 roku to kolejny dzień rozmów z wyborcami w ramach akcji „Policzmy się!”

Czytaj »

Stan rozmów

Jeśli wspólna lista opozycji jest niezbędna, a jest, to poważne rozmowy o niej należy prowadzić

Czytaj »

Wielkie udawanie

Nie wszyscy śledzą uważnie i interesują się sprawami publicznymi. Mają do tego prawo, choć budzi

Czytaj »

Eksperyment

KO (PO) deklaruje chęć utworzenia wspólnej listy. Inna rzecz, że te propozycje Tuska mają -na

Czytaj »
komitety obywatelskie

Rachunki krzywd i racja stanu

Podmiotem w wyborach musi być ruch obywatelski. Tylko on jest w stanie wygrać 276 mandatów, nie mówiąc o 305. I tylko on oraz jego przedstawiciele mają szansę zdobyć prawdziwe społeczne zaufanie, a ono przesądza o wszystkim. Musimy powtórzyć mobilizację i wynik z 1989 roku – inaczej przegramy wojnę nazajutrz po wygranej bitwie.

Czytaj »

Stan zagrożenia

Nad Europę i Stany Zjednoczone dotarła kolejna fala ekstremalnych upałów i towarzyszące jej inne zaburzenia

Czytaj »

Kosztowna nieobecność

Donald Tusk podsumował „na gorąco” i krótko czwartkowe „historyczne wydarzenie”, jak określił spotkanie przywódców europejskich

Czytaj »
wybory

Algorytm porażki

O Kaczyńskim, PiS-ie i całej tej zachłannej i pozbawionej skrupułów władzy pisać teraz nie będę.

Czytaj »
pieniądze za praworządność

Różne sposoby na samobójstwo

Wczorajsza „Polityka” przyniosła ważny wywiad Jerzego Baczyńskiego z Donaldem Tuskiem. Polityk w Polsce, który powie:

Czytaj »
Andrzej Duda

Orędzie Prezydenta

Oczywiście, że nie można mu wierzyć. Gdyby robił to, co powinien, by jego działania i

Czytaj »
jedna lista

Kanonada

Żądania wspólnej listy wyborczej całej opozycji powinny być adresowane przede wszystkim do KO i Donalda Tuska – bo jego wezwania do jedności to polityczna mimikra, a nie żaden realny plan. Żądania powinny dotyczyć tego, jak tę listę konstruować, by dla pozostałych partii udział nie oznaczał samobójstwa. Słychać te żądania dziś powszechnie, zwłaszcza w Gazecie Wyborczej, ale nie tylko. Tkwi w tym paradoks, o którym warto chwilę pomyśleć – dlaczego teraz, a nie np. przed wyborami w 2019 roku, skoro to wtedy sytuacja była jednoznaczna, a dzisiaj nie jest? Przede wszystkim jednak ów postulat przybrał dziś postać politycznej kanonady, w której m.in. sam wziąłem udział. Tusk wzywa, pozostali odmawiają i to oni są celem artyleryjskiego ostrzału. Jego efekt zaczyna już być widoczny w sondażach. To nie tylko niesprawiedliwie jednostronna polityczna nawalanka, ale i gra bardzo niebezpieczna. Tak grać nie wolno. Zarówno z pryncypialnych, jak i strategicznych powodów. W tej grze głosy wszystkich polityków brzmią fałszywie. Próbujmy patrzeć trzeźwo, bez uproszczeń, bez wypierania rzeczywistości. To nie jest tekst „tożsamościowy” i na pewno nie ku pokrzepieniu serc. To jest tekst o tym, jak być może da się wygrać, a jak na pewno nie.

Czytaj »
KOD; Komitet Obrony Demokracji; Prawybory

Do przyjaciółek i przyjaciół z KOD

Kandydujcie. Z obywatelskich list, nie z tych, które partie układają dla siebie. Zbudujmy obywatelską reprezentację, której głosu nie będzie już można po prostu zignorować, jak robiono to zawsze dotąd w odpowiedzi na wezwania do wspólnej listy, do prawyborów, do zdecydowanych działań poza parlamentem i do przeróżnych innych rzeczy – i jak zignorowano nasz głos z tą wyjątkową ostentacją, na którą w osłupieniu patrzyliśmy w czasie niesławnej, zawstydzającej i upokarzającej nas sejmowej owacji. Nie apelujmy już tylko do rozsądku i sumień polityków. Zmieńmy pozycje w ich kalkulacjach.

Czytaj »
aborcja

Mniejsze zło już nie istnieje

Z oskarżeniami swoich mamy oczywisty kłopot. Może jednak my wszyscy, którzy głosujemy we wciąż przegrywanych wyborach, chodzimy na demonstracje, robimy, co możemy lub chociaż myślimy, co zrobić się da, powinniśmy się wreszcie dowiedzieć, że politycy opozycji rozgrywają inny mecz niż my.

Czytaj »
Piotr Szczęsny

Kasprzak pisze do Tuska

W dniu 6 rocznicy wyborów z 2015 roku, kiedy PiS przejął samodzielnie parlamentarną większość po raz pierwszy w historii III RP (lub IV), Paweł Kasprzak w otwartym liście do Donalda Tuska formułuje 8 punktów możliwej mapy drogowej, która poprzez wyborcze zwycięstwo ma szansę zakończyć polski kryzys i polską wojnę.

Czytaj »