Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków -- nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

Celem jest obywatelskie społeczeństwo

Bez debaty polityka nie jest możliwa. Bez debaty publicznej niemożlliwa jest polityka demokratyczna. Bez mediów jako czwartej władzy w państwie nie ma mowy o demokracji, której instytucje należą do obywateli.

Wyobraź sobie, że zamiast bojkotować Orlen, który uczestniczy w zamachu na niezależne media, co dziesiąty wyborca opozycji przeznacza miesięcznie równowartość jednego litra benzyny na fundusz społecznych mediów.
Wesprzyj projekt obywatelskich mediów

Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków — nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

Czy klęska nam się po prostu należy?

Tommy Raskin popełnił samobójstwo 31 grudnia 2020, miesiąc przed 25. urodzinami. Rodzice w pożegnaniu napisali o nim, że „był magiczny”. Jego ojciec, kongresman Jamie Raskin prosto z pogrzebu syna przyleciał do Waszyngtonu, bo tego dnia odbywała się certyfikacja wyborów prezydenckich

Jamie Raskin jest profesorem konstytucjonalistą i nawet w obliczu takiej tragedii, która rozerwała mu duszę, stawił się w izbie. Był szósty stycznia 2021 i insurekcja Trumpa napadła na Kapitol. Gdy korytarzami szedł tłum, który krzyczał, że chce powiesić wiceprezydenta Mike Pence, Jamie Raskin otrzymał telefon od kongresmena Liu, który zapytał go w imieniu Nancy Pelosi, trzeciej osoby w państwie, czy Jamie stanie na czele managerów impeachmentu Trumpa. Nancy Pelosi, szefowa kongresu, wiedziała, że Jamie umarł w środku wraz synem i zdecydowała się na ten krok, by go przywrócić do życia. Dla pełnego obrazu tego, co działo się wówczas z Jamie Raskin, trzeba dodać, że jego córka i zięć byli wraz z nim tego dnia na Kapitolu i ich życie też było zagrożone przez motłoch, a Raskin miał z nimi tylko kontakt telefoniczny. I ten człowiek, przeszyty bólem i strachem o los drugiego dziecka, zgodził się być głównym oskarżycielem 45. prezydenta USA. Miał dwa tygodnie na przygotowanie aktu oskarżenia.

Jamie Raskin, uosobienie prawości i szlachetności, oddany konstytucji i republice jej najlepszy syn ugodzony śmiertelnie przez los, stanie naprzeciw i oskarży człowieka najpodlejszego gatunku, który przez cztery lata sprawiał światu „sen wariata śniony nieprzytomnie” i zostawił po sobie czterystutysięczne pole trupów. Dobro i zło. Ugodzony tragicznie ojciec, który podjął się potężnego wyzwania w imię lepszego świata, w imię pamięci syna, któremu ten lepszy świat był drogi.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Ostrożny Paweł Wojtunik. Przed senacką komisją ds. Pegasusa

Jak bardzo wielu ludzi w Ameryce napisałam wówczas list z kondolencjami do Jamie Raskina, gdyż ta amerykańska tragedia, grecka w swoim wymiarze, poruszyła mnie do głębi. Napisałam emaila na adres uczelni, w której wykładał prawo konstytucyjne kilka lat temu. Złożyłam kondolencje, napisałam kilka ciepłych słów, życzyłam mu siły, by miał ją na swojej drodze. Nie liczyłam nawet, że ten list do niego dojdzie, bo email mógł być nieaktualny. Następnego dnia otrzymałam odpowiedź od Jamie Raskina:

„Dear Jola: (…) thank you for your very beautiful note and tender words. They mean a lot to me and I will take them to heart as indeed I continue my path. With gratitude, Jamie”.

I.

Od listopada 2021 roku napisałam listy otwarte i emaile do Donalda Tuska, Szymona Hołowni, Władysława Kosiniaka-Kamysza, Włodzimierza Czarzastego i Roberta Biedronia. Wraz z grupą wolontariuszy namawialiśmy ludzi do pisania listów do swoich parlamentarzystów. Łącznie do 260 polityków opozycji wysłaliśmy ponad kilka tysięcy emaili. Pisaliśmy grzeczne, pełne szacunku listy, prosząc, by zjednoczyli opozycję przed następnymi wyborami, bo tego chce 83 proc. wyborców ich partii. Nasze listy publikowaliśmy na Facebooku i wysyłaliśmy do Gazety Wyborczej.

Od żadnego z liderów partii opozycji demokratycznej nie otrzymaliśmy odpowiedzi, choć nasze listy drukowała Gazeta Wyborcza i były one jak najbardziej publiczne.

Obywatele RP:

W ciągu kilku lat działalności zdołaliśmy wymóc kilka ustępstw na władzy wrogiej obywatelskiej podmiotowości i kilka rzeczy wbrew tej władzy zbudować. Niektóre z nich uważamy za znaczące dla ustroju Rzeczypospolitej, o której marzymy. (…) Wspólnie z innymi ruchami obywatelskimi i bez udziału partyjnych polityków wieloletnim, wielkim i kosztownym wysiłkiem zatrzymaliśmy ofensywę na sądy, wpłynęliśmy na politykę Unii Europejskiej wobec łamania podstawowych norm praworządności przez państwa członkowskie (…). Wymogliśmy zasadę „pieniądze za praworządność”, tworząc w ten sposób warunki nietrudnego już zwycięstwa w tej najważniejszej i najtrudniejszej batalii, jaką od lat prowadzimy przeciw władzy. Równocześnie jednak przez te wszystkie lata żaden z naszych postulatów nie doczekał się nawet odpowiedzi ze strony partii opozycji. Ten bilans szokuje.

Jako wyborcy, jako ludzie, którzy głosowali na Tuska, Hołownię, Kosiniaka-Kamysza, Czarzastego i Biedronia, dla nich nie istniejemy. Nasz głos dziś, w czasie między wyborami, nie jest godny ani ich czasu, ani wysiłku, ani uwagi. Ugodzony śmiertelnie Jamie Raskin, na którego ramionach spoczął ciężar oskarżenia prezydenta Stanów Zjednoczonych i który znalazł czas, by odpisać na list napisany złą angielszczyzną przez imigrantkę, będzie miał mój głos do końca świata. Natomiast żaden z obecnych liderów polskiej opozycji nigdy go nie dostanie, bo ich arogancja i lekceważenie wyborców przebiło standardy PRL.

II.

Panowie przywódcy mają za nic nasz głos, gdy nie leży on w urnie. Nie interesuje ich to, czego my, ich wyborcy, chcemy, choć pokazują to sondaże. Panowie przywódcy wierzą, że sami zrobią nam dobrze, a my – z braku wyjścia i pod presją kampanii – znowu się na to zgodzimy. My chcemy jednej listy, zjednoczenia opozycji, pokonania PiS i naprawy państwa, a panowie politycy mają inne cele. Nie są to cele związane z dobrem wspólnym, lecz kalkulacje polityczne. Głusi na nasz głos toczą więc rozważania, czy lepiej przegrać wybory na dwóch czy trzech listach, bo ich „tożsamość partyjna” wówczas pozostanie nienaruszona. Do wyborów zjednoczeni pójść nie mogą, ale rządzić będą mogli? Jak będą rządzić z Dudą blokującym wszystkie ustawy? Jak będą naprawiać „państwo po PiS”, gdy wszystkie naprawcze ustawy za niekonstytucyjne uzna grupa kolesi z Trybunału pod przywództwem kucharki Kaczyńskiego? Nie mamy jasności, jak miałaby ta naprawa Rzeczpospolitej się odbyć wykonaniu koalicji rządzącej, która teraz nie może się zawiązać, bo nikt nie może z Tuskiem, Tusk nie może z lewicą, a Hołownia nie może powstrzymać swojego ego.

III.

Partia Demokratyczna w Ameryce ma sześć skrzydeł.:

  • „Turbo progresywne” z piękną Ocazio-Cortez
  • „Bardzo progresywne” z senatorami Bernie Sanders i Elizabeth Warren – byłymi kandydatami na prezydenta
  • „Nowa progresywna gwardia” to Kamala Harris, wiceprezydentka USA i Stacy Abrams, Afroamerykanka, dzięki której do Senatu wszedł czarny pastor i pierwszy Żyd z Georgii
  • „Stara progresywna gwardia” to prezydent Joe Biden, szefowa kongresu Nancy Pelosi i szef senatu Chuck Schumer
  • „Umiarkowani demokraci” z kongresmenem Conner Lamb z Pensylvanii
  • „Konserwatywni demokraci” z senatorem Joe Munchin z West Virginia

O Partii Demokratycznej mówimy, że jest wielkim namiotem, w którym mieszczą się przeciwnicy aborcji i zagorzali obrońcy praw kobiet, sojusznicy społeczności LGBTQ i konserwatywni tradycjonaliści, katolicy, muzułmanie, ateiści, protestanci i buddyści, pastorzy i strażnicy świeckości państwa, zwolennicy związków zawodowych i ich sceptycy, zwolennicy ingerencji państwa w gospodarkę i libertyni, którzy powtarzają za Reaganem, że najbardziej przerażającymi dziewięcioma słowami, jakie znają, są: „Jestem przedstawicielem rządu federalnego i przyszedłem tu, by pomóc”.

Po czterech latach rządów Trumpa ta niehomogeniczna Partia Demokratyczna w USA wygrała prezydenturę dla Joe Bidena, który dostał o 7 milionów głosów więcej od oponenta i ustanowił historyczny rekord. Zdobyliśmy też Kongres i Senat.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Do wyborców PL 2050 i do wyborców lewicy

Co jest jednak dobre dla Amerykanów w konserwatywnej Ameryce, wydaje się niewystarczająco dobre i możliwe w tradycyjnej Polsce. Tusk i Zandberg ze sobą nie mogą. Podobnie jak Hołownia, Kosiniak-Kamysz, Biedroń i Czarzasty. Dlatego w Polsce Duda jest prezydentem drugą kadencję, PiS dewastuje państwo już siódmy rok, a przed wyborami w 2023 planujemy jak je przegrać, idąc znów podzieleni na tych „na prawo od centrum”, Tuska i lewicę, bo ego liderów jest tak wielkie, że żaden namiot ich nie może pomieścić.

IV.

Abraham Lincoln zwyciężył w wyborach prezydenckich 1860 roku. Oponentami mało znanego wówczas prawnika z Illinois i faworytami w tym wyścigu byli dobrze znani weterani polityki: senator ze stanu Nowy Jork William H. Seward, gubernator stanu Ohio Salmon P. Chase i zasłużony kongresmen z Missouri Edward Bates.

Gdy po długich politycznych targach Lincoln wreszcie wygrał większość głosów elektorskich i został 16. prezydentem Stanów Zjednoczonych, zaprosił Sewarda, Chase’a i Bates’a do swojej administracji. Powiedział wówczas: „We need the strongest men of the party in the Cabinet. We needed to hold our own people together. I had looked the party over and concluded that these were the very strongest men. Then I had no right to deprive the country of their services.” [„Potrzebujemy najsilniejszych ludzi partii w rządzie. Musimy trzymać naszych ludzi razem. Przyjrzałem się naszej partii i doszedłem do konkluzji, że oni byli najsilniejszymi ludźmi. Nie mam więc prawa pozbawić kraju ich posługi”].

Seward został sekretarzem stanu, Chase sekretarzem skarbu, a Bates prokuratorem generalnym.

Lincoln wygrał wojnę domową i zniósł niewolnictwo. Powszechnie uważany jest za jednego z największych prezydentów USA, a jego administracja nazywana jest „zespołem rywali”. I znów, co było dobre dla Ameryki w godzinie, gdy ważyły się losy republiki, nie wydaje się wystarczające w Polsce, gdzie ważą się losy demokracji i Rzeczpospolitej rozumianej jako rządy ludzi, dla ludzi i poprzez ludzi.

V.

Panowie przywódcy, możecie nie odpowiadać na listy wyborców, ale wzywamy Was, byście odpowiedzieli publicznie, czy nie łączy Was żadne minimum, na którym – w obliczu egzystencjalnego zagrożenia państwa – moglibyście zbudować koalicję wyborczą, która ma szanse przynieść zwycięstwo nie tylko nad PiS, ale i nad wetem Dudy, i pseudowyrokami pseudotrybunału Przyłębskiej.

  • Demokracja oparta na trzech filarach: trójpodziale władzy, wolnych i równych wyborach oraz wolnych i odpartyjnionych mediach sprawujących funkcję kontrolną
  • Praworządność oparta na wolnych sądach i niepolitycznym systemie sprawiedliwości
  • Administracja państwowa oparta na profesjonalnej kadrze pracowników cywilnych zatrudnionych w transparentnych procedurach
  • Edukacja neutralna światopoglądowo i ideologicznie, autonomiczna
  • Przyroda, woda i powietrze chronione prawem przed dewastacją i eksploatowane w oparciu o naukę, z myślą o przyszłych pokoleniach
  • Samorząd terytorialny z uprawnieniami, autonomią i finansami pozwalającymi na zrównoważony rozwój lokalnych demokracji, gospodarek i społeczności
  • Poszanowanie godności i praw człowieka wszystkich obywateli bez względu na płeć, wiek, rasę, wyznanie lub jego brak, przynależność etniczną, orientację seksualną i tożsamość płciową
  • Rozdzielenie sacrum od profanum i zapewnienie świeckości państwa
  • Potwierdzenie traktatowej, kulturowej i politycznej przynależności Polski do sojuszów i organizacji państw demokratycznych (w tym Unii Europejskiej) oraz gotowości do wypełniania wynikających z tej przynależności zobowiązań – zgodnie z zasadami praworządności, partnerstwa i solidarności

Jeśli dziś politycy opozycji nie potrafią znaleźć absolutnego minimum wspólnoty, na której mogliby budować koalicję, to my, wyborcy, musimy rozpocząć dyskusję o łączącym nas fundamencie za nich. Takie minimum dla polityków znajdziemy i postawimy ich przed koniecznością jego przyjęcia lub publicznego odrzucenia.

VI.

Gdy Winston Churchill wygłaszał swoją słynną obietnicę krwi, znoju i łez, w tym samym przemówieniu, odpowiadając na pytanie o politykę, odpowiedział, że będzie to walka z całą mocą i siłą na wodzie, w powietrzu i na lądzie. Na pytanie o cel polityczny odpowiedział zaś tak:

„Pytacie mnie o cel. Mogę odpowiedzieć jednym słowem: zwycięstwo. Zwycięstwo, choćby droga do niego była długa i ciężka, bo bez zwycięstwa nie ma przetrwania”.

Ten cel powinien być dziś taki sam dla Was, panie i panowie politycy, bo bez zwycięstwa nie będzie przetrwania demokracji w Polsce. A polityka powinna być dziś dla Was walką z całą mocą z politykierstwem, z partyjnymi interesami oraz z własnym ego – o stworzenie jednej koalicji przed wyborami, promowanie jej do wyborów przed swoimi elektoratami i połączenie sił w team rywali, który ocali nas przed kolejną klęską narodową.

O autorze

Dlaczego obywatelskie media są ważne? Chwila prawdy: Google Trends - zestawienie częstości wyszukiwania polityków w internecie

W dziale Polityka

Jak będzie

Będziemy wszyscy wspierać nasz rząd. Słusznie. Bo to jest właśnie nasz rząd. Tak chcieliśmy przez

Czytaj »

Trójpodział władzy

Trójpodział władzy. To nie tylko niezawisłość sądów. To również kontrola rządu przez parlament. To między

Czytaj »

Policzmy się

11 września 2023 roku to kolejny dzień rozmów z wyborcami w ramach akcji „Policzmy się!”

Czytaj »

Stan rozmów

Jeśli wspólna lista opozycji jest niezbędna, a jest, to poważne rozmowy o niej należy prowadzić

Czytaj »

Wielkie udawanie

Nie wszyscy śledzą uważnie i interesują się sprawami publicznymi. Mają do tego prawo, choć budzi

Czytaj »

Eksperyment

KO (PO) deklaruje chęć utworzenia wspólnej listy. Inna rzecz, że te propozycje Tuska mają -na

Czytaj »
komitety obywatelskie

Rachunki krzywd i racja stanu

Podmiotem w wyborach musi być ruch obywatelski. Tylko on jest w stanie wygrać 276 mandatów, nie mówiąc o 305. I tylko on oraz jego przedstawiciele mają szansę zdobyć prawdziwe społeczne zaufanie, a ono przesądza o wszystkim. Musimy powtórzyć mobilizację i wynik z 1989 roku – inaczej przegramy wojnę nazajutrz po wygranej bitwie.

Czytaj »

Stan zagrożenia

Nad Europę i Stany Zjednoczone dotarła kolejna fala ekstremalnych upałów i towarzyszące jej inne zaburzenia

Czytaj »

Kosztowna nieobecność

Donald Tusk podsumował „na gorąco” i krótko czwartkowe „historyczne wydarzenie”, jak określił spotkanie przywódców europejskich

Czytaj »
wybory

Algorytm porażki

O Kaczyńskim, PiS-ie i całej tej zachłannej i pozbawionej skrupułów władzy pisać teraz nie będę.

Czytaj »
pieniądze za praworządność

Różne sposoby na samobójstwo

Wczorajsza „Polityka” przyniosła ważny wywiad Jerzego Baczyńskiego z Donaldem Tuskiem. Polityk w Polsce, który powie:

Czytaj »
Andrzej Duda

Orędzie Prezydenta

Oczywiście, że nie można mu wierzyć. Gdyby robił to, co powinien, by jego działania i

Czytaj »
jedna lista

Kanonada

Żądania wspólnej listy wyborczej całej opozycji powinny być adresowane przede wszystkim do KO i Donalda Tuska – bo jego wezwania do jedności to polityczna mimikra, a nie żaden realny plan. Żądania powinny dotyczyć tego, jak tę listę konstruować, by dla pozostałych partii udział nie oznaczał samobójstwa. Słychać te żądania dziś powszechnie, zwłaszcza w Gazecie Wyborczej, ale nie tylko. Tkwi w tym paradoks, o którym warto chwilę pomyśleć – dlaczego teraz, a nie np. przed wyborami w 2019 roku, skoro to wtedy sytuacja była jednoznaczna, a dzisiaj nie jest? Przede wszystkim jednak ów postulat przybrał dziś postać politycznej kanonady, w której m.in. sam wziąłem udział. Tusk wzywa, pozostali odmawiają i to oni są celem artyleryjskiego ostrzału. Jego efekt zaczyna już być widoczny w sondażach. To nie tylko niesprawiedliwie jednostronna polityczna nawalanka, ale i gra bardzo niebezpieczna. Tak grać nie wolno. Zarówno z pryncypialnych, jak i strategicznych powodów. W tej grze głosy wszystkich polityków brzmią fałszywie. Próbujmy patrzeć trzeźwo, bez uproszczeń, bez wypierania rzeczywistości. To nie jest tekst „tożsamościowy” i na pewno nie ku pokrzepieniu serc. To jest tekst o tym, jak być może da się wygrać, a jak na pewno nie.

Czytaj »
KOD; Komitet Obrony Demokracji; Prawybory

Do przyjaciółek i przyjaciół z KOD

Kandydujcie. Z obywatelskich list, nie z tych, które partie układają dla siebie. Zbudujmy obywatelską reprezentację, której głosu nie będzie już można po prostu zignorować, jak robiono to zawsze dotąd w odpowiedzi na wezwania do wspólnej listy, do prawyborów, do zdecydowanych działań poza parlamentem i do przeróżnych innych rzeczy – i jak zignorowano nasz głos z tą wyjątkową ostentacją, na którą w osłupieniu patrzyliśmy w czasie niesławnej, zawstydzającej i upokarzającej nas sejmowej owacji. Nie apelujmy już tylko do rozsądku i sumień polityków. Zmieńmy pozycje w ich kalkulacjach.

Czytaj »
aborcja

Mniejsze zło już nie istnieje

Z oskarżeniami swoich mamy oczywisty kłopot. Może jednak my wszyscy, którzy głosujemy we wciąż przegrywanych wyborach, chodzimy na demonstracje, robimy, co możemy lub chociaż myślimy, co zrobić się da, powinniśmy się wreszcie dowiedzieć, że politycy opozycji rozgrywają inny mecz niż my.

Czytaj »
Piotr Szczęsny

Kasprzak pisze do Tuska

W dniu 6 rocznicy wyborów z 2015 roku, kiedy PiS przejął samodzielnie parlamentarną większość po raz pierwszy w historii III RP (lub IV), Paweł Kasprzak w otwartym liście do Donalda Tuska formułuje 8 punktów możliwej mapy drogowej, która poprzez wyborcze zwycięstwo ma szansę zakończyć polski kryzys i polską wojnę.

Czytaj »