Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków -- nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

Celem jest obywatelskie społeczeństwo

Bez debaty polityka nie jest możliwa. Bez debaty publicznej niemożlliwa jest polityka demokratyczna. Bez mediów jako czwartej władzy w państwie nie ma mowy o demokracji, której instytucje należą do obywateli.

Wyobraź sobie, że zamiast bojkotować Orlen, który uczestniczy w zamachu na niezależne media, co dziesiąty wyborca opozycji przeznacza miesięcznie równowartość jednego litra benzyny na fundusz społecznych mediów.
Wesprzyj projekt obywatelskich mediów

Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków — nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

Obywatele RP piszą do marszałka Grodzkiego i proszą o spotkanie


List do marszałka Senatu Tomasz Grodzkiego wystosowali Obywatele RP. – Prosimy o spotkanie. Chcemy móc poprzeć działania, które Pańska deklaracja zdaje się zapowiadać – napisali

List (opublikowany na wyborcza.pl) jest odpowiedzią na tekst marszałka Grodzkiego w „Gazecie Wyborczej”, w którym proponował stworzenie rząd całej opozycji i przegłosowanie unijnego funduszu odbudowy na własnych warunkach.

Uważamy, że Pańska deklaracja mogłaby i ze wszech miar powinna taki przełom przynieść – piszą Obywatele RP. – Jesteśmy wdzięczni i chcemy tę deklarację potraktować poważnie. Chcemy pomóc – dodają. Wskazują na rozwiązania i proszą o spotkanie.

List Obywateli RP do marszałka Senatu

Szanowny Panie Marszałku,

Z zainteresowaniem i z nadzieją przeczytaliśmy Pański tekst w „Gazecie Wyborczej”. Wiemy oczywiście, że tego rodzaju publicystyka pisana ręką Marszałka Senatu RP ma wagę większą niż publicystyczna ocena i większą nawet niż deklaracje polityków w tak doniosłych sprawach. Nie wiemy, na ile wyraża Pan stanowisko własnego politycznego obozu i opozycyjnych partnerów. Z uwagą będziemy czekać na reakcje, choć nauczeni doświadczeniem, nie spodziewamy się przełomu. Uważamy jednak, że Pańska deklaracja mogłaby i ze wszech miar powinna taki przełom przynieść.

Doczekaliśmy się wreszcie wyraźnego wezwania do przejęcia władzy i podjęcia odpowiedzialności za kraj w kryzysie i za zagrożonych śmiertelnie obywateli. Jesteśmy wdzięczni i chcemy tę deklarację potraktować poważnie. Chcemy pomóc.

Od wyborów w 2019 roku Senat wiązał uwagę i budził ogromne nadzieje demokratów. Sami widzieliśmy w nim potencjalnie naturalne centrum demokratycznych ruchów obywatelskich – ponadpartyjnych, może nawet w poprzek polskiej politycznej wojny, a choć przecież sami zajmujemy w niej twardo bardzo miejsce po wyraźnie określonej stronie, to jednak widzimy niemożliwą do przecenienia wartość każdej inicjatywy, która ten wojenny podział byłaby w stanie przełamać. Próbowaliśmy wielokrotnie proponować demokratom, by właśnie Senat stał się ośrodkiem demokratycznej i obywatelskiej polityki, źródłem reformatorskich inicjatyw – i ośrodkiem przywódczym. Nadal widzimy podstawy do takich nadziei.

Uważamy wciąż za możliwe, by mocnym głosem, dobrze słyszalnym po drugiej stronie polskiej wojny – a Pan ma taką możliwość jako konstytucyjny organ władzy choćby poprzez prawo do orędzi nadawanych również przez TVP – wezwać do pokoju w czasie kryzysu, który pokoju wymaga, podobnie jak podstawowego zaufania obywateli do służb państwa. Uważamy, że demokratyczna strona polskiego konfliktu może i powinna twardo określić podstawowe warunki tego pokoju. Należy do nich natychmiastowe powstrzymanie represjonowania politycznych przeciwników, zamrożenie skutków decyzji pani Przyłębskiej w sprawie aborcji, konsensualny i zgodny z Konstytucją RP wybór Rzecznika Praw Obywatelskich, zamrożenie wszelkiej polityki, która nie wiąże się bezpośrednio z walką z pandemią i powodowanym nią kryzysem, rząd techniczny i sztaby kryzysowe z kontrolującym tę politykę udziałem opozycji.

Jest dla nas jasne, że PiS taką ofertę odrzuci. Niech jednak poniesie polityczny koszt odtrącenia pokoju, którego potrzebują i oczekują w Polsce wszyscy – wyborcy PiS także.

  • Można z łatwością i należy odwrócić ów szantaż stosowany dotąd skutecznie wobec opozycji przez obóz władzy – zaakceptujcie nasze działania, bo one służą ludziom i temu nie wolno przeszkadzać w imię politycznych ambicji. Prawdą jest przecież, że politycznym ambicjom służy wojna o aborcję, wojna przeciw sądom, przeciw Europie, wreszcie nawet przeciw Panu osobiście również – wszystko to zaś kosztem sprawnych działań na rzecz przełamania kryzysu. Senat nie musi i nie może pozostawać bezsilny również wobec łatwej do przewidzenia odmowy współdziałania. Odpowiedzią powinna być naszym zdaniem aktywność i fakty dokonane.
  • Mogą przy Senacie powstać zespoły społecznych i samorządowych sztabów kryzysowych rekomendujących działania możliwe do przeprowadzenia przez sieć samorządowych instytucji, w tym podlegające samorządom szkoły, szpitale, straże, pomoc społeczną. Jest dla nas niezrozumiałe i zawstydzające, że przez wiele miesięcy jedynym źródłem miarodajnych informacji o stanie pandemii w Polsce był pewien nastolatek i kierowana przezeń grupa wolontariuszy, a nie zespół działający przy Senacie i jego Marszałku. Bijemy się jednak również we własne piersi – prawdą jest niestety, że także żaden z ruchów obywatelskich nie zdobył się na tego rodzaju działania. Takie inicjatywy można i trzeba uruchomić natychmiast. Są ważne i potrzebne ludziom cierpiącym w kryzysie, ale są również niezbędne, jeśli ktokolwiek ma w Polsce uwierzyć, że opozycja umie przejąć władzę i wziąć odpowiedzialność za państwo w upadku.
  • Można rozpocząć działania prostsze, a zdecydowanie donioślejsze w konsekwencjach. Polskie prawo tego nie przewiduje, ale da się przy Senacie powołać panele obywatelskie – Anglicy nazywają je zgromadzeniami obywatelskimi, my obywatelską Trzecią Izbą. Mówimy o statystycznie dobranej reprezentacji obywateli, którym z niezbędnym wsparciem eksperckim powierzamy rozwiązanie kluczowych problemów. Jak to zrobiono w Irlandii w sprawie tamtejszego sporu o aborcję. Senat może zadeklarować – jak to w Irlandii zadeklarował parlament – że uchwały i rekomendacje Trzeciej Izby będą dlań wiążące. To bowiem do obywateli – nie do polityków zawierających gabinetowe kompromisy w kuluarach – powinny należeć kluczowe dla polskiego ustroju decyzje, jak ta o kierunkach i sposobach rozwiązania wojny o aborcję. Do obywateli – ze wszystkich grup społecznych w Polsce i ze wszystkich politycznych obozów – powinny należeć decyzje o Krajowym Planie Odbudowy i wykorzystaniu służących temu środków. Trzecia Izba ze swej natury reprezentuje wyborców wszystkich partii: nie tylko zatem opozycji, ale także prawicy oraz tych równie licznych, którzy nie głosują wcale, bo nie ufają polityce, nie znają wartości demokracji, nie wierzą, że państwo i wspólne dobro obywateli jest warte ich zaangażowania. To wielkie ryzyko, ale równocześnie ogromny atut. Źródło potężnego mandatu zaufania. Wsparcie mandatu, autorytetu i znaczenia Senatu

Wiemy, że powyższe brzmi w dzisiejszej Polsce jak utopia. To stąpanie po nieznanej ziemi. Ale to w Polsce.

Świat poza nami, zwłaszcza na zachód od nas, wie, że demokracja nie zna oczywistości i wymaga ciągłej zmiany, a nie skostniałej stabilizacji. Kryzys demokracji ma globalny charakter, jesteśmy jego elementem.

Demokracja stoi przed wyzwaniami szukania nowych, nieznanych wcześniej rozwiązań. Pokazuje to zarówno obecny kryzys, jak i wyzwania przyszłości – nadchodzące zmiany klimatyczne i demograficzne, którym nie sprosta, bo nie może sprostać, tradycyjne instrumentarium polityki. To zresztą jedyna obietnica wyborcza, którą może wiarygodnie złożyć opozycja – i wypełnić ją jeszcze przed wyborami. Treścią tej obietnicy jest po prostu demokracja. Taka w dodatku, która jest w stanie zakończyć polską wojnę.

Panie Marszałku, prosimy o spotkanie. Chcemy móc poprzeć działania, które Pańska deklaracja zdaje się zapowiadać. Chcemy zobaczyć w Senacie RP – dzisiaj, nie po wyborach – ośrodek działania demokratów.

Obywatele RP


List Obywateli RP do marszałka Grodzkiego opublikowany został na wyborcza.pl

fot. Facebook/Tomasz Grodzki

Dlaczego obywatelskie media są ważne? Chwila prawdy: Google Trends - zestawienie częstości wyszukiwania polityków w internecie

W dziale Polityka