Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków -- nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

Celem jest obywatelskie społeczeństwo

Bez debaty polityka nie jest możliwa. Bez debaty publicznej niemożlliwa jest polityka demokratyczna. Bez mediów jako czwartej władzy w państwie nie ma mowy o demokracji, której instytucje należą do obywateli.

Wyobraź sobie, że zamiast bojkotować Orlen, który uczestniczy w zamachu na niezależne media, co dziesiąty wyborca opozycji przeznacza miesięcznie równowartość jednego litra benzyny na fundusz społecznych mediów.
Wesprzyj projekt obywatelskich mediów

Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków — nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

Po decyzji Trybunału Przyłębskiej. Pytania, które chcę zadać

„Zostaję w Unii”, „Rezultat zależy od tego, czy wyjdziemy na ulice”, „PiSowi trzeba pokazać, że nie ma zgody na wyjście z Unii” – Facebook jest pełen takich deklaracji. W niedzielę będziemy się liczyli

Nie trzeba mieć wielkiego daru wyciągania wniosków z dotychczasowych doświadczeń, żeby dostrzec, że sama wielkość tłumu nie jest warunkiem wystarczającym do zatrzymania Kaczyńskiego. Nawet liczna (hipotetycznie) obecność młodych nie będzie przesądzająca. Nie to, czy na ulicę wyjdzie nas 50, 100, czy nawet 500 tysięcy….

Zdecyduje natomiast to, kiedy z tej ulicy zejdziemy. Dlaczego? Ponieważ bez odsunięcia PiS od władzy z Unii wyjdziemy w zanim odbędą się wybory. Wystarczy Traktaty wypowiedzieć zaraz, a wybory przesunąć o kilka miesięcy. Stan wyjątkowy, pandemia lub dowolny inny pretekst do tego wystarczą.

Kwestią przesądzającą będzie natomiast poziom naszej determinacji. Mówiąc wprost – zasadnicza będzie odpowiedź na kilka dość prostych pytań. Ilu z nas jest gotowych wychodzić na ulicę przez dwa miesiące jak Białorusini? Ilu jest gotowych na konsekwencje nieposłuszeństwa obywatelskiego, takie jak pobicie czy areszt z rewizją osobistą? Gaz w oczach albo pałkę teleskopową na plecach? Ilu zaryzykować kłopotami w pracy, albo nie daj boże jej utratę? Ilu zrezygnować z wyjazdu na wakacje? A gdy Kaczyński wprowadzi stan wojenny, to ile jest osób, które zdecydują się łamać te przepisy?

ZOBACZ TAKŻE: Po decyzji TK. Putin nie mógł dostać lepszego prezentu na swoje urodziny

Obawiam się niestety, że odpowiedzi na to ostanie pytanie udzieliliśmy podczas trwającego na granicy stanu wyjątkowego. Stanu nie bardziej legalnego niż stan wojenny z 81 roku. Jedynymi osobami, które jego przepisy złamały narażając się na wspomniane wyżej konsekwencje było troje dziennikarzy mediów francuskich. A i oni przez przypadek.

Dziennikarze, drukarze i kolporterzy w stanie wojennym, przywódcy strajków, manifestanci, których ZOMO biło w maju i sierpniu 81, robili to świadomi konsekwencji poważniejszych niż 48 godz. na dołku z zaglądaniem przez milicjanta w dupę. Czy dzisiaj chodzi o mniej ważną sprawę niż w wtedy? A może wtedy mieliśmy większe szanse na pokonanie Jaruzelskiego niż dzisiaj Kaczyńskiego?

Nie oczekuję determinacji takiej jak Hindusów w trakcie Marszu Solnego, Tybetańskich mnichów czy Ukraińców na Majdanie. Nawet nie determinacji białoruskich kobiet. Wystarczy taka jaką wykazali Serbowie w 2000 roku. Jakby ktoś nie pamiętał – zmusili Miloszewicza do dymisji mimo betonowych zapór przed parlamentem i uzbrojonych wojskowych śmigłowców latających im nad głowami.

Proponuję więc zadać sobie dzisiaj pytanie, ile jesteś w stanie zaryzykować, żeby odsunąć Kaczyńskiego od władzy? Jeżeli jedyne co masz do zaoferowania, to dwie godziny w niedzielę, to możesz sobie darować.

Natomiast jestem dziwnie spokojny, że na tej ulicą zostaną ci sami, którzy są tam od 6 lat. Niezależnie od kłopotów z pracą i zdrowiem. Nie jestem tylko pewien, czy to wystarczy.

O autorze

Dlaczego obywatelskie media są ważne? Chwila prawdy: Google Trends - zestawienie częstości wyszukiwania polityków w internecie

W dziale Polityka

Jak będzie

Będziemy wszyscy wspierać nasz rząd. Słusznie. Bo to jest właśnie nasz rząd. Tak chcieliśmy przez

Czytaj »

Trójpodział władzy

Trójpodział władzy. To nie tylko niezawisłość sądów. To również kontrola rządu przez parlament. To między

Czytaj »

Policzmy się

11 września 2023 roku to kolejny dzień rozmów z wyborcami w ramach akcji „Policzmy się!”

Czytaj »

Stan rozmów

Jeśli wspólna lista opozycji jest niezbędna, a jest, to poważne rozmowy o niej należy prowadzić

Czytaj »

Wielkie udawanie

Nie wszyscy śledzą uważnie i interesują się sprawami publicznymi. Mają do tego prawo, choć budzi

Czytaj »

Eksperyment

KO (PO) deklaruje chęć utworzenia wspólnej listy. Inna rzecz, że te propozycje Tuska mają -na

Czytaj »
komitety obywatelskie

Rachunki krzywd i racja stanu

Podmiotem w wyborach musi być ruch obywatelski. Tylko on jest w stanie wygrać 276 mandatów, nie mówiąc o 305. I tylko on oraz jego przedstawiciele mają szansę zdobyć prawdziwe społeczne zaufanie, a ono przesądza o wszystkim. Musimy powtórzyć mobilizację i wynik z 1989 roku – inaczej przegramy wojnę nazajutrz po wygranej bitwie.

Czytaj »

Stan zagrożenia

Nad Europę i Stany Zjednoczone dotarła kolejna fala ekstremalnych upałów i towarzyszące jej inne zaburzenia

Czytaj »

Kosztowna nieobecność

Donald Tusk podsumował „na gorąco” i krótko czwartkowe „historyczne wydarzenie”, jak określił spotkanie przywódców europejskich

Czytaj »
wybory

Algorytm porażki

O Kaczyńskim, PiS-ie i całej tej zachłannej i pozbawionej skrupułów władzy pisać teraz nie będę.

Czytaj »
pieniądze za praworządność

Różne sposoby na samobójstwo

Wczorajsza „Polityka” przyniosła ważny wywiad Jerzego Baczyńskiego z Donaldem Tuskiem. Polityk w Polsce, który powie:

Czytaj »
Andrzej Duda

Orędzie Prezydenta

Oczywiście, że nie można mu wierzyć. Gdyby robił to, co powinien, by jego działania i

Czytaj »
jedna lista

Kanonada

Żądania wspólnej listy wyborczej całej opozycji powinny być adresowane przede wszystkim do KO i Donalda Tuska – bo jego wezwania do jedności to polityczna mimikra, a nie żaden realny plan. Żądania powinny dotyczyć tego, jak tę listę konstruować, by dla pozostałych partii udział nie oznaczał samobójstwa. Słychać te żądania dziś powszechnie, zwłaszcza w Gazecie Wyborczej, ale nie tylko. Tkwi w tym paradoks, o którym warto chwilę pomyśleć – dlaczego teraz, a nie np. przed wyborami w 2019 roku, skoro to wtedy sytuacja była jednoznaczna, a dzisiaj nie jest? Przede wszystkim jednak ów postulat przybrał dziś postać politycznej kanonady, w której m.in. sam wziąłem udział. Tusk wzywa, pozostali odmawiają i to oni są celem artyleryjskiego ostrzału. Jego efekt zaczyna już być widoczny w sondażach. To nie tylko niesprawiedliwie jednostronna polityczna nawalanka, ale i gra bardzo niebezpieczna. Tak grać nie wolno. Zarówno z pryncypialnych, jak i strategicznych powodów. W tej grze głosy wszystkich polityków brzmią fałszywie. Próbujmy patrzeć trzeźwo, bez uproszczeń, bez wypierania rzeczywistości. To nie jest tekst „tożsamościowy” i na pewno nie ku pokrzepieniu serc. To jest tekst o tym, jak być może da się wygrać, a jak na pewno nie.

Czytaj »
KOD; Komitet Obrony Demokracji; Prawybory

Do przyjaciółek i przyjaciół z KOD

Kandydujcie. Z obywatelskich list, nie z tych, które partie układają dla siebie. Zbudujmy obywatelską reprezentację, której głosu nie będzie już można po prostu zignorować, jak robiono to zawsze dotąd w odpowiedzi na wezwania do wspólnej listy, do prawyborów, do zdecydowanych działań poza parlamentem i do przeróżnych innych rzeczy – i jak zignorowano nasz głos z tą wyjątkową ostentacją, na którą w osłupieniu patrzyliśmy w czasie niesławnej, zawstydzającej i upokarzającej nas sejmowej owacji. Nie apelujmy już tylko do rozsądku i sumień polityków. Zmieńmy pozycje w ich kalkulacjach.

Czytaj »
aborcja

Mniejsze zło już nie istnieje

Z oskarżeniami swoich mamy oczywisty kłopot. Może jednak my wszyscy, którzy głosujemy we wciąż przegrywanych wyborach, chodzimy na demonstracje, robimy, co możemy lub chociaż myślimy, co zrobić się da, powinniśmy się wreszcie dowiedzieć, że politycy opozycji rozgrywają inny mecz niż my.

Czytaj »