Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków -- nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

Celem jest obywatelskie społeczeństwo

Bez debaty polityka nie jest możliwa. Bez debaty publicznej niemożlliwa jest polityka demokratyczna. Bez mediów jako czwartej władzy w państwie nie ma mowy o demokracji, której instytucje należą do obywateli.

Wyobraź sobie, że zamiast bojkotować Orlen, który uczestniczy w zamachu na niezależne media, co dziesiąty wyborca opozycji przeznacza miesięcznie równowartość jednego litra benzyny na fundusz społecznych mediów.
Wesprzyj projekt obywatelskich mediów

Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków — nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

PiS gra o niską frekwencję? Glosa do tekstu Jacka Fedora

Po pierwsze, co znaczy niska frekwencja? I co to znaczy twardy elektorat PiS, który do wyborów pójdzie? Frekwencja w Polsce w ogóle to około 50 %, a przy szczególnym wzmożeniu — z którym mamy do czynienia dzięki PiS — zbliża się do 60 %

Głosujący na Dudę w 2015 roku stanowili około 23% uprawnionych. Jakaś część — być może większość z nich — to „twardy elektorat”. Na pewno jednak nie całość. Ilu z tych ludzi wzięłoby udział w majowym głosowaniu? Nikt tego nie wie — ale z całą pewnością nie wszyscy.

Gdyby z kolei opozycja zdołała wydać z siebie jasny, jednoznaczny i twardy komunikat o bojkocie głosowania, to da się założyć, że posłuchałaby go w tej sytuacji ogromna większość tych, którzy na Dudę nie głosują. Bojkot mógłby być właśnie o tyle skuteczny. Nie posłuchaliby go ludzie w rodzaju głosujących na Konfederację, ale to jest kilka procent głosujących. Wciąż zatem możliwa jest sytuacja, w której prawdziwa frekwencja w majowym głosowaniu na Dudę — a byłoby to faktycznie takie głosowanie — wyniosłaby pomiędzy 10, a 15%.

PRZECZYTAJ TEKST JACKA FEDORA. PiS gra o niską frekwencję w wyborach. Prezydent bez silnego mandatu umocni władzę Kaczyńskiego

Oczywiście PiS-owi to nie przeszkodzi. Po pierwsze wybory uzna za ważne i tak — przecież faktycznie frekwencja o niczym tu nie przesądza — po drugie będą sposoby na sfałszowanie również danych o ilości głosujących. Niemniej da się przedstawić przynajmniej mocne poszlaki — o ile nie dowody — świadczące o tym, jak było naprawdę. Nikt zaś przy zdrowych zmysłach — ani w Polsce, ani za granicą, ani wśród wyborców opozycji, ani również wśród większości wyborców PiS — nie potraktuje poważnie głosowania, w którym 90% z 15% głosujących poprze Dudę.

Reszta argumentów i spostrzeżeń Jacka Fedora pozostaje ważna. Na czele z tym, że stając do wyborów opozycja — wbrew własnym deklaracjom — nie zwiększa siły własnych protestów wyborczych, a ją osłabia. Choć i tu należałoby dodać jedno z wyjaśnień, którego zabrakło. Proceduralnie i z prawnego punktu widzenia protest wyborczy zarejestrowanego kandydata i jego komitetu waży więcej — to właśnie podkreślają optujący za kandydowaniem politycy. Zgoda, choć argumenty prawne są wątpliwe. Przede wszystkim jednak to nie na prawnej ocenie polega rozgrywka. Z prawem ta władza się nie liczy i wyroków sądów nie wykonuje. Tu się liczy moralna siła argumentów — bo to ona przekłada się społecznie na siłę poparcia dla jednej lub drugiej strony konfliktu. Tę siłę moralną opozycja traci całkowicie — nie wiedząc o tym, bo odwykła od myślenia i odczuwania w tych kategoriach — klucząc w sprawie bojkotu, cwaniacząc (naiwnie zresztą i głupio) w sprawach strategicznych oraz wdając się w niejasne i przez to kompromitujące negocjacje np. z Gowinem.

Siła moralnego sprzeciwu

Po drugie, co wiąże się z ostatnią powyższą uwagą o znaczeniu siły moralnego sprzeciwu. Wielu przypominało, że w czasach PRL przyzwoici ludzie nie głosowali. Niewielu z nich ma jednak odwagę powiedzieć, że rzeczywista frekwencja w latach PRL wynosiła nie propagandowe 97,7%, ale 80% ludzi rzeczywiście chodziło wrzucać do urn nieotwarte nawet koperty, demonstracyjnie pokazując „lojalność” wobec władz i poparcie dla listy Frontu Jedności Narodu.


Jeszcze mniej z nas jest w stanie konsekwentnie opisać tamtą rzeczywistość i zastanowić się nad prawdziwym znaczeniem analogii. Do bojkotu wyborów wiosną 1980 roku wezwała ówczesna opozycja. To jednak nie było Zjednoczone Stronnictwo Ludowe, ani Stronnictwo Demokratyczne (obie partie głosowały wraz z „wiodącą w budowie socjalizmu PZPR” tylko trochę częściej niż partie dzisiejszej opozycji głosują zgodnie z PiS). To nawet nie koło poselskie Znak, którego jedyny przedstawiciel zasłynął z podobno bohaterskiego wstrzymania się od głosu w czasie pamiętnego głosowania nad dopisaniem wierności ZSRR do polskiej konstytucji. Do bojkotu fikcyjnych wyborów wezwał KSS „KOR”, młodzieżowe SKS-y, Wolne Związki Zawodowe, być może też KPN, ROPCzio — nie pamiętam. Skuteczność tego apelu była statystycznie pomijalna. A jednak zaledwie kilka miesięcy później „wybuchła Solidarność”… Też mało kto jest w stanie dzisiaj wspomnieć, że przez kilka pierwszych miesięcy tamtego karnawału wolności częstym określeniem był „ruch odnowy moralnej”.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Poczta jako narzędzie zbrodni

Nie „odnawiano moralnie” członków PZPR (a były ich 2 miliony). Odnowa dotyczyła wszystkich nas razem i każdego z osobna. Prawdopodobnie bowiem większość członków dziesięciomilionowej „Solidarności” zaledwie cztery lata wcześniej posłusznie uczestniczyła w masówkach potępiających „warchołów” z Radomia i Ursusa — na pewno zaś większość kilka miesięcy wcześniej „głosowała” na FJN. Doprawdy większość z nas miała się wówczas z czego „odnawiać”, o czym dziś chętnie zapominamy w skądinąd zrozumiałym zawstydzeniu.


Tę drugą glosę formułuję, bo chcę zaproponować twarde przemyślenie konsekwencji obecnej sytuacji w świetle tamtych historycznych doświadczeń — choć one mają oczywiście ograniczone zastosowanie dzisiaj. Wtedy moralnymi autorytetami, za którymi były w stanie pójść masy, okazali się ludzie KOR-u i innych „marginalnych” ugrupowań opozycji — choć chwilę wcześniej ich siła oddziaływania była niemal żadna. Wśród ludzi obdarzonych zaufaniem nie było natomiast nikogo ani z koncesjonowanych partii opozycji, ani z tych jakoś społecznie cenionych i mniej chętnie przez władze tolerowanych „rozsądnych obrońców resztek pluralizmu” w rodzaju posłów Znaku.

Czas normalnej polityki się wyczerpał

Tamten system był skompromitowany w całości. Ludzie z autorytetem chodzili w powyciąganych swetrach rewolucjonistów, a nie w krawatach. I przede wszystkim właśnie na tym polega racjonalne rozróżnienie pomiędzy czasami dzisiejszymi, a ówczesnymi. Czy jednak to rozróżnienie jest prawdziwe i czy na pewno jest prawomocne? Grać dzisiaj w „parlamentaryzm” znaczy akceptować bandycki mental aparatczyków PiS i próbować urządzić sobie życie. Być może prawdziwa zmiana nadejdzie z buntem przeciw wszystkiemu temu i również przeciw partyjnym targom, strategiom, cwaniaczeniu, taniemu politycznemu PR-owi. Być może dotrze więc do nas coś, co gołym okiem widać, jeśli się przyjrzeć ostatnim 5 latom polskiej historii bez lęku i fałszywych sentymentów.

Czas normalnej polityki się wyczerpał. Czas na układy, targi, kompromisy. To może być fakt po prostu. Niezależny od naszych ocen. Niewielu się z tego cieszy, bo to nie oznacza ani wygody, ani spokoju. Jeśli jednak tak jest rzeczywiście, należy wyciągnąć wnioski. I zacząć wierzyć tym, którzy wiarygodności dowiedli, a nie tym, którzy własną wiarygodność w naszych oczach wystawiają na wciąż nowe, coraz trudniejsze próby.

Dlaczego obywatelskie media są ważne? Chwila prawdy: Google Trends - zestawienie częstości wyszukiwania polityków w internecie

W dziale Polityka

wybory

Teraz jest właśnie na to czas!

Nie rozumiem i jak obserwuję (przynajmniej w mojej „bańce środowiskowej”) inni też nie rozumieją, a większość jeszcze oprócz tego jest okropnie

Czytaj »
TVN

PiS niszczy wolne media, bo tego chce

Kaczyński zrobił to, co planował. Uderzył i zmierza do likwidacji niezależnej od władzy, kontrolującej i demaskującej władzę, najsilniejszej i najpopularniejszej stacji

Czytaj »
Państwo PiS

Jakoś to będzie… Jak? Nieważne

Przez ten cholerny litewsko-polski romantyzm i sienkiewiczowskie awanturniczo-tkliwe powiastki o dzikich polach, w Polsce polityki nie traktuje się poważnie. Ciągle

Czytaj »
KOD; Komitet Obrony Demokracji; Prawybory

Do przyjaciółek i przyjaciół z KOD

Kandydujcie. Z obywatelskich list, nie z tych, które partie układają dla siebie. Zbudujmy obywatelską reprezentację, której głosu nie będzie już można po prostu zignorować, jak robiono to zawsze dotąd w odpowiedzi na wezwania do wspólnej listy, do prawyborów, do zdecydowanych działań poza parlamentem i do przeróżnych innych rzeczy – i jak zignorowano nasz głos z tą wyjątkową ostentacją, na którą w osłupieniu patrzyliśmy w czasie niesławnej, zawstydzającej i upokarzającej nas sejmowej owacji. Nie apelujmy już tylko do rozsądku i sumień polityków. Zmieńmy pozycje w ich kalkulacjach.

Czytaj »
aborcja

Mniejsze zło już nie istnieje

Z oskarżeniami swoich mamy oczywisty kłopot. Może jednak my wszyscy, którzy głosujemy we wciąż przegrywanych wyborach, chodzimy na demonstracje, robimy, co możemy lub chociaż myślimy, co zrobić się da, powinniśmy się wreszcie dowiedzieć, że politycy opozycji rozgrywają inny mecz niż my.

Czytaj »
Piotr Szczęsny

Kasprzak pisze do Tuska

W dniu 6 rocznicy wyborów z 2015 roku, kiedy PiS przejął samodzielnie parlamentarną większość po raz pierwszy w historii III RP (lub IV), Paweł Kasprzak w otwartym liście do Donalda Tuska formułuje 8 punktów możliwej mapy drogowej, która poprzez wyborcze zwycięstwo ma szansę zakończyć polski kryzys i polską wojnę.

Czytaj »
Unia Europejska

Jak nie wyjść z Unii?

To, że przekroczyliśmy granicę prowadzącą do wyjścia z Unii nie budzi dzisiaj już wątpliwości. Aktualny przekaz dnia PiS brzmi

Czytaj »
obywatelski sejm

Utopia Obywatelskiego Sejmu

Kiedy myślimy o wyborach, o tym, że one przesądzą o wszystkim, to oczywiście cel – to właśnie „wszystko”, o które toczy się gra – odsuwa na bok wszystkie inne sprawy. W wyborach startują partie i między bajki można spokojnie odłożyć marzenia o jakichś bezpartyjnych konstrukcjach i kandydatach. Żaden ruch społeczny – choćby był najsilniejszy – w wyborczej perspektywie nas nie interesuje. To błąd i o tym za chwilę. Ale trzeba przede wszystkim znać perspektywę i miarę, a więc wiedzieć to przede wszystkim, że dziś jest już bardzo jasne, że „pewniakiem” w wyborach – tą partią, której szanse w pokonaniu PiS są i pozostaną największe bez porównania z konkurentami na opozycji – jest PO z ową atomową bronią, którą jest w niej Donald Tusk. W tym sensie liczy się dzisiaj niemal tylko to. Można się na to zżymać i są ku temu powody, które sam znam aż nadto dobrze, ale to byłoby po prostu daremne.

Czytaj »
Koniec hegemonii 500 plus

Zdradzona rewolucja, zakonnica na pasach

Kilka faktów w cieniu burzy o Fundusz Odbudowy oraz dwa znakomite teksty, które gorąco polecam w Polityce świadczą o tym… – że zakonnica zaszła już w ciążę, proszę Państwa. Zbliża się właśnie do pasów, a nietrzeźwy za kierownicą jest nie tylko Komorowski, ale również Lewica i reszta polityków, polityczni badacze, komentatorzy i opinia publiczna. Czy wobec tego sam uważam się w tym towarzystwie za jedynego trzeźwego? Skądże – raczej po prostu czego innego się nałykałem.

Czytaj »
aborcja

Nigdy, przenigdy, nie będziesz szedł z nami

Oto przed nami Michnik-dziaders, ojciec chrzestny tych, co to polską demokrację, nas i nasze dzieci sprzedali chciwym, zdegenerowanym klechom. Ślepy na własne błędy i winy, arogancki, zarozumiały, wiecznie pouczający, wróg dzisiejszej antyklerykalnej rewolucji, odklejony od rzeczywistości, nierozumiejący współczesności, wart najwyżej wzruszenia ramion. Znajduję ledwie pojedyncze wyjątki wśród mnóstwa jakże chętnie i pewnie wypowiadanych potępień. Wielu moich serdecznych przyjaciół i wielu tych, z którymi w ostatnich latach stałem ramię w ramię w czasem niełatwych sytuacjach – wszyscy ci ludzie porządni i czasem przecież mądrzy albo dzisiaj Michnika nazywają tłustym kocurem, co to na III RP dorobił się majątku i wygody, albo skazują go na zapomnienie. Na nieważność. Niektórzy wprawdzie łaskawie i sprawiedliwie „uznają zasługi”, ale odmawiają jakiejkolwiek wagi temu, co Michnik mówi i pisze dzisiaj.

Czytaj »
Biedroń

Dziura po Ferencu. Prawybory, co z nimi dalej?

W poniedziałek, 15 marca, przecierając ze zdumienia oczy, oglądaliśmy zjazd wszystkich liderów politycznej opozycji na wspólne wystąpienie w Rzeszowie. Skład był taki, że aż wzrokiem szukałem Joe Bidena… Wygłupiam się złośliwie, bo patrzyłem na to z goryczą, kiedy się wszyscy inni cieszyli. Radość – to powinienem powiedzieć wyraźnie pomimo goryczy – jest w pełni uzasadniona. Choć jest też mocno głupkowata – co z kolei trzeba wygarnąć otwarcie. Wreszcie! Opozycja – cała! – popiera wspólnego kandydata w przedterminowych wyborach prezydenta miasta. Kandydat ma przy tym spore szanse. Przeciw niemu nie występuje Zjednoczona Prawica, ale prawica zdezintegrowana. Jest kandydat od Ziobry, jest od Gowina i jest z PiS. Odwrócone role.

Czytaj »
Cambridge Analityca

Wielka Rewolucja Idiotów

Nie wiem, jakie Państwo mają plany na dzisiaj, ale ja idę siedzieć. Na krótko: dwa dni raptem – nic wielkiego. Tymczasem zostawiam tekst, na który spodziewam się zastać trochę odpowiedzi, kiedy wyjdę. Przeczytam wtedy zapewne między innymi, jakim jestem symetrystycznym idiotą i zdradziecką szują. Niemniej skoro każdy ma prawo do własnych zmartwień i swoje żale wylewa bez skrępowania publicznie dzięki nowym mediom, to mam to prawo i ja. Moje zaś zmartwienia związane ze złą władzą są oczywiste. Niewarte więc szczególnej uwagi i nie tak poważne jak te, które wywołuje u mnie kondycja „naszej strony”, a zwłaszcza nikłość szans wobec samego tylko faktu istnienia stron. Samo ich istnienie i spór lub konflikt – to jest poniekąd niezależne od racji, które za każdą ze stron stoją. I jest od nich ważniejsze. Gdyby było inaczej, demokracja byłaby kiepskim wynalazkiem i od władzy ludu, siłą rzeczy niezupełnie roztropnego, wszyscy powinniśmy woleć raczej platońskie królestwo filozofów. Niejasne to trochę, prawdą? Cóż, proszę zatem przeczytać poniższe… Życzę miłego dnia, ciekawej, mam nadzieję, jak zwykle długiej i zawiłej lektury. Do zobaczenia wkrótce 😉

Czytaj »
opozycja demokratyczna

Władza na ulicy – nie teraz?

Wypada odpowiedzieć Cezaremu Michalskiemu. Jest zmorą tej nieistniejącej w Polsce debaty publicznej, że kiedy się pojawia jakaś propozycja,

Czytaj »
PiS

Tym państwu dziękujemy

Fala oburzenia przetoczyła się przez media z powodu przegłosowanej w Sejmie decyzji o podwyżkach pensji polityków na urzędach – w tym

Czytaj »
wybory prezydenckie

Logiczne trudności Realpolitik

Musimy dziś już organizować się do wyborów parlamentarnych. Wiedząc, że one mają wszelkie szanse odbyć się wcześniej niż za trzy lata. Do wyborów musi pójść ruch obywatelski, by na nowo zbudować ustrój wspólnego państwa, wyznaczyć reguły demokratycznej gry

Czytaj »

Kasprzak: – Jest mi wstyd za opozycję

Patrząc dziś na towarzystwo, które się właśnie ocknęło ze zdziwieniem w policyjnym państwie, zachowajmy przynajmniej pamięć. Nieco wyostrzmy również wrażliwość, nieco zwątpmy we własną pewność, bo niezupełnie mamy się czym pochwalić

Czytaj »
Paweł Kasprzak

Ponad 15% na Kasprzaka

W najbardziej prestiżowym okręgu wyborczym do Senatu, do którego płyną głosy nie tylko z Warszawy, ale i z całego świata, Paweł Kasprzak, kandydujący z Komitetu Wyborczego Wyborców „Obywatele RP”, zdobył 15,31% głosów

Czytaj »
Paweł Kasprzak

Zawodowi politycy i genetyczni demokraci

Kompromisów nie zawiera się ponad głowami tych, których one najbardziej dotykają. Kluczową wartością ludzi nieidealnych jest sposób, w jaki postępują z własnymi błędami

Czytaj »

Odpowiedź na „List prezydentów”

Dlaczego przedstawiamy Państwu te trzy listy jednocześnie, czego nie uczyniło żadne inne medium? Bo bez znajomości treści ich wszystkich trudno wyrobić sobie zdanie w opisywanej, ważkiej dla nas wszystkich sprawie, a właśnie pomoc w tym, poprzez dostęp do wszystkich informacji na konkretny temat, jest w naszej opinii jednym z podstawowych obowiązków obywatelskich mediów publicznych.

Czytaj »