Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków -- nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

Celem jest obywatelskie społeczeństwo

Bez debaty polityka nie jest możliwa. Bez debaty publicznej niemożlliwa jest polityka demokratyczna. Bez mediów jako czwartej władzy w państwie nie ma mowy o demokracji, której instytucje należą do obywateli.

Wyobraź sobie, że zamiast bojkotować Orlen, który uczestniczy w zamachu na niezależne media, co dziesiąty wyborca opozycji przeznacza miesięcznie równowartość jednego litra benzyny na fundusz społecznych mediów.
Wesprzyj projekt obywatelskich mediów

Polityka: analizy, dyskusje, program

Nasze teksty mają ambicję służyć głębokiej politycznej zmianie. Chcemy, by media organizowały opinię publiczną i reprezentowały ją wobec polityków — nie tylko rządzących. Chcemy również, by stały się miejscem rzetelnej debaty, w której wykuwa się wizja lepszej Polski, Europy i świata.

Rzeszów. Interesy partyjne są wciąż na pierwszym miejscu

Ogłoszony dziś w południe kandydat polityków opozycji parlamentarnej, Konrad Fijołek, odmieniał słowo „obywatelskość” przez wszystkie przypadki. Wtórował mu Borys Budka twierdząc, że to mieszkańcy Rzeszowa wybrali swojego kandydata. Podobnie politycy Lewicy, PSL i Polski 2050. A ja zacząłem się zastanawiać, w jaki sposób mieszkańcy wybrali kandydata oraz co dla polityków oznacza „obywatelskość”?

Politycy jak ognia boją się weryfikacji przez mieszkańców. Po miesiącu bezproduktywnych przepychanek, na stole oficjalnie pojawiła się, przedstawiona przez Nasz Rzeszów, propozycja prawyborów. Oficjalnie – bo w kuluarach istniała już wcześniej. Została zignorowana, mimo że była to opcja mogąca przynieść tylko korzyści dla przedstawionego dziś kandydata. Był on faworytem i prawie na pewno dostałby największą liczbę głosów. I poza poparciem polityków, zyskałby też ogromny atut w postaci wyrażonego w realnym głosowaniu poparcia obywatelek i obywateli.

Dlaczego więc nie spróbował? Tłumaczenie się tym, że do wyborów zostało niewiele czasu, odrzucam. Do zeszłego piątku nikt brakiem czasu się nie przejmował i obserwowaliśmy kolejne, przewijające się jak w kalejdoskopie kandydatury. Kampania prawyborcza mogłaby być równocześnie kampanią wyborczą. W tym czasie można było także zbierać podpisy poparcia dla poszczególnych kandydatek i kandydatów. Jedyną zmianą byłaby weryfikacja kandydatur przez mieszkańców miasta. Wybór kandydatki lub kandydata, dokonany przez mieszkańców, a nie polityków, byłby ogromnym atutem, który z pewnością dołożyłby mu kilka cennych procent w tych niepewnych wyborach. Przykłady znamy: Budapeszt, Włochy. W każdym z tych przypadków kandydat, wyłoniony w powszechnych prawyborach, szedł po zwycięstwo.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Dostaliśmy w pysk. Pytanie do KOD

Dlaczego więc prawybory się nie odbyły? Bo będąc wybranym w prawyborach, Konrad Fijołek przestałby być zakładnikiem szefów partii, a stałby się kandydatem prawdziwie obywatelskim. Uniezależniłby się od polityków. I jeśli nawet Fijołek to rozumiał, to zrozumieli to także szefowie partii. I z tego właśnie powodu powiedzieli „nie” prawyborom. Ponieważ straciliby ogromny atut możliwości wywierania wpływu na przyszłego prezydenta. A wbrew szumnie głoszonym od 6 lat deklaracjom, że ojczyzna w potrzebie, że wszystkie ręce na pokład, że musimy stawić czoła wspólnemu wrogowi, interesy partyjne są wciąż na pierwszym miejscu. A metoda skuteczna i demokratyczna jest nieakceptowalna, jeśli jednocześnie naruszyć może interesy poszczególnych partii.

A „obywatelskość”? Jest w nazwie niektórych partii i koalicji. To najwyraźniej wystarczy.

fot. Pixabay

1 thought on “Rzeszów. Interesy partyjne są wciąż na pierwszym miejscu

  1. Darek, moim zdaniem nie po to politycy odrzucali prawybory, żeby się im się Fijołek nie urwał z partyjnej smyczy — ta smycz jest zresztą słabiutka. Odrzucili prawybory po prostu dlatego, że mogli. Nic to ich nie kosztuje. A lubią to. Popatrz na komentarze Kuby Karysia.

    Myślę, że nie ma co drzeć szat. Popraw mnie, jeśli się mylę patrząc z daleka i nie znając wszystkich niepublicznych okoliczności poszukiwań kandydatów. Wiem z oddalenia tyle, że kandydatów zgłaszała — sondując — niemal wyłacznie PO. I wszyscy po kolei odmawiali. Aż nie odmówił Fijołek. Który w dodatku nie budził sprzeciwów. I jeszcze na dodatek nie jest partyjnym spadochroniarzem, tylko samorządowcem rzeczywiście z Rzeszowa.

    Dlaczego go zaakceptowali? Bo jest politycznie niegroźny, „partyjnie” właśnie słaby. Powiedz, proszę, bo tego się dowiedzieć nie mogę. Czy to on był tym samorządowcem, z którym o prawyborach rozmawiałeś? Jeśli tak, to to jest typowa strategia partii. Na cholerę ci, chłopie, eksperyment z tymi obywatelskimi frajerami? Poza partią nie ma życia, bracie, pamiętaj. Nie fikaj. Mamy dla ciebie miejsce, z nami nie zginiesz.

    Prawda jest chyba taka — znów popraw mnie, proszę — w Rzeszowie po prostu nie było za bardzo z kogo wybierać. W prawyborach, czy bez nich. Takie sytuacje się zdarzają. W kodeksie wyborczym stoi, że jeśli kandydat jest jeden, to stołek dostaje bez głosowania. To mniej więcej się zdarzyło — jeśli rozumiem — w Rzeszowie.

    Więc partyjni bossowie wraz z KOD-em, który potwierdza niestety nie pierwszy raz, że też lubi te same klimaty, z radością niezbyt dużą, bo przecież kim my jesteśmy, ale z radością wyraźną skorzystali z okazji, żeby Tobie, mnie i wszystkim tym nielicznym, którzy się z nimi próbują szarpać, powiedzieli, gdzie nasze miejsce.

    Mają szansę. Rządząca prawica podzielona na troje — „my zjednoczeni”. Fijołek przecież zły nie jest. Ma szansę nie beknąć „mocząc się” partyjnie. Może to ludzie w Rzeszowie kupią. Nie będzie chyba po pierwszej turze trzeci. Ma szansę do drugiej wejść. I może nawet wygra. Miałby te szanse większe po prawyborach. My to wiemy, partyjni bossowie też. Nie wierzę, że nadal nie rozumieją, o co chodzi z tymi naszymi naszymi prawyborami i gdzie jest ich strategiczna wartość — bo ta, która dotyczy budowania obywatelskiej podmiotowości ich kompletnie nie interesuje, nie wierzą w nią i jej nie doceniają, a gdyby docenili, to byli by jej wrodzy. Tę moją niewiarę w ich niezrozumienie potwierdzają teksty Kuby Karysia, który już z całą pewnością świadomie pisze nieprawdy. Kiedy np. odkrywa przed zdumioną publicznością, że Kasprzak do Senatu startował bez prawyborów — jakby nie wiedział (a wie), że startowałem po to, by choć namiastkę prawyborów na PO i Ujazdowskim wymusić.

    Nie mają powodów, żeby się męczyć w jakąś prawyborczą zasadę. Po co wpuszczać w obieg jakiś obywatelski głos? Zrobiłbyś prawybory w Rzeszowie, ludzie by ich oczekiwali potem zawsze. A to już gorzej. Czy Fijołek wygra, czy przegra — teza, że mogłoby być inaczej i lepiej nie przebije się. Byłaby zresztą niemożliwa do zweryfikowania.

    Nie da się niestety — tak uważam — na tym rzeszowskim doświadczeniu niczego zbudować. Syf jak zwykle. Ani do przodu, ani do tyłu. Wiemy w każdym razie tyle, że kumpli w ruchach obywatelskich nie znajdziemy. Wystawią nas, jak wystawili Ciebie.

    Poważniejszej lekcji udzielił nam Fijołek — jeśli się dobrze domyślam i to z nim rozmawiałeś poważnie o prawyborach i jego poparciu dla nich. Dotąd wydawało mi się, że drogą może być właśnie kandydat, który o prawyborach powie publicznie i do nich wezwie pozostałych. Okazuje się, że albo to wariat w moim rodzaju, albo polityk — i wtedy liczyć na niego się nie da.

    W podobny sposób liczyłem, że się Hołowni może opłacać ogłosić, że wspólna lista jest możliwa, ale że on żąda podmiotowego jej kształtowania i prawybory taką możliwość tworzą. Ale widzieliśmy go w Rzeszowie, co oznacza, że tu również jest pozamiatane.

    Sukces możnaby osiągnąć mediami, które organizują opinię publiczną. Nasz własny projekt mediów — ten tutejszy — właśnie dogorywa, nie zdołaliśmy go rozwinąć (ja nie zdołałem, a właśnie wypadam). Nadal przekonany, że nadzieja w mediach, bez których się nie da — czarno to widzę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dlaczego obywatelskie media są ważne? Chwila prawdy: Google Trends - zestawienie częstości wyszukiwania polityków w internecie

W dziale Polityka

wybory

Teraz jest właśnie na to czas!

Nie rozumiem i jak obserwuję (przynajmniej w mojej „bańce środowiskowej”) inni też nie rozumieją, a większość jeszcze oprócz tego jest okropnie

Czytaj »
TVN

PiS niszczy wolne media, bo tego chce

Kaczyński zrobił to, co planował. Uderzył i zmierza do likwidacji niezależnej od władzy, kontrolującej i demaskującej władzę, najsilniejszej i najpopularniejszej stacji

Czytaj »
Państwo PiS

Jakoś to będzie… Jak? Nieważne

Przez ten cholerny litewsko-polski romantyzm i sienkiewiczowskie awanturniczo-tkliwe powiastki o dzikich polach, w Polsce polityki nie traktuje się poważnie. Ciągle

Czytaj »
KOD; Komitet Obrony Demokracji; Prawybory

Do przyjaciółek i przyjaciół z KOD

Kandydujcie. Z obywatelskich list, nie z tych, które partie układają dla siebie. Zbudujmy obywatelską reprezentację, której głosu nie będzie już można po prostu zignorować, jak robiono to zawsze dotąd w odpowiedzi na wezwania do wspólnej listy, do prawyborów, do zdecydowanych działań poza parlamentem i do przeróżnych innych rzeczy – i jak zignorowano nasz głos z tą wyjątkową ostentacją, na którą w osłupieniu patrzyliśmy w czasie niesławnej, zawstydzającej i upokarzającej nas sejmowej owacji. Nie apelujmy już tylko do rozsądku i sumień polityków. Zmieńmy pozycje w ich kalkulacjach.

Czytaj »
aborcja

Mniejsze zło już nie istnieje

Z oskarżeniami swoich mamy oczywisty kłopot. Może jednak my wszyscy, którzy głosujemy we wciąż przegrywanych wyborach, chodzimy na demonstracje, robimy, co możemy lub chociaż myślimy, co zrobić się da, powinniśmy się wreszcie dowiedzieć, że politycy opozycji rozgrywają inny mecz niż my.

Czytaj »
Piotr Szczęsny

Kasprzak pisze do Tuska

W dniu 6 rocznicy wyborów z 2015 roku, kiedy PiS przejął samodzielnie parlamentarną większość po raz pierwszy w historii III RP (lub IV), Paweł Kasprzak w otwartym liście do Donalda Tuska formułuje 8 punktów możliwej mapy drogowej, która poprzez wyborcze zwycięstwo ma szansę zakończyć polski kryzys i polską wojnę.

Czytaj »
Unia Europejska

Jak nie wyjść z Unii?

To, że przekroczyliśmy granicę prowadzącą do wyjścia z Unii nie budzi dzisiaj już wątpliwości. Aktualny przekaz dnia PiS brzmi

Czytaj »
obywatelski sejm

Utopia Obywatelskiego Sejmu

Kiedy myślimy o wyborach, o tym, że one przesądzą o wszystkim, to oczywiście cel – to właśnie „wszystko”, o które toczy się gra – odsuwa na bok wszystkie inne sprawy. W wyborach startują partie i między bajki można spokojnie odłożyć marzenia o jakichś bezpartyjnych konstrukcjach i kandydatach. Żaden ruch społeczny – choćby był najsilniejszy – w wyborczej perspektywie nas nie interesuje. To błąd i o tym za chwilę. Ale trzeba przede wszystkim znać perspektywę i miarę, a więc wiedzieć to przede wszystkim, że dziś jest już bardzo jasne, że „pewniakiem” w wyborach – tą partią, której szanse w pokonaniu PiS są i pozostaną największe bez porównania z konkurentami na opozycji – jest PO z ową atomową bronią, którą jest w niej Donald Tusk. W tym sensie liczy się dzisiaj niemal tylko to. Można się na to zżymać i są ku temu powody, które sam znam aż nadto dobrze, ale to byłoby po prostu daremne.

Czytaj »
Koniec hegemonii 500 plus

Zdradzona rewolucja, zakonnica na pasach

Kilka faktów w cieniu burzy o Fundusz Odbudowy oraz dwa znakomite teksty, które gorąco polecam w Polityce świadczą o tym… – że zakonnica zaszła już w ciążę, proszę Państwa. Zbliża się właśnie do pasów, a nietrzeźwy za kierownicą jest nie tylko Komorowski, ale również Lewica i reszta polityków, polityczni badacze, komentatorzy i opinia publiczna. Czy wobec tego sam uważam się w tym towarzystwie za jedynego trzeźwego? Skądże – raczej po prostu czego innego się nałykałem.

Czytaj »
aborcja

Nigdy, przenigdy, nie będziesz szedł z nami

Oto przed nami Michnik-dziaders, ojciec chrzestny tych, co to polską demokrację, nas i nasze dzieci sprzedali chciwym, zdegenerowanym klechom. Ślepy na własne błędy i winy, arogancki, zarozumiały, wiecznie pouczający, wróg dzisiejszej antyklerykalnej rewolucji, odklejony od rzeczywistości, nierozumiejący współczesności, wart najwyżej wzruszenia ramion. Znajduję ledwie pojedyncze wyjątki wśród mnóstwa jakże chętnie i pewnie wypowiadanych potępień. Wielu moich serdecznych przyjaciół i wielu tych, z którymi w ostatnich latach stałem ramię w ramię w czasem niełatwych sytuacjach – wszyscy ci ludzie porządni i czasem przecież mądrzy albo dzisiaj Michnika nazywają tłustym kocurem, co to na III RP dorobił się majątku i wygody, albo skazują go na zapomnienie. Na nieważność. Niektórzy wprawdzie łaskawie i sprawiedliwie „uznają zasługi”, ale odmawiają jakiejkolwiek wagi temu, co Michnik mówi i pisze dzisiaj.

Czytaj »
Biedroń

Dziura po Ferencu. Prawybory, co z nimi dalej?

W poniedziałek, 15 marca, przecierając ze zdumienia oczy, oglądaliśmy zjazd wszystkich liderów politycznej opozycji na wspólne wystąpienie w Rzeszowie. Skład był taki, że aż wzrokiem szukałem Joe Bidena… Wygłupiam się złośliwie, bo patrzyłem na to z goryczą, kiedy się wszyscy inni cieszyli. Radość – to powinienem powiedzieć wyraźnie pomimo goryczy – jest w pełni uzasadniona. Choć jest też mocno głupkowata – co z kolei trzeba wygarnąć otwarcie. Wreszcie! Opozycja – cała! – popiera wspólnego kandydata w przedterminowych wyborach prezydenta miasta. Kandydat ma przy tym spore szanse. Przeciw niemu nie występuje Zjednoczona Prawica, ale prawica zdezintegrowana. Jest kandydat od Ziobry, jest od Gowina i jest z PiS. Odwrócone role.

Czytaj »
Cambridge Analityca

Wielka Rewolucja Idiotów

Nie wiem, jakie Państwo mają plany na dzisiaj, ale ja idę siedzieć. Na krótko: dwa dni raptem – nic wielkiego. Tymczasem zostawiam tekst, na który spodziewam się zastać trochę odpowiedzi, kiedy wyjdę. Przeczytam wtedy zapewne między innymi, jakim jestem symetrystycznym idiotą i zdradziecką szują. Niemniej skoro każdy ma prawo do własnych zmartwień i swoje żale wylewa bez skrępowania publicznie dzięki nowym mediom, to mam to prawo i ja. Moje zaś zmartwienia związane ze złą władzą są oczywiste. Niewarte więc szczególnej uwagi i nie tak poważne jak te, które wywołuje u mnie kondycja „naszej strony”, a zwłaszcza nikłość szans wobec samego tylko faktu istnienia stron. Samo ich istnienie i spór lub konflikt – to jest poniekąd niezależne od racji, które za każdą ze stron stoją. I jest od nich ważniejsze. Gdyby było inaczej, demokracja byłaby kiepskim wynalazkiem i od władzy ludu, siłą rzeczy niezupełnie roztropnego, wszyscy powinniśmy woleć raczej platońskie królestwo filozofów. Niejasne to trochę, prawdą? Cóż, proszę zatem przeczytać poniższe… Życzę miłego dnia, ciekawej, mam nadzieję, jak zwykle długiej i zawiłej lektury. Do zobaczenia wkrótce 😉

Czytaj »
opozycja demokratyczna

Władza na ulicy – nie teraz?

Wypada odpowiedzieć Cezaremu Michalskiemu. Jest zmorą tej nieistniejącej w Polsce debaty publicznej, że kiedy się pojawia jakaś propozycja,

Czytaj »
PiS

Tym państwu dziękujemy

Fala oburzenia przetoczyła się przez media z powodu przegłosowanej w Sejmie decyzji o podwyżkach pensji polityków na urzędach – w tym

Czytaj »
wybory prezydenckie

Logiczne trudności Realpolitik

Musimy dziś już organizować się do wyborów parlamentarnych. Wiedząc, że one mają wszelkie szanse odbyć się wcześniej niż za trzy lata. Do wyborów musi pójść ruch obywatelski, by na nowo zbudować ustrój wspólnego państwa, wyznaczyć reguły demokratycznej gry

Czytaj »

Kasprzak: – Jest mi wstyd za opozycję

Patrząc dziś na towarzystwo, które się właśnie ocknęło ze zdziwieniem w policyjnym państwie, zachowajmy przynajmniej pamięć. Nieco wyostrzmy również wrażliwość, nieco zwątpmy we własną pewność, bo niezupełnie mamy się czym pochwalić

Czytaj »
Paweł Kasprzak

Ponad 15% na Kasprzaka

W najbardziej prestiżowym okręgu wyborczym do Senatu, do którego płyną głosy nie tylko z Warszawy, ale i z całego świata, Paweł Kasprzak, kandydujący z Komitetu Wyborczego Wyborców „Obywatele RP”, zdobył 15,31% głosów

Czytaj »
Paweł Kasprzak

Zawodowi politycy i genetyczni demokraci

Kompromisów nie zawiera się ponad głowami tych, których one najbardziej dotykają. Kluczową wartością ludzi nieidealnych jest sposób, w jaki postępują z własnymi błędami

Czytaj »

Odpowiedź na „List prezydentów”

Dlaczego przedstawiamy Państwu te trzy listy jednocześnie, czego nie uczyniło żadne inne medium? Bo bez znajomości treści ich wszystkich trudno wyrobić sobie zdanie w opisywanej, ważkiej dla nas wszystkich sprawie, a właśnie pomoc w tym, poprzez dostęp do wszystkich informacji na konkretny temat, jest w naszej opinii jednym z podstawowych obowiązków obywatelskich mediów publicznych.

Czytaj »